| |
Niedawno krytykowałam gadżety, teraz zamierzam wystąpić w ich obronie. Cóż za rażąca hipokryzja! Co jednak zrobić, gdy przypadek rzeczywiście jest wyjątkowy...?
Po tym jakże długim i wiele mówiącym wprowadzeniu :) czas przejść do konkretów. Mam tu na myśli czasopisma o tematyce komputerowej. Nie potrzeba szczególnej spostrzegawczości, by dojść do wniosku, że pisma z tej dziedziny, do których nie dołączane są CD-ROM-y, stanowią zdecydowaną mniejszość. (Tu jako przykład można wymienić "Komputer Świat". Nawet "KŚ" jednak wydaje cyklicznie "Niezbędnik", w wypadku którego płyta jest centralnym punktem każdego numeru.) "CD Action", "Click", "Play", "Komputer Świat Gry", "Świat Gier Komputerowych", "Enter", "Chip", "PC World Komputer" - każdy z nich oferuje czytelnikowi w zależności od profilu potężną dawkę gier (lub raczej ich wersji demo) bądź programów. Jako ciekawy przykład posłużyć może "Click" - jeszcze nie tak dawno kosztował mniej niż 4 zł, ale CD dołączał sporadycznie. Dziś jest o kilka złotych droższy, a płyta stała się integralną częścią numeru.
Konkurencja na rynku czasopism komputerowych (cały czas mam na myśli tytuły skierowane do użytkowników pecetów) jest ogromna. Co więcej, ciągle pojawiają się nowe pozycje - jak ostatnio wydawany na zagranicznej licencji "Game Star". Inne magazyny decydują się na przebranżowienie - tak stało się z "Playem", do niedawna skierowanym do miłośników konsol, dziś walczącym o wpływy wśród "pecetowców".
Nietrudno zauważyć, że taka sytuacja prowokuje coraz odważniejsze kroki wydawców. W przeciwnym razie grozi przecież "wypadnięcie z gry", jak stało się "Resetem", który zniknął już chyba bezpowrotnie. Atutem może być duża liczba stron przy relatywnie niewielkiej ilości reklam, ciekawy dobór tekstów, w wypadku czasopism dotyczących gier - specyficzne poczucie humoru, w magazynach kierowanych do bardziej wymagających czytelników - pełen profesjonalizm. Zaletą może być nawet bogata historia tytułu, jak w wypadku "Top Secret", kultowego niegdyś czasopisma, które po latach nieobecności na rynku w ubiegłym roku niespodziewanie powróciło. (Okazuje się jednak, że najtrudniej zmierzyć się z własną legendą - właśnie zaprzestano wydawania "TS"). W wielu przypadkach jednak - a zwłaszcza wśród czasopism o grach komputerowych - powodzenie tytułu w dużej mierze zależy od tego, ile płyt jest do niego dołączonych i jaka jest ich zawartość. Być może zabrzmi to brutalnie, ale młodzi miłośnicy gier
często zaledwie przekartkują pismo (oglądając co niektóre obrazki), a potem (jeśli nie przedtem...) włączą komputer i zaczną przeglądać zawartość płytek. Pojawiają się już wydania z czterema CD-ROM-ami (ostatnio - "Top Secret") lub z płytą DVD (specjalny numer "Play" poświęcony grom przygodowym, z trzema pełnymi wersjami "przygodówek"). Jednocześnie ceny wymienionych czasopism rzadko nie przekraczają 20 zł.
Czy takie tendencje będą się utrzymywać? Wydaje mi się, że na razie tak, choć podobnie jak w przypadku czasopism dla kobiet trudno oprzeć się wrażeniu, że granica opłacalności jest już bliska. Z drugiej strony nie potrafię sobie wyobrazić, by ktoś miał zakazać pismom komputerowym dołączania CD-ROM-ów - w ich wypadku płyty od dawna stanowią integralną część numeru. Na razie pozostaje więc chyba tylko twarda rywalizacja o względy czytelników. Oby to oni skorzystali jak najwięcej...
| |