Opowiadania
Czytelników


Cykle

"Empatia"

Inne

Komentarze

[ Online ]

Powrót do
AMaga




 
 

 

:::: Mariusz Saint, UnionJack & Faramir ::::

Military ::: Casus belli (AM#O5) ... .. . . .

"- Mama, pan Józek chyba nie wie.
- Nie! Wiem! - oburzył się sołtys. - Właśnie, że wiem.
- No to godej pan, skąd to przyszło. - zawołał ktoś z tłumu. - Myśmy niczego nie widzieli, kto to stawiał ani jak.
- Wiem, żeście nie widzieli, wiem. - z pogardą odparł Pawlińczyk.
- Niby skąd?
- Jak żeście przedwczora w remizie na dyskotece balowali, to pewnie do dzisiaj żeście odsypiali. - na dźwięk tych słów tłum oburzył się nieznacznie, ale tylko nieznacznie, gdyż było w nich sporo prawdy."

Komentują: Mariusz Saint, UnionJack



Casus belli - po militarnemu!

Niestety, nie mogę się w miarę bezemocjonalnie wypowiedzieć się na temat tego opowiadania, gdyż sam przed tygodniem popełniłem podobny w założeniach tekst. Bardzo lubię sytuacje, gdzie w spokojne środowisko wkrada się silnie kontrastujący, niespodziewany element i co z tego wynika dla społeczności/osoby. Stwarza do okazję do licznych komentarzy i niestandardowych zachowań, i przeważnie się kończy tym, że dana społeczność się przystosowuje i nadal ma gdzieś cały świat i pół Ameryki. Przypomina mi to wizytę w pewnej wsi (nazwy nie podam), gdzie było kilka jeno domów, ale wilczur nie miał karku, taki był spasiony przez przyjezdnych; albo miejsce pewnej bitwy, gdzie jest bar, dom mieszkalny spełniający rolę muzeum, usmarowany czołg i cmentarz większy od powierzchni mieszkalnej okolicznych domostw. Całość trąci nawet klimatami filmów Barei i ogólnie socjalizmu (niech żyje Pierwszy Maj!), co nie znaczy, że teraz taki absurd nie jest możliwy. Wprawdzie dialogi są może trochę rozwleczone, może końcowy akcent obłudy można by nakreślić wyraźniej, ale czyta się w sumie przyjemnie. Podsumowując, nie ma błysku geniuszu, ale jest, ujmując całość w jednym wyrazie, fajnie. Ale nie genialnie.

Mariusz Saint



MILITARY - CASUS BELI

Cóż, co mam zrobić? Wesoły jest ze mnie człowiek... Kabaret obejrzeć lubię, a i na komedię czasem do kina pójdę. Ze znajomymi w pubie pochichoczę, poza pubem zresztą też. Żartu posłucham. Kawał opowiem. A jak już coś śmiesznego przeczytam, to najszczęśliwszy ze mnie człek! :) A "Casus beli" Militarego, zabawne i śmieszne jest, tak, że no-no-no! [Albo ho-ho-ho! ;) - Far.] Muszę przyznać, że humor mnie troszkę urzekł. No bo i jest zabawna, trochę absurdalna sytuacja (znaczy, czołg na rozstajach :) jest morderczy wpływ sztuki, jest i kółko wiejskich gospodyń. No i jest wójt. Przysiągłbym, że znam osobiście :) Tylko jedną mam uwagę. W czasie czytania bowiem, poza porywającym humorem, napotkałem też wcale obiecującą fabułę... I po tej fabule spodziewałem się jakiejś niespodziewanej, zaskakującej końcówki. I troszkę się zawiodłem. Ale to w sumie tylko dlatego, że z humoreski zrobiło się nagle political-fiction :) Tym niemniej, sumując wszystkie za i wszystkie za (to nie jest błąd! :P) wychodzi mi następujący wynik: opowiadanie bardzo dobre, numer 2 w numerze. Choć zupełnie inną miarką trzeba je szacować.

UnionJack





<<< powrót do Opowiadań Czyt. :::: ^^ do góry ^^||