Piccolo ::: Bogini Margaret (AM#O5) ... .. . . .
"Przebierał nogami, ranił bose stopy o poszycie. Ale buty trzymał w ręku. W końcu dotarł. Skarb o mocy tak potężnej, że przewyższał wszystkie jego drogocenne księgi i filmy. Artefakt o energii wręcz powalającej, zżerającej jej nosiciela. Każdy kto kiedyś go niósł na swej szyi sądził, że niesie coś nieważnego, bzdurę. Każdy, kto go niósł na swej szyi, w pewnym momencie przekonywał się, że niesie coś pięknego, że niesie życie, jego gorycz i słodycz jego męki. Wspomnienia."
Komentuje: Mariusz Saint
Bogini Margaret - bogowie w proszku
Czytam sobie tak opowiadanie autorstwa Piccolo, którego pamiętam z opowiadania "Głupota", czytam, czytam, czytam... i w trakcie czytania dochodziłem do wniosku: "zakręcone jak (autocenzura)!" Już sobie obmyślałem złośliwości, jakie skieruję pod adresem autora, w stylu "bakowałeś - nie pisz!" itd. itp. Przeczytałem ostatnie dwa zdania... to opowiadanie jest genialne. Cudowny pomysł. Wprawdzie "zakręconość" raczej dyskwalifikuje tekst jako opowiadanie miesiąca, ale i tak znajduje się bardzo wysoko, w mojej opinii. Weźcie opowiadanie nZorki, "Jestem". Mowa tam o "odpieczętowaniu Bramy świadomości". "Bogini Margaret" to kompletnie inne spojrzenie na ten sam problem - Boga w człowieku. Tu coś w rodzaju świra przeistacza się w swoim wnętrzu w istotę wszechmocną. Zaczyna na malutką skalę, ale rozwija się... gdyby nie utonięcie, z tego zalążka narodziłby się nowy bóg (celowo powiedziałem to z małej litery). Za ostatnie cztery zdania moje najszczersze pochwały. A co wcześniej? Psychodelia. Ale, po namyśle, co innego mogłoby być? Mniejsza psychodelia (hm). W sumie nie da się o tym wiele powiedzieć, oprócz dwóch uwag. Jeden, to co ma do rzeczy fakt bycia przywódcą przez bohatera? Może to ma jakieś znaczenie, ale wyraźnych powiązań jakoś nie dostrzegłem. Druga moja uwaga dotyczy fragmentu o strachach w lesie: "dochodziły go jęki gwałconej przez pedofila dziewczynki". Może autor pokusiłby się o jeszcze dokładniejszy opis, podając adresy ofiary i złoczyńcy, motywy i uwarunkowania psychiczne zboczenia owego pedofila oraz... przesadzam, ale ten fragment wydał mi się źle ujęty. Dotyczy on poważnych spraw i moim zdaniem można by to ująć mniej... bezdusznie. Tyle złego.
Podsumowując, uważam ten tekst za trudny do podsumowania (hehe). Mniej cierpliwemu odbiorcy nie będzie się chciało doczytać do końca, albo znużony nie zauważy tej perły, jaką jest zakończenie. Nadmierna zakręconość opowiadania jest zła (vide "Memento"). Na szczęście, w "Bogini Margaret" jest zakończenie. I to jakie!
Aha - i skąd bogini Margaret?
[Na to chyba Rainy odpowie, zgadłem?:) - Far.] [Nie odpowiedział. Może dlatego, że go o to jeszcze nie zapytałem ;)]
Mariusz Saint
<<< powrót do Opowiadań Czyt. :::: ^^ do góry ^^||
|