|
Pewna histeria
Za górami, za lasami, za rzekami, czyli gdzieś bardzo daleko wydarzyła się bardzo ważna historia, która zadecydowała o wielu rzeczach. Historia ta jest bardzo krwawa oraz straszna, więc jeśli macie chore serce oraz słaby pęcherz lepiej odpuście sobie całą tą opowieść, gdyż może to się dla was źle skończyć. Ale powróćmy do naszej historii jak już wspomniałem działa się ona bardzo daleko w zapomnianym przez wszystkich miejscu a dokładniej w pewnym lesie w Polsce. Przynajmniej tam się zaczęła, bo później nasz bohater zwiedzi wiele innych miejsc.
Chłopiec o długich, czarnych włosach szedł sobie ścieżką po pewnym lesie, gdzie wszystko działo się zgodnie z naturą. Tam gdzieś jelonek pochłaniał dość starego kajmana, a szynszyle jak zwykle budowały swoje gniazda pełne jabłek. Nasz bohater, który miał na imię Gregori, (bo był wschodniego pochodzenia) szedł sobie ścieżką i oglądał zwykłe zachowanie zwierząt, które dzisiaj były szczególnie apatyczne i nudne. I gdy tak szedł zauważył dziwny ruch między drzewami, kiedy podszedł bliżej udało mu się dokładnie przyjrzeć temu dziwnemu stworzeniu i ku jego zdziwieniu był to zwykły pies, który szukał zgubionej kulki. Gregori zapytał się psa:
- jak masz na imię? - Na co pies z dużym zdziwieniem odpowiedział:
- Mam na imię jak pewien słynny rycerz Jedi. Gregori chwilkę się zastanowił, po czym odpowiedział z dużą niepewnością w głosie:
- Lechu Elektryk?
- Nie, głupcze - szybko odpowiedział pies - Vader.
- Ach Vader - powiedział Gregori - mi się pomyliło z rycerzem Jedi, który pózniej został jakąś ważną osobą, prezydentem lub coś w tym stylu.
Gregori szybko zapytał: - co tam słychać teraz na świecie?
Vader jako pies dość dobrze zorientowany w polityce i stosunkach między krajami odpowiedział Gregorowi: - narkotyki w szkole, sex w kurii biskupiej, piwo bezalkoholowe - pies szybko puścił oko do swojego rozmówcy - to co zwykle. - Kim ty jesteś? - z dużym zaciekawieniem zapytał Gregori.
- Jam jest wielki pies Vader - przy wymawianiu tych słów pies urósł przynajmniej w oczach człowieka do gigantycznych rozmiarów - Ja wiem wszystko.
- To powiedz mi moją przyszłość wielki Vaderze - zapytał się Gregori.
- Twoja przyszłość skończy się jeszcze dzisiaj - z uśmiechem na twarzy powiedział te słowa Vader - ZGINIESZ człowieku!! - krzyknął pies.
- Jak to? - zapytał się podróżnik, jednak Vadera już nie było. Gregori bardzo przejęty ruszył przed siebie. Niestety został postrzelony przez kilku myśliwych, gdyż miał bardzo łosiowaty wyraz twarzy. Jednak jeszcze żył i gdy czołgał się przed siebie, ręka wpadła mu w pułapkę dla niedźwiedzi. Nie mógł się ruszać i po chwili przybiegły szynszyle, które zabrały człowieka do swojego gniazda. Gdy Gregori myślał, że gorzej już nie będzie szynszyle zostały zaatakowane przez słynnego polskiego bohatera narodowego zwanego Rumcajsem. Imć Rumcajs, jako że był znanym na świecie figlarzem i kawalarzem wymyślił sobie, aby przed chwilą znalezionego człowieka po prostu spalić, bo zapomniałem powiedzieć, że był strasznie słabym kawalarzem. Jako, że Gregori był uczulony na ogień dość szybko zemdlał... i obudził się zaraz koło pewnego miłego człowieka, który palił trawę. Jak później się okazało biedny Gregori trafił do piekła, gdyż Ten na górze bardzo nie lubił Rosjan. A później na dodatek okazało się, że Żydzi mieli rację i Gregori miał pecha, bo był wyznania rzymsko-katolickiego. Człowiekiem tak namiętnie palącym trawę okazał się imiennik Gregorija, ale o nazwisku Stalin. Stalin jako człowiek lubujący się w jaraniu trawy opowiedział przybyszowi swoją historię, która była zbyt nudna by ją tu zamieszczać. Gregori pózniej dowiedział się, że gdy zemdlał, Rumcajs sprzedał jego nerkę i serce, a jego samego sprzedał do łososiowni. W piekle spotkał on także bohatera słynnej kreskówki "Jam Łasica" oraz jego żonę panią Łosiowną. Tak mijały dni oraz noce a Gregori obmyślał plan ucieczki, który był bardzo trudny. O piekle dowiedział się bardzo wiele i nawet okazało się, że w South Parku tak bardzo nie kłamali. Gregori miał wiele czasu na rozmyślanie, bo jak się okazało, wszystkie komputery w piekle miały wadliwą wersję windowsa i zaraz po włączeniu się zawieszały. Muzyki też za bardzo nie miał jakiej słuchać, gdyż przez cały czas leciały piosenki "Arki Noego". I podczas takiej sesyjki rozmyślania Gregori spotkał jednego z czterej pancernych: Szarika, który jak się okazało, był bardzo złym psem i kolaborował z Niemcami i zaraz po zakończeniu wojny zagryzł Janka; Gustlik umarł na głupotę a czołg został użyty do walk w "Zatoce Świń". Szarik chciał uciec i to jak najszybciej, bo chodziły słuchy, że ma na pieńku Janosikiem, gdyż Szarik zabierał mu czas antenowy w pewnej telewizji. Janosik po ostatnim swoim odcinku naprawdę stracił głowę i wszystko mu się pomieszało. Jednak powróćmy do naszej opowieści: otóż Szarik miał genialny plan powrotu na ziemię - wymyślił, że przebiorą się za szalone krowy, których, jak wiadomo, nikt nie lubi. Jak się później okazało pomysł był bardzo dobry i nawet wypalił. Chłopaki miały niestety pecha, gdyż Szarik tak trafił, że cofnął się o 65 milionów lat i akurat tak się zdarzyło, że wielka kometa uderzyła w ziemię. A Gregori trafił do pokoju pewnego kolesia. Śmierdziało tam nieprzeciętnie i brud panował tam większy niż w dziupli szynszyli. Gregori zapytał się:
- Kto ty jesteś?
Na co obcy odpowiedział mu: - jestem Caleb i mam wielkiego kaca.
- A co robisz? - zapytał się Gregori. Na co Caleb z wielkim bólem odpowiedział mu: "piszę opowiadanie".
Caleb
amgry@o2.pl
<<< powrót do Opowiadań Czyt. :::: ^^ do góry ^^||
|