Opowiadania
Czytelników


Cykle

"Empatia"

Inne

Komentarze

[ Online ]

Powrót do
AMaga




 
 

 

:::: nabuchodonoZorka ::::

Z tobą odeszły anioły



Ktoś chwycił ją za rękę.
- Magda?
- Paweł?! Co ty tutaj robisz?
Uśmiech.
- To samo co ty... widocznie.
- Nie wiedziałam, że znasz Minkę...
- Znam.
Cisza.
- Dawno cię nie widziałem. Bardzo dawno.
- Tak... minęło dobre pół roku.


Podeszli do okna.
- Nie lubię takich imprez. - obejrzała się lekko za siebie.
Ktoś siedział pod ścianą. Ktoś tańczył. Ktoś zabijał przyjaźń.
- Jestem tu tylko ze względu na Minkę. Wiesz... zależy mi na tym, aby była szczęśliwa.
Ktoś płakał.
- Paweł...
- Tak.
- Myślisz, że...
Nie odpowiedział. Wpatrywał się w ciemność za oknem. Gdzieś na przeciwko, w jakimś mieszkaniu ktoś głośno krzyczał.
Spojrzała ukradkiem na Pawła. Jakiś dziwny skurcz przebiegł przez jego twarz. Westchnęła. Cicho.
- Nie wiem... - zaczął mówić. - Chciałbym, żeby to nie była prawda. Rozmawiałaś z nią o... tym?
- Paweł... była u mnie dwa dni temu. Jak zawsze uśmiechnięta i pełna niekończącego się optymizmu. I mimo radości oświetlającej jej twarz... ja... to...
Ktoś zaczął krzyczeć. Ktoś kogoś uderzył. Ktoś śpiewał.
- Mówiła coś o...
Pokiwała głową na znak potwierdzenia.
- Powiedziała, że mam się nie przejmować, bo to bez sensu... bo to nic nie znaczy... bo...
Położył dłoń na jej ramieniu.
Ktoś dobijał się do drzwi.
- Magdo...
Spuściła głowę.
- Boję się... Boję się, że nie ma jej. Że odeszła i nie wróci.
Ktoś pisał.
- Chciałbym jej pomóc. Przede wszystkim ze względu na naszą starą przyjaźń. Ja... czuję się tak beznadziejnie. Nie umiem stworzyć nieba tu na ziemi, a przecież obiecałem...
Ktoś łkał.
- Magdo... czyli nasza pomoc jest bezużyteczna?
- Na to wygląda...
Ktoś krzyczał w bezsilności.

***

Podeszła do nich pełna wiary i radości. Światło księżyca iskrzyło w jej kawowych oczach.
- Jak się bawicie? - spytała nadstawiając policzek do pocałunku.

***

Dotknęła delikatnie wargami jej miękkiej, prawie przeźroczystej skóry.
Pocałunek śmierci.
Zakręciło się jej w głowie. Paweł patrzył na nią szeroko otwartymi ze zdziwienia oczyma. Chwycił ją w ramiona, gdy zachwiała się. Wiedział co robić.
Ktoś się znowu uśmiechał.

Wyniósł ją. Położył na zielonej trawie oświetlonej mistycznym blaskiem księżyca. Spojrzał w niebo. Światło? A przecież był nów...
Ktoś odetchnął.
Ktoś żył.
Popatrzył na nią.
- Magdo... Dlaczego to zrobiłaś?! Czym jest jedno życie?! Mogłaś uratować cały świat. Przecież zostaliśmy tylko my dwoje. Ty...
Wzburzony potok łez.
- Nie poradzę sobie bez ciebie!
Dotknął palcami jej bladej twarzy. Poczuł wibracje. Spojrzał w niebo usiane maleńkimi gwiazdkami.
- Zostawiłaś mnie...

Z trudem podniosła powieki. Migotliwa poświata Dzieci Nocy iskrzyła w jej chabrowych tęczówkach.
- Noc Aniołów budzi uśmiech człowieczeństwa...
- Harfiarze odchodzą do Odwiecznej Niziny Ojców...
- Zmierzch obleka radość...
- Kres Aniołów...
Uśmiechnęła się blado.
- Paweł...
-...
- Musiałam to zrobić. Czuję, że to właśnie ONA jest Dzieckiem Przeznaczenia.
Niedowierzanie.
- Magdo...
- Widziałeś poświatę w jej oczach? A przecież jest nów. Święty Okres. ON o tym wie. Ona jest Wybranką.
- Magdo... Dlaczego w takim razie była nieuleczalnie chora?
- ...
- ...
- Może dlatego... może ja... zaczyna się...
"Tak."
Pomyślał. Cichy śpiew ptaków. Szum skrzydeł cytrynka. Światło.
Uniosła się. Odetchnęła. Z jej ramion wystrzeliły śnieżnobiałe skrzydła. Przeznaczenie.

Zbliżyła się do niego.
- Pocałunek śmierci. - wyszeptała. - Zabrałam ją od niej. Przejęłam.
- Odchodzisz...
Ciepły dotyk palców.
- Dlaczego Ty...
- ...
- Wiedziałaś. Takie były polecenia?
Uśmiechnęła się. Bardziej do siebie niż do niego.
- Tak Pawle... Nadeszły instrukcje od Najwyższego.
Teraz on się uśmiechnął.
- Do zobaczenia... za Bramą...
Cicha melodia.
Ktoś znowu się śmiał.
Ktoś płakał.
Ktoś został sam.
Ktoś czuwa...




Noc Aniołów Budzi Uśmiech Człowieczeństwa. Harfiarze Odchodzą Do Odwiecznej Niziny Ojców. Zmierzch Obleka Radość. Kres Aniołów...



nabuchodonoZorka

nzorka@poczta.onet.pl


<<< powrót do Opowiadań Czyt. :::: ^^ do góry ^^||