|
Byle wyżej
Dzisiaj będzie bardzo piękna pogoda - takie oto słowa usłyszał Marcus zanim wyłączył radio w swoim samochodzie. Nie mógł już znieść tych wszystkich stacji radiowych - wszędzie tylko polityka - powiedział sobie w myślach. Za oknem jego samochodu pogoda stawała się coraz gorsza. Puścił samochód na luz i zahamował przed swoim domem. Podszedł do drzwi i szybkim ruchem otworzył je. W środku panował jak zwykle bardzo wielki bałagan, na starym stole znajdowały się bardzo stare pierogi, który po włączeniu światła jakby się poruszyły. Szybko poszedł pod prysznic i czuł się coraz bardziej zmęczony. - To cholerne życie, czuję się taki zmęczony - pomyślał Marcus. - Chciałbym, aby w końcu coś się zmieniło - tym razem Marcus powiedział te słowa sam do siebie. Nagle zaczął dzwonić telefon, Marcus miał do niego nie podchodzić i tak też zrobił. Po prysznicu podszedł do lustra i zobaczył w nim w miarę przystojnego mężczyznę o krótkich włosach i miłym wyrazie twarzy, co go zbytnio nie zdziwiło, gdyż wyglądał tak samo od prawie roku. Telefon znów zaczął dzwonić; tym razem Marcus go odebrał. Usłyszał miły damski głos - dzisiaj w barze naprzeciw twojego domu o 21:00. - Co jest - pomyślał Marcus, gdyż tylko tyle usłyszał i połączenie został zerwane. Popatrzył na zegarek była 20:30, więc postanowił wyjść do tego baru, bo kobiecy głos naprawdę go do tego zachęcił. Wyszedł na podwórze i nagle zaczęło padać, więc szybko podbiegł do drzwi, które prowadziły do baru. Otworzył je i zobaczył dym z papierosów oraz niemiłe wyrazy twarzy ludzi tam siedzących. - Zamknij drzwi panie - usłyszał Marcus. Podszedł do lady i zamówił sobie piwo. I nagle podeszła do niego kobieta Marcus popatrzył na nią. Była bardzo piękna, miała długie ciemne włosy oraz niebieskie oczy.
- Witaj Marcus - powiedziała kobieta.
- Cześć - powiedział Marcus z dużym zdziwieniem w głosie, po czym dodał - jak masz na imię? - skąd wiesz jak ja mam na imię?
- Wiem wiele, Marcus - kobieta powiedziała te słowa z dużym sarkazmem w głosie. - Mam na imię Annena.
- Więc witaj, Anneno - z dużym spokojem powiedział Marcus.
- Mam dla ciebie propozycję - powiedziała kobieta. - Ty oddasz mi swoją duszę, a ja spełnię twoje jedno życzenie.
- Co takiego? - z dużym zdziwieniem powiedział Marcus.
- Jedno życzenie za duszę. - Gdy te słowa wymawiała kobieta Marcusowi zdawało się, że nagle jej niebieskie oczy zmieniły kolor na czerwony.
- Gdy powiem ci, że chcę być bogaty ty to zrobisz? - Marcus powiedział to z uśmiechem na twarzy.
- Spróbuj - powiedziała kobieta. - Masz jedno życzenie na próbę.
- Chcę przede mną pojawiło się piwo - gdy Marcus powiedział te słowa, nagle jedną ręką zahaczył o kufel. Z dużym zdziwieniem popatrzył po wszystkich i zobaczył, że ani barman ani nikt inny nie mógł tego zrobić.
- Jak? Gdzie? - nie wiedział co powiedzieć.
- Jedno życzenie za duszę - powiedziała Annena.
- Za moją duszę? A co się z nią stanie, gdy ci ją oddam? - z dużym strachem powiedział Marcus te słowa.
- Pójdzie tam gdzie inne sprzedane i zniewolone dusze - mówiąc te słowa Annena wskazała palcem w ziemię.
- Sprzedane? Zniewolone? - co to znaczy?
- Dusza za życzenie - z uśmiechem na twarzy Annena wypowiedziała te słowa Annena.
- Nie, za żadne pieniądze nie dam się sprzedać. Chociaż, że jestem zmęczony życiem to jestem wolny. Nie chcę być sprzedany i zniewolony. Jestem wolny i sam sobie poradzę w życiu. - Gdy Marcus wypowiedział te słowa wyszedł na podwórze. Gdy przechodził przez ulicę nagle usłyszał pisk opon i słaby ból w prawym boku. Nie wiedząc, co się dzieje upadł na ziemię a nogo zrobiły mu się jak z waty. Popatrzył się na bar i zobaczył Annenę, która się dziwnie uśmiechała. Po chwili zobaczył swoje ciało i Anneny już nie było. Coraz wyżej i coraz cieplej - po chwili doszło do Marcusa, co się z nim stało. Pomyślał - jestem wolny - i odleciał do góry szczęśliwy i niesprzedany.
Caleb
amgry@o2.pl
<<< powrót do Opowiadań Czyt. :::: ^^ do góry ^^||
|