|
Mam 192 cm wzrostu, trenuję kulturystykę i karate. Na drugim końcu miasta mieszka pewien paskudny kurdupel, którego nienawidzę. Podejrzewam, że ma w domu wielki kuchenny nóż. Kazałem mu, by się rozbroił. Twierdzi, że wyrzucił ten nóż, ale ja mu nie wierzę. Nasłałem na niego policję. Przeszukują jego mieszkanie od kilku miesięcy i nic nie znaleźli, ale to dlatego, że facet za słabo współpracuje. Wprawdzie zaczął niszczyć sztućce ze srebrnej zastawy stołowej, ale to dla zmylenia inspektorów, policjantów. Postanowiłem pojechać do niego i na wszelki wypadek poderżnąć mu gardło. Nie powinno być z tym problemów - jestem nieporównanie większy i silniejszy. Ponadto on nie ma żadnych przyjaciół, a ja biorę ze sobą kumpla z Anglii. Też kawał chłopa i będzie uzbrojony po zęby. Czy ktoś chce się przyłączyć? Tym, co znajdziemy w mieszkaniu tego gościa, podzielimy się sprawiedliwie. Oczywiście sprawiedliwie w tym przypadku nie znaczy równo - ja, jako pomysłodawca, zabieram 95 procent. A teraz z drugiej strony .... Mam 170 cm wzrostu, mówią, ze jestem kurdupel. Na drugim końcu miasta mieszka pewien paker, w sumie cwel - nie lubię go. Ten koleś zawsze przeszkadza mi w moich interesach; kiedyś napadłem na schorowanego staruszka zabierając mu wszystkie pieniądze, a ten głupi paker stanął w jego obronie - dobrze, ze przeżyłem. Możliwe, ze nie powinienem był napadać na starca, ale po co mu tyle kasy? Mnie się bardziej przyda. Paker twierdzi, ze mam w domu wielki nóż kuchenny. Co za kretyn; mam cały zestaw noży kuchennych [nie mówiąc o moim nowym toporze, który otrzymałem od przyjaciela z Rosji]. Paker nasłał na mnie policje. He he... Myślał, ze będę się opierał. A gdzie tam! Szukajcie. Jestem _czysty_. Dobrze mieć w domu tyle skrytek. Policjanci nic nie znaleźli. Zacząłem niszczyć sztućce ze srebrnej zastawy stołowej - to tak dla zmyłki. Paker mnie szantażuje. Mówi, ze przyjedzie. Z kumplem. Jakiś angol podobno. To prawda, ze nie mam przyjaciół, ale paker i angol nie spodziewają się, ze mam tak dużo noży no i ten mój topór. Kolega z Francji nie chce pomóc pakerowi. Paker chyba nie wie, ze kolega ten jest moim kolegą. Może nie jesteśmy przyjaciółmi, ale ma u mnie interes pewien. W ogóle kolega paker mało wie. Zaczął nawet już dzielić mój dobytek pomiędzy kumpli. Oj biedny głupi paker; czyżby nie wiedział, ze nie dzieli się skory na niedźwiedziu, gdy ten jeszcze po lesie biega? Idę wyciągnąć swój topór z szafy... |