Śpiewać każdy może
by Abudhabi


{He, oto debiut naszego nowego redaktora, więc przeczytajcie to z uwagą.. tym bardziej że teksty innego autorstwa niż moje w tej rubryce się rzadko pojawiają :). Miejmy nadzieję że teraz się to zmeni :). - od Chrapka}

>>Witam w kolejnej częśći cyklu "Dlaczego Queen jest najlepsze"<<
>>Dzisiejszy odcinek będzie traktował o popisach wokalnych Freddiego. Już nawet więcej pisać nie trzeba;). Do napisania arta skłoniły mnie dwie rzeczy - wypowiedź Taw (lubię śpiewać, ale nie lubię siebie słuchać;)) oraz zachowanie "koleżanek" Chrapka (BTW: u mnie w klasie rzeczywiście jest kilka takich osób jak one! Co gorsze nawet jeden z 'qmpli' nadskakiwał na actionmaga, chciaż nigdy nie widział go na oczy... hip-hopowiec albo hipotamowiec jeden...).
Ale wracając do tematu: porównajmy śpiew Freda i typowego "enimena". Ten drugi przegrywa już przed walką. Powiedziałem śpiew, a nie wyklepanie wierszyka! Przecież już Mercury przy We will rock you śpiewał bardziej melodyjnie!;) Kolejny konkurent: "Łenrike"! Przegrywa w I rundzie za roz**** głośników. Cóż, nie każdy sprzęt może wytrzymać ŁŁŁŁŁOOOOAAAIII i III!!! Nie to, co popis Freda w np. Under Pressure: lekko zmniejszona głośność (to nie metal, gdzie krzyczy się do oporu, by słuchaczowi uszy pękły), genialne przejścia z niższych do wyższych (świetnych) tonów i bardzo melodyjny chórek. Miód dla uszu (nie TEN miód;)). Trzecim i ostatnim kandydatem jesteś TY! Tak TY! To TY będziesz walczył o palmę (o palmę bo i tak jej nie wygrasz:P). Ale człowiek ma to do siebie, że jest dość specyficznie zbudowany - nie słyszy dokładnie tego, co śpiewa. Dlatego, aby w pełni potwierdzić zasadę: śpiewać każdy może, lecz nie każdy umie zrobimy ekperyment! Do eksperymentu potrzebujemy:
- "śpiewaka" czyli Ciebie
- kompa
- mikrofonu
- słuchawki (BARDZO wskazane)
- no i jakiejś piosenki Queen'u; proponuję: dla wyjców i ludzi z depresją - We will rock you; dla ludzi z Głęboką Wiarą W Swoje Możliwości - paktrycznie każdą inną; dla chłopaków z mutacją - Under Pressure (padnie jak usłyszy swoje "wysokie tony'); dla metali - Good Old Fashioned Lover Boy (metal-kołysanka?;P); dla hip-hopowców - Made in Heaven (bo piosenka jest ładna:)). Przebieg eksperymenu: Włączamy kompa i program odtwarzający muzę. Do nagrywania użyję prymitywnego, łindołsowskiego odtwarzacza (WINDOWS\Sndrec32.exe dla Win98). Dobra, aby zaśpiewać musisz znać choć ze słuchu piosenkę (ale najlepsze efekty widać, gdy puścimy piosenkę I raz słuchaną:). Teraz mam dość dziwną sprawę: u mnie najpierw włączam nagrywanie, potem piosenkę w Winampie 2.7 - wychodzi błąd i wybiera kolejną MP3 z listy aż do trafienia na tą, z którą nie ma prolemów (czyli 4 z 48). Co ciekawe, czasem spokojnie mogę inne wybrać wraz z nagrywaniem jakby nigdy nic. Hmm;)? No, ale gdy już wszystko działa MUSIMY podgłosić słuchawki tak, by nie usłyszeć własnego śpiewu! Przy rejestratorze ustawmy jeszcze jakość CD - plik, właściwości, konwertuj teraz. Oka, let's do it! Ja wybrałem Bicykle Race (bo ostatnio ledwo co przeżyłem Under Pressure;)). A teraz starajmy się śpiewać! Głośno! Już? Powinniście usłyszeć irytujący głosik jakby w oddali - albo to wy albo Wasza sąsiadka się na Was wydziera:)). Nie zapomnijcie naciskać czerwonego guzika co 60s! I jeszcze jedna uwaga - gdy śpiewacie to starajcie się by ta zielona linia nie wychyliła się za bardzo (inaczej tego pożałujecie;)). Dla większego efektu można jeszcze udawać gitary elekryczne:D. Dobra, czas na odsłuchanie... uwaga... (teraz będę pisał na żywo z relacji) DŻIZYS! Co za głos! Jaki akompaniament! Ups, to był Freddie :(. Teraz na serio - uwaga... WOSH! ......... taak, najlepiej wyszły mi dzwonki;)). A ja myślałem że ten Totoszko to wyjec:). Ne wiem jak u Was, ale ja mam przerą**** u sąsiadów (śpiewałem o 22.30;)). Cóż mógłbym dodać? "Lubię śpiewać, lecz nie lubię siebie słuchać"? Mam nadzieję, że dałem Wam absolutne argumenty w konfrontacji - Queen vs. Reszta Świata. Dzięki za uwagę.
abudabi