|
Każdy rodzaj muzyki ma jakiś "swój styl", z czymś nam się kojarzy. Słuchacze danego gatunku posiadają cechy charakterystyczne, wyróżniające ich: spojrzenie na pewne sprawy, niechęć do jakiegoś innego gatunku muzycznego, specyficzny sposób ubierania się. Hip-hopowców spotykamy odzianych w niemożliwie wręcz szerokie spodnie, metale noszą na głowie długie włosy. Metale, punki, hip-hopowcy i inni mają też określone spojrzenie na różne sprawy (na przykład: anarchia rulez). Nie chcę się na te tematy wypowiadać bo się na tym za bardzo nie znam. Chciałbym natomiast napisać kilka słów o stylu, jaki prezentują artyści country i słuchacze tej muzyki.
Co do ubioru to specyficzny styl countrowców jest chyba powszechnie znany. Kowbojskie buty, wielki kapelusz, często kamizelka, płaszcz. Strój ten jest (przynajmniej według mnie) naprawdę piękny. Słyszałem niedawno, że kowjski styl odziania staje się ostatnio w Polsce bardzo popularny (i nic w tym chyba dziwnego).
A jakie spojrzenie na życie ma countrowiec? Aby odpowiedzieć na to pytanie warto najsampierw napisać o czym opowiadają piosenki country. Wbrew pozorom nie są to (a jeżeli są to rzadko) piosenki westernowe o jakimś Dzikim Billu, który jeździ od miasta do miasta i wygrywa pojedynki rewolwerowe albo okrada banki (bo to banki jak wiadomo okradają ludzi, mówi o tym przecież "nasza" gwiazda polityczna - Jędruś Lepper). Najczęściej teksty country traktują oczywiście o miłości. Możemy znaleźć całą masę pięknych utworów, w których jest mowa o miłości, przywiązaniu, wierności. Countrowiec (przynajmniej ten współczesny) często kojarzony jest z ciągłą podróżą, z samochodami. To również częsty temat countrowych przebojów. Ponadto często możemy usłyszeć piosenki o rodzinie i wartościach rodzinnych, o ojcowskiej miłości, o przywiązaniu do swojego domu.
A więc countrowiec to człowiek, dla którego bardzo ważna w życiu jest miłość i przyjaźń, który ceni rodzinę, jest bardzo przywiązany do tradycji, swoich korzeni, domu rodzinnego, do swojej ziemi (nie mylić z Ligą Polskich Rodzin). Jednym słowem (w zasadzie dwoma): swój chłop (lub swoja baba). Choć są i countrowcy-włóczędzy, nie mogący usiedzieć na miejscu, szukający przygód.
POWRÓT
|