Guns'N Roses "Use Your Illusion 2"(by don_Kamq)
Ech... Gdy przyszły prawdziwe pieniążki za płytę "Appetite For Destruction" zwaną, zespół postanowił się za nie mocno pobawić. A więc bawili się ponad dwa latka, skutkiem czego było wyrzucenie ze składu perkusisty Steven'a Adler'a, który jakoby ćpał więcej od innych członków i innym strzykawki zabierał :) W miejsce owego grzywiastego przyszedł pan z kultowego zespołu theCult - Matt Sorum. Na klawisze wskoczył też facet zwany Dizzym Reed'em. I tak w główkach sześciu grających żuli powstawały nowe kawałki - które w roku 1991 zostały wydane na dwóch 75 minutowych płytach, nazwanych jak powyżej. Premiera ich odbyła się w ciągu dwóch dni. I proszę państwa, znowu było za co pić. Dlaczego? Ano dlatego...
Po dosyć przydługawym wstępie się zobowiązuje, aby tą płytkę ładnie zrecenzować. A więc pierwsza pieśń, czyli Wojna Domowa, nagrana jeszcze ze starym perkmenem, no utwór bardzo taki kopiący, nie ma co, połączenie heavy z rock'n'rollem. Kolejny kawałek, to mówiący dosyć dużo czternastolatkom tekst :) Utwór świetny, prawdziwy klimat tworzą klawiszowe wstawki Dizzy'ego. Następnie mamy dosyć łagodny utwór, bynajmniej nie jest to cover piosenki The Beatles, a taka miła i bardzo spokojna pioseneczka. Numer cztery to kolejny i chyba najsławniejszy cover bluesowego standardu napisanego przez Bob'a Dylan'a - Pukając Do Nieba Bram (w moim tłumaczeniu, jak i reszta cała) - nagrany z udziałem słynnych Bitches jako chór (a Bitches z Gunsów podobno dwie i te same były niezmiennie, jak twierdzi kumpel mój co to mi owy zespół wpoił). Namber Fajf to jeden z genialniejszych utworów rocko-skokowych jakie kiedykolwiek powstały, tym samym jeden z najlepszych kawałków Spluw i Róż. Jest to taki czad, którego się słowami nie da opisać - tekst jest taki głupi, że gadać szkoda - sprowadza się do wyzwisk, przekleństw. Ale... WIELKI CZADZIOR!!! Utwór imitowany na koncertówkę, oczywiście głosy szalejących fanów dograne. Uszy cieszy także hard - rock'n'rollowy utwór Shotgun Blues, piękny i pojebany, czaderski jak poprzednik (można ocenzurować), typowy dla Gunsów, przypomina klimatem płytę z '89 (czyli Appetita). Szczęśliwą siódemka zagrzana jest dla pieśni nazwanej "Breakdown", czyli tyle co załamać się na nasz język ojczysty - nazwa jednak myląca, bo jak tego wysłuchałem, to się nie załamałem, a ucieszyłem, bo to też IMHO jeden z najlepszych utworów Ganzesów. Solówa Slash'a pod koniec jest tak wymiatająca, że aż woda w kolanie paruje. Bardzo dobrze wypada również kolejny utwór o ciekawej nazwie "Pretty Tied Up" z genialnym motywem na basie. Fajnym kawałeczkiem jest także "Locomotive" z zaskakującą końcówką, znowu bardzo dobrze tworzący klimat, klawiszowiec Dizzy. Dziesiąty utwór jest bardzo przyjemną balladką, bardzo, naprawdę dobrze zaśpiewana przez Axl'a. Uspokająca i nie zapowiadająca tego, co dopiero nadejdzie. Bo oto dalej mamy doprawdy BARDZO DOBRY utwór "Estranged", dosyć długi, ale wprost genialny - polecam z teledyskiem. Slash pokazuje klasę, nie ma co!!! Później mamy piosnkę wukorzystaną w drugiej części Terminatora, no nie powiem fajna. Oraz znaną już dosyć dobrze balladę "Don't Cry", tyle tylko że z innym tekstem. Na kompletne zakończenie mamy taki kotlet niedobry zwany Moim Światem, nie wiem co to takiego, badziew zrobiony przez Axl'a, badziewnie kończy bardzo dobrą płytę i jednocześnie zapowiada rozpad zespołu :( Ach so...
Utworki oceniane poniżej następująco: