METAL OPEROWY? NIGHTWISH
Jakiś
czas temu mój kumpel podsunął mi pod nos płytę zespołu
NIGHTWISH. Nie znam historii tej grupy, ale skądinąd wiem, że
zespół ten miał grać metal. Z tego powodu nie obiecywałem
sobie zbyt wiele. Jednak to co usłyszałem na pierwszy rzut ucha
:) skojarzyło mi się z... nowoczesną operą. Kobiecy głos śpiewający
coś podobnego do jakiejś arii, w towarzystwie gitar elektrycznych,
perkusji itd. Zespół co prawda nie przypadł mi wtedy do gustu,
ale niedawno dostałem tę płyte po raz kolejny i muszę się
przyznać, NIGHTWISH coraz bardziej mi się podoba.
A wracając
do stwierdzenia w tytule, które już trochę rozwinąłem;
NIGHTWISH gra metal, co dosyć dobrze słychać w utworze "Beauty
& The Beast", gdzie kobiecy wokal operowy przeplata się
z typowo metalowym, męskim głosem. Stwierdzenie, że jest to
metal operowy (jeżeli cos takiego może istnieć) nie jest
przesadzone, chociaż ja skłaniał bym się ku określeniu:
"Rock z elemantami opery, metalu i rocka symfonicznego"
(Rocka symfonicznego?! Bluźnisz!).
Jeżeli ktoś nie przepada za kapelami metalowymi, ale chciałby
posłuchać czegoś podobnego to myśle, że ten zespół nadaje
się do tego idealnie. Zdecydowanie polecam zapoznanie się z nim.
Jeżeli ktoś zna może historię tego zespolu proszę o listy na
adres olorin.ilu@wp.pl lub marmach@polbox.com (Nie nie nie, ja podziękuję :) - Marmach) (z
tematem olorin).
OLORIN olorin.ilu@wp.pl
Oddaję teraz głos osobie, która zna ten zespół lepiej niż ja, czyli MARMACHOWI.
....dfase3234!#$...bzzzt... 103FM... to jest reklama....bzzzt....
Bardzo
nie podoba mi się mówienie że coś znam, podczas gdy wcale tak
nie jest! :). Ostrzegam przy okazji, że nie odpowiadam za to co
Olorin (vel Evri...) napisał.:)
Co do Nightwish, to pierwszy raz usłyszałem
tych świrów ok. godz. 2:00 w nocy, wspominając tatusiowi, że
sąsiedzi nie lubią 120 dB o tej porze :P. W sumie kapela
spodobała mi się jedynie ze względu na głos wokalistki- razem
z "mocą" reszty zespołu doskonale wspólgra, a ja mam
czasami ochotę na trochę ciężkiej muzyki.
Niestety - poza niezłymi kompozycjami (i
wokalistką)- zarzuty mam podobne jak do większości metalowych
lub punk-rockowych zespołów:
- GITARA (Boże, jak ja nienawidzę przesterów!) - tradycyjne
nawalanie w jakieś a-moll z wielkim hałasem zamiast melodii.
Niestety, nie potrafię docenić "uroku" gitar
przesterowanych (tzn. przesterowanych w stylu matalowym, bo można
inaczej :P), po godzinie słuchania boli mnie głowa. A że
baardzo rzadko zdarzają się utwory metalowe bez przestera - nie
słucham tej muzyki (Co innego piękne brzmienie przerobionego
Les Paula Steve'a Howe'a - to rozumiem :)).
- WOKALIŚCI - nawet w Nightwish można odnaleźć ten styl:
"drzyj się do mikrofonu, aż do zaplucia i wywołania
zwarcia...". Bardzo mnie to smuci, bo można robić
dynamiczną, posępną muzykę bez takich "odjazdów".
No i bez tekstów o upadku, morderstwie i zdradzie...
- KLAWISZOWIEC? GDZIE? - czy Nightwish ma klawiszowca- nie wiem.
Wiem tylko, że słyszałem jakieś odgłosy w stylu "Casio
mojego brata" (cytat z Yesomanii) I chociaż zdarza się
kilka niezłych podkładów, to reszta brzmień jest milczeniem (w
każdym razie ja mam lepsze!). A tak w zasadzie, to co ja się
czepiam, rozpuszczony Rickiem Wakemanem czy innym Patrickiem
Morazem...
Co powinienem w Nightwish pochwalić? Ano że słyszałem
gitarę akustyczną, co się rzadko zdarza. A że słyszałem ją
w spokojnym utworze (Dead's Boy Poem albo jakieś-takieś siakoś-takoś...)
to kolejny plus. Perkusja też jest niezła, nie ogranicza się
bynajmniej do umb-css-umb-css.
Dobra, miał być tekst pochwalny, więc nie będę już pisał (bo jak myślę o przesterach...). Wracam do moich ukochanych polymoogów i chórów z Awaken...
Marmach
(After all your soul will still surrender - YES)
(marmach@polbox.com)(GG:2175350)