***Metallica - Ride The Lightning***



Okładka - fajna, nie?No i jest, moi kochani. Po kilkunastu rozważaniach za-przeciw, po dwóch nieprzespanych nocach, po nieustannym oglądaniu okładki kasety i zbliżaniu się do niej, wreszcie to zrobiłem... kupiłem "Ride The Lightning"!

No, może to nie było do końca tak. Ale skończmy już ze wstępami i wprowadzeniami, ponieważ właśnie recenzuję kasetę Metalliki, a wy tę reckę czytacie(o ile szczęście[HEX:)] dopisze). Więc na początek dorzucę kilka suchych faktów. 1: Płytę nagrano w składzie:
James Hetfield - Wokal i gitara
Kirk Hammett - Gitara(prowadząca)
Lars Ulrich - Bębny, znaczy się gary
Cliff Burton - Basisko:)(całkiem niezłe, prawdę mówiąc)
2: Jest to drugi oficjalny longplay Metalliki(chyba że się mylę:)). 3: Jest to moja pierwsza kaseta Metalliki(chyba wiecie, że dopiero zaczynam?)
Dobra, dosyć ściemy, przechodzimy do rzeczy. Piosenką otwierającą okazało się być "Fight Fire With Fire". Nie powiem, udane całkiem i opowiadające o złach wojen. Właściwie to sam tytuł jest już trochę dwuznaczny. Czy chodzi tu o "walcz ogniu z ogniem"(jak w tłumaczeniu Ishqra), czy "ogień zwalczaj ogniem"? Niby to samo, ale jednak inne. Dalej mamy tytułowy song. Chłopaki ciągle gustują w scenach wojen, śmierci itp. Utwór opowiada o skazańcu na krześle elektrycznym. Właściwie to reszta utworów jest utrzymana w takim samym klimacie. I tak mamy na przykład "For Whom The Bell Tools", opowiadające o... zgadnijcie czym, Escape - o ucieczce i niechęci dostosowywania się do reguł... znalazła się też balladka - Fade To Black. Tyle że jest trochę... przygnębiająca. Ale takie jest (niestety) życie. Jak papier toaletowy... szare, nudne i do... sami wiecie czego. Na szczęście pierwszy utwór na drugiej stronie jest już mniej pesymistyczny - Trapped Under Ice. Widać, że teraz panowie chcą się zabawić w poetów i opowiadają o człowieku "uwięzionym pod lodem"(to ofkorz metafora:)). Ogólnie teksty trzymają wysoki poziom i nic zarzucić im nie można. Zarzucić to ja mogę dużo najwyżej wokalowi Hetfielda, który niewyraźnym jest... oj, niewyraźnym. Musiałem dużo razy sięgać do książeczki z lirykami. A tak bajdełej to czemu nie ma tam żadnych zdjęć? Same teksty i thanksy. A thanksów jest od zaj... znaczy się dużo ich i mogą zająć miejsce dwóch tekstów z powodzeniem. No ale jeszcze nie skończyłem. Ostatnią dobrą piosenką na płycie jest Creeping Death i wydaje mi się, że byłaby 1000x lepsza na początek niż "Fight..."! Jest szybka, rytmiczna, dobrze zagrana... a mimo to znalazła się pod koniec kasety. Należy wyróżnić jeszcze "Escape", ale za sam tekst, bo w linii melodycznej trudno się doszukać jakichś rewelacji... właściwie to dwoma głównymi wadami kasety są: mała ilość utworów(8!!!), oraz wokal Jamesa. No i brak zdjęć w książeczce, ale to już wszystko. Polecać szczególnie nie będę, choć płyta poprawną jest. Sam tymczasem poszukam jakichś lepszych albumów Metalliki...

Ocena: 7+/10


© Obywatel siX(obywatelsix@go2.pl)