SHAPE OF DESPAIR
"ANGELS OF DISTRESS"
Bardzo przytłaczający, ociężały materiał. Panuje tu nieprzebrany mrok symfonii śmierci, która jakby bez udziału twórców błąka się gdzieś w muzycznych, uśmierconych tłach. To znakomita kołysanka, jeśli pragniesz odnaleźć wśród swych snów zagubione w czasoprzestrzeni istoty, coraz dalej prowadzące cię w sny nieprzespane, z których niewiadomo czy się obudzisz? Wadą jak na moje ucho są żeńskie wokale, oraz przewidywalność tytułowej desperacji. Jeśli już skrzypce brzmią znakomicie to wiolonczela razi moje nadwątlone zmysły estetyczne, które gdzieś tam jeszcze żyją pod powłoką tolerancji. Moim zdaniem cudownego spustoszenia dokonałaby tu miażdżąca gitara, a także więcej tego growlu, który za rzadko nadaje martwy ton kompozycjom. Ból i smutek, które unoszą się tu na skrzydłach bezruchu należałoby właśnie zdusić przymiotami muzyki DOOM-GOTH. Jeśli słuchaczu skupisz się na tym, co ta muza w sobie niesie, nie zaś na samej strukturze dźwięków, nie znuży cię żadna monotonia, a zapadniesz dzięki swojej wrażliwości w otępienie i bezwolność, stan gdzie... NIEEE, NIE MOGĘ WAM ZDRADZIĆ TAK CHORYCH I OSOBISTYCH OBRAZÓW, KTÓRE ODRYWA ZE MNIE KAŻDY DZIEŃ. Tylko dla głęboko siedzących w tym nurcie... Popłyńcie topielcy z nurtem tej rzeki desperacji...