Nokturnal Mortum - Goat Horns
 


   O ile się orientuje to jest to drugie oficjalne po "Lunar Poetry" wydawnictwo tej ukraińskiej formacji blackowej. Po paru przesłuchaniach mogę stwierdzić, że dla mnie osobiście jest to niezły, ale jednocześnie przeciętny materiał (lekki paradoks;). Dla wielbicieli dość prymitywnego pogańskiego black metalu z elementami folkowymi i organami to będzie niewątpliwie gratka. Inny mogą sobie posłuchać z czystej ciekawości, ale nie jest to jakiś "must have". Krążek zawiera w sumie 7 kawałków. Pierwszy na liście to "Black Moon Overture". Całkowicie instrumentalny, całkiem miły dla ucha z udziałem dużej ilości klawiszy i jakichś ludowych fletów (czy czegoś w ten deseń). Stał się on moim ulubionym. Dalej już troszkę gorzej. Mam zarzut do perkusji, bo po pewnym czasie staje się nudna. Szczególnie irytujące jest brzmienie talerza w perce. Ogólnie wokal jest dość przytłumiony i jakby schowany za instrumentami. Przed zanudzeniem się przy drugim utworze, a mianowicie "Kuabiya" ratują zmiany tempa. Po 7 minutach kończy się i zaczyna jeszcze dłuższy bo aż 9 minutowy "Goat Horns". Wstęp całkiem przyjemny i bardzo klimatyczny. Jednak po około 3 minutach zaczyna się człowiek nudzić. Panowie z Nocturnal Mortum trochę za bardzo rozbudowali swe kompozycje jak dla mnie, przez co są dość ciężko strawne. Czwarty w kolejce jest "Unholy Orathia" z bardzo miłym folkowym intrem. Niestety tu tez powtarza się sytuacja sprzed paru chwil. "Veles' Scrolls" ma niemal identyczna linie perkusji. Trwa to to prawie 12 minut i o dziwo jest nawet do strawienia. Nie chce mi się opisywać "Kolyad'y" bo jest baaaardzo podobna do poprzednich kompozycji. Na uwagę zasługuje natomiast świetne outro w postaci "Eternal Circle".

   Jak dla mnie płyta jest za długa. Liczy sobie ponad 51 minut co jak stanowczą przesadą. Maniacy dość topornego blacku z elementami folk mogą sobie doliczyć ze dwa oczka. Przeciętna przeciętność jak dla mnie.

Ocena: 6-/10


[KWM] King_Diamond

© 2003 [KWM]