King Diamond - Spider's Lullabye
 


   No i cóż tu można napisać? Właściwie każdy szanujący się metalowiec powinien mieć ją w swojej kolekcji i znać na pamięć wszystkie teksty. Heh no cóż, dla tych co jeszcze jej nie posiedli, skrobnę parę słów zachęty :) Na LP odnajdziemy 10 niesamowitych majstersztyków w wykonaniu Diamond'a i spółki. Podobnie jak na innych, na tym wydawnictwie również opowiedziana jest mrożąca krew w żyłach historia... Posłuchajcie jej sobie w środku nocy siedząc jedynie w blasku świecy i sącząc winko <=(tylko dla pełnoletnich ;). No ale do rzeczy.

   Pierwszy na liście to "From the other side". Świetna kompozycja wprowadzającą w nastrój płyty. Poczytajcie teksty to będziecie wiedzieli o co chodzi. Dalej "Killer", czyli jeden z mich faworytów. Szybki, dynamiczny ze świetnym refrenem. Po nim następuje "The Poltergeist". Rozpoczyna się powoli i stopniowo rozwija, napięcie rośnie i w końcu kawałek nabiera rozpędu, no i tak genialna solówka. A potem tekst "Welcome home... you can stay forever", to zabija... "Dreams" jest zbudowana na świetnym riffie, którego można słuchać non stop. I znów podziwiamy głos Diamonda w refrenie, piejący "Dreams in the night falling like rain...". Aż ciarki po plecach chodzą! Po nim usłyszeć możemy drugiego z moich faworytów czyli "Moonlight". Już od pierwszych taktów słychać, że to po prostu arcydzieło. W miarę prosty i przemawiający do każdego riff i świetna perkusja. Oczywiście nie można zapomnieć o szeptach w refrenie i tekście "In the moonlight I see children searching for their souls...", który to powoduje u mnie niemal ekstatyczne uniesienie. Ale uwaga, bo już zaczynają wybrzmiewać dźwięki "Six feet under", czyli kolejnego utworu, obok którego nie przechodzi się obojętnie. Tytułowy "Spider's Lullabye" rozpoczyna się od świetnej partii klawiszowej, która jest jedynie preludium do niemal genialnej kompozycji. Tu również odnajdziemy wstawki budujące napięcie i klimat który nie opuszcza nas aż do ostatnich chwil. "There's another one... ha...ha...ha...ha" Ledwo wybrzmi ten utwór, a już atakują nas dźwięki dość szybkiego wstępu do "Eastman's cure" Gdzie po wsłuchaniu się dotrze do waszych uszu dialog miedzy... heh nie będę wam psuł przyjemności. Partia organowa towarzyszy wstępowi do najdłuższego utworu z tego longplaya, a mianowicie "Room 17". Już od początku King wyśpiewuje swym niesamowitym głosem "Room 17 was nice and coal, oh yeah..." Płytę zamyka "To the Morgue" z bardzo miłym refrenem i ciekawym zwalniającym tempem pod koniec.

   I tak kończy się przygoda ze "Spider's Lullabye". Mam nadziej ze zachęciłem kogoś do zapoznania się z tym genialnym materiałem. Nie ma tu słabych kawałków, można się nią rozkoszować po prostu bez przerwy. Zaobserwowałem, że nawet nie zauważam kiedy mijają mi godziny spędzone z Kingiem:) Ehhh oby więcej takich artystów...

Ocena +10/10 - no a jaka miała by być??


[KWM] King_Diamond

© 2003 [KWM]