IRON MAIDEN - "BRAVE NEW WORLD"


Z Ironami zetknąłem się dzieki mojemu koledze (thanks za dokształcanie muzyczne, Razor).

Niestety mój kumpel najpierw kupuje golden hits danej grupy, co według mnie jest błędem. Pożyczył mi owe (s)hity, które szczerze mówiąc nie spodobały mi się aż tak bardzo. Następnie użyczył mi dwóch innych płyt Maidena: Brave new world i Fear of the dark. Ta pierwsza spodobała mi się niezmiernie, i właśnie ją recenzuję.

BNW jest klasycznym przykładem tego, że liczy się jakość a nie ilość. Piosenek jest 10 (płytka z roku 2000), ale za to są świetnej jakości. Oto one:

The Wicker Man - pojawiła się ona na płycie z przebojami. Jak dla mnie trochę zbyt dynamiczna, ale pamiętam, na początku setki razy przewijałem płytę by posłuchać refrenu (Your time will come...). Bardzo dobra piosenka, typowo Ironowska.

Ghost of the Navigator - czyli koszmar nocny internet explorera :))) jak dla mnie coś świetnego - nie za szybkie tempo, cudowna melodia, refren i ogólnie bomba (I see the ghosts of navigators but they are lost as they sail into the sunset they'll count the cost...)

Brave new world - jak wiadomo tytułowe nagranie płyty. Bardzo fajna, o pięknej melodii. Naprawdę mi się podoba - Ironi potrafią jednak grać spokojniejszą (tzn. jeżeli chodzi o klimat i dynamikę), ciekawą, melodyczną, ale w końcu metalową muzykę.

Blood brothers - znów spokojna piosenka, mało gitar, świetna melodia, lepsza niż jakikolwiek pop. Bardzo podoba mi się wokal.

The mercenary - już dosyć dynamiczne, ostrzejsze nagranie. Jako tako tak bardzo mi się nie podoba, ale za refren powiem że jest dobra.

Dream of mirrors - bardzo dużo wokalu, ostry właściwie tylko refren i początek, tak dość spokojna i fajna.

The fallen angel - ostrzejsze nagranie, jako tako aż tak mi się nie podoba, ale refren i przed-refren są dobre.

Nomad - według mnie najlepsze na płycie. Ponad minutowy gitarowy wstęp wprowadza nas w wyniosły, wspaniały klimate. Świetny jest moment (jeszcze we wstępie) kiedy włącza się jakby chór. Genialna melodia. Następnie pojawia się wokal i znów melodycznie. Świetne. Później (a piosenka trwa przeszło 9 minut) pojawia się inny refren, który jest według mnie genialny. Chwilowe zwolnienie i potem gitary z brakiem wokalu około piątej minuty trwające jakieś 3 minuty są również pomysłem po prostu genialnym! Zaiste, dzięki tej piosence pokochałem Żelazną Dziewicę. Ogólnie singiel po prostu idealny.

Out of the silent planet - początek spokojny, ale zaraz potem rozkręca się. Świetny jest przedrefren i melodia w refrenie.

The thin line betweeen love and hate - początek sugeruje nam raczej ostrzejszy kawałek. Zaraz potem wchodzi wokal, który podoba mi się bardzo. Bardzo dobry jest również refren.

Słowem płyta bardzo dobra, obowiązkowa (NOMAD!!!).

Ocena: 9/10

PS. To mój debiut, więc nie wyżywajcie się za bardzo :P


© windoo <windoo@go2.pl>