Płytka formacji prowadzonej przez charyzmatycznego lidera Ice-T liczy sobie
już grubo ponad 7 lat lecz nadal pozostaje świeżą i ciekawą propozycją
muzyczną. Według mnie tak właśnie powinien wyglądać crossover czyli tak
ostatnio popularny nu-metal [Mactare: kill kill kill :)].
To co prezentują taki Linkin Park czy Papa Roach to jedno wielkie gówno
przez wielkie i bogato zdobione "G" :)
Muzyka jaka prezentują czarni bracia zza wielkiej wody to niezła dawka
ciężkiego metalu. Trudno go jednoznacznie sklasyfikować. Jeśli miałbym się
tego podjąć to powiedziałbym, że to taki wolniejszy trash (hehe akurat).
Praca gitar i perkusji nie budzi zarzutów. Czasem brzmią niemal doom'owo, a
czasem jak porządny speed metal (generalnie to dość nowoczesne brzmienie).
Zwolenników inteligentnych tekstów zadowolą zapewne te zawarte na tym
wydawnictwie. Traktują o problemach ludzi w kraju wolności, czyli USA.
Głównie poruszane są różnorakie konflikty na tle rasowym, tzn. w ogromnym
uproszczeniu: czarni śpiewają o tym jak to ich biali uciśniają (to nie był
cynizm). Narkotyki, gangi, wojna w Zatoce Perskiej to tylko niektóre z myśli
przewodnich kawałków. Już same tytuły utworów dają do myślenia np. "Necessary
Evil" [Mactare: Nie jest to może przypadkiem cover Napalm Death?
A może vice versa], "Street Lobotomy"
czy "Born Dead". Odnajdziemy tu również cover
Hendrixa, a mianowicie "Hey Joe" (notabene fajnie zagrany).
Ogólnie bardzo milo się tego słucha. Nie ma ty jakichś niepotrzebnych
skreczy czy klawiszy. Ot porządna dawka prawdziwie ciężkiej muzy z dosadnymi,
ale jakże adekwatnymi do rzeczywistości tekstami. Mimo, że parę lat upłynęło
wszystkie problemy są niestety nadal aktualne. Wokal Ice-T pasuje mi
zdecydowanie bardziej do takiego rodzaju muzy niż do rapu. Polecam ja
każdemu kto lubi metal.
Ocena 9/10 (porządny kawał muzy)
[KWM] King_Diamond
Utwory:
1. Body My Fucking Count
2. Master of Revenge
3. Killin' Floor
4. Necessary Evil
5. Drive By
6. Last Breath
7. Hey Joe
8. Swallow Graves
9. Surviving the Game
10. Who Are you?
11. Street Lobotomy
12. Born Dead
PS: Body Count to nie znaczy wcale liczenia (ciał) trupów ;)