***Acid Drinkers - "Maximum Overload"***
To zabawne, ale na tę płytę trafiłem przez najzupełniejszy przypadek. Udałem się do sklepu muzycznego "Lady Peron*" z zamiarem kupienia kasety Offspringa "Ignition". Okazało się że nie ma jej na stanie(ale można zamówić). Szkoda - pomyślałem. I nagle spojrzałem na okłądkę jakiejś płyty Acid Drinkers. Dużo dobrego o nich słyszałem, więc poprosiłem przemiłą właścicielkę sklepu(pozrówka:)) o puszczenie płyty w odtwarzaczu*. Wrażenia jak najbardziej pozytywne. Zakupienie kasetki było tylko formalnością...
Jak zwykle podam kilka suchych faktów, bo zapewne większość z was usłyszała o tej płycie pierwszy raz. Jest to składanka najlepszych utworów Żłopaczy Kwasów(siarkowy rulz:)) i zawiera kawałki ze wszystkich płyt(których nie słyszałem). Zespół gra w różnych składach(tzn. raz z Litzą i raz z Perłą na wiośle), bo to w końcu składanka z całej dyskografii. Od razu widać że postawili na maksymalny czad i słuchając tej płyty nudzić się nie sposób. Wszystkie utwry są "równe", tzn. nie ma słabych, ale żaden nie wybija się ponad przeciętność. To zarówno zaleta jak i wada. Zaleta - bo wszystko zagrane jest poprawnie, a wada - bo bez polotu i fantazji. Mimo wszystko są utwory, które wyznaczają ścisłą czołówkę. Zaliczam do nich(po kolei) Barmy Army, I Fuck Violence(I'm Sure I'm Right), Street Rockin, Zero, Drug Dealer, Cops Broke My Beer i Oh No! Bruno. Reszta nie odbiega od pewnych standardów, więc nie ma po co o nich pisać. W każdym razie Litza jest świetnym gitarszystą i kawałki bez niego brzmią ciut gorzej. Nie, spokojnie, wcale nie są złe! Są rytmiczne, szybkie, porządne, itp. Każdy powinien na tej płycie znależć coś dla siebie, zwłaszcza że ilość piosenek wynosi... 20. Nie jest to nic nowego, ale dla tych, którzy nie znają Acid Drinkers, lub mają tylko kilka płyt, będzie to gratka. Ostra jazda, "przepity" wokal, niezłe riffy, świetne solówki, zarąbiste klimaty... włąściwie poważnymi wadami są tylko: brak urozmaicenia i kawałek pod tytułem "Slow&Stoned". Ludzie, tragedia kompletna, nie wiem po co on tam jest... posłuchajcie... o ile to zniesiecie. Jeszcze jedna rzecz: mówiłem w recenzji RtL że nie ma tam żadnych zdjęć, ani nic, same teksty. Tu jest dokładnie odwrotnie. Pół książeczki - zdjęcia, pół - spis płyt. Tekstów niet!
Ocena: 8/10
*) ciekawa historyjka - gdy kupiłem już kasetę, do sklepu wszedł jakiś facet w podeszłym wieku. Pomyślałem "pewnie przyszedł dziadziuś muzyki klasycznej połuchać" i nagle do mych uszu dotarły świetne dźwięki, solówka, ostra jazda na perkusji... "co to k*** jest?" - pomyślałem. A zespół wymiatał przeca. Nazywał się ARMORCH SAINT. Kto zna, proszę o kontakt!!!