*** Forbidden Freak Magazine nr 1 ***
Buhahaha... taka była moja reakcja, kiedy zobaczyłem to pisemko. Nazwa wydała mi się skądś znajoma i zaraz zajrzałem do działu "redakacja". Jak zwykle miałem rację. Jedną z osób zaangażowanych w powstanie Forbidden Freak jest Daro Drygas. Po szczegóły związne z działalnością tego pana odsyłam do trzeciego numeru Wolfpacka, tam dowiecie się wszystkiego o człowieku, którego pomysłem było m.in. to czasopismo. Tu figuruje, o dziwo, jako jeden ze współpracowników, ale ludzie obyci w temacie będą wiedzieli, jak się sprawy mają. Ale zostawmy naszą gwiazdę podziemia ( tu występującą jako DharoD ) na chwilę w spokoju i zajmijmy się treścią Forbidden Freak...
Periodyk ten, gustownie wydane w kształcie zbliżonym do trumny, na kredowym papierze nie imponuje objętością ( 52 strony ) a więc dość wysoka cena ( 9.50 ) nie będzie tu stanowczo czynnikiem motywacyjnym. Mówiąc po polsku: ładne, kolorowe pisemko ( fani Bravo i Mystic będą zachwyceni ) za złodziejskie pieniądze.
We wstępie "redakcja" dumnie ogłasza, że FF to pismo o prawdziwym metalu, że autorzy nie zamierzają wdawać się w kłótnie ani konflikty scenowe bo sa ponad to. Bardzo wygodna postawa, ze strony ludzi, którzy nie raz byli obśmiewani na różne sposoby. Dodam tylko, że konflikt to mamy wtedy, kiedy stają na przeciw siebie dwaj przeciwnicy i wymieniają arguemnty lub ciosy. Tu zaś można się jedynie śmiać, ewentualnie płakać, jeżeli kogoś boli głupota w większych dawkach. FF szuka też nowych współpracowników. Ciekawe czy znajdą się ludzie na tyle naiwni bądź głupi, by się na to zdecydować. Praktyka scenowa uczy, że głupców tu nie brakuje, tak więc nie zdziwi mnie, jeżeli w drugim numerze FF ( o ile taki się ukaże ) zobaczę kilka znanym mi osób. Ze swej strony typuję Barta Gabriela, Łukasza Dunaja i Arka Lercha.
Z doborem wywiadów ( który na mój gust trwał ok 2 lata ) nie jest tak źle. Ale tylko z doborem. Bo treść to już zupełnie inna bajka. Panowie "redaktorzy" dają co jakiś czas dowody swej wybitnej znajomości angielskiego, dzięki czemu lektura FF staje się naprawdę zabawna. Przykłady ? Wywiad z Quorthonem zaczyna się tak:
FFM: Hail Quorthon!!!"
Quorthon: No Hail!!!"
Co wy na to ? Dla mnie bomba. Ale to jeszcze nie koniec. W tym samym wywiadzie beznadziejny "Destroyer of Worlds" awansuje do miana arcydzieła metalu, o "Nordland" ani "Nordland II" pada jedynie kilka słów ( dlaczego - patrz wyżej ) a Immortal to "potencjalny następca" Bathory. Po prostu pięknie. Daro i towarzyszący mu Tommy Darkness ( i niech ktoś powie, że moja ksywka jest wieśniacka ) przeszli samych siebie i stanęli obok.
Większość wywiadów zawiera maksymalnie sztampowe i przewidywalne pytania i właściwie trudno tu dowiedzieć się czegoś nowego ( no chyba, że ktoś nie wie, że "Diabolic Interium" oznacza "Diabeł Wewnątrz" ). Warto natomiast dodać, że część wywiadów jest zapewne posklejana i poukładana z róznych innych a ich rozpiętość czasowa wynosi ok 2 lata ( w końcu mniej więcej tyle czasu powstawało to pisemko ). Tomuś Ciemnota błyska jeszcze swoim talentem lingwistycznym podczas wywiadu ze Snowball, gdy pyta Lorraine, "Czy masz zamiar powrócić na tron Queen Metal". Tego komentować już nie zamierzam.
Z wywiadu z Dark Funeral ( w którym królują pytania w rodzaju "Czy będziecie kontynuować wasz styl ?" ) można się dowiedzieć, że H.P. Lovecrfat jest "...Królem Ciemności i horrification". Doprawdy angielski w wydaniu FF jest przedziwnym językiem...
Gwoździem do trumny ( dosłownie i w przenośni, bowiem "redaktorzy FF nazywają pieszczotliwie swoje pismo "trumienką" ) jest wstęp do wywiadu z Iced Earth. Przyznają tam z rozbrrajającą szczerością, że "rozmowa się nie kleiła" ( co dziwne, bo chłopaki z I.E. do mało gadatliwych nie należą ), ale że wywiad jest aż tak długi i wciągający, trzeba było podzielić go na dwie części. Druga część ma się ukazać w drugim numerze FF, którego zapewne spodziewać się należy ok 2006 roku.
Recenzje trzymają ten sam poziom.. Sam fakt, że w 90 % są to wydawnictwa z Mystic ( z wyjatkiem dwóch z Pagana i jednego proma ) sprawia, że można by nazwać to pisemko Mystic Art 2. Autorem ponad połowy recenzji jest wspomniany już D.D co też ma tu znaczenie. Widocznie tylko Mystic dał się tym razem nabrać na jego gadkę. A jeśli chodzi konkretnie o poziom recenzji, to macie tu jedną z nich w całości ( sic ! ):
"Co ja tu mam dużo pisać po prostu Fields Of The Nephilim "Fallen". TO JEST CAŁA RECENZJA! Kolejny dowód dziennikarskiego kunsztu made by Dało Drygas.
Forbidden Frak są też na bierząco z nowinkami techniczymi o jakich nam, zwykłym szarym pismakom się nie śniło! Bo jak inaczej wytłumaczyć to, że podczas internetowego wywiadu z Criminal Dało przekazuje słuchawkę ( hell yeah ! ) komuś tam. Kurwa, ja też chce mieć taki internet!
Za tak wysoką cenę czytelnik ma prawo spodziewać się znacznie więcej niż tylko wielkiej dawki debielizmu, którą zaprezentowano nam w numerze pierwszym ( limitowanym do 2000 sztuk jak głosi idiotyczny napis na okładce ). W końcu tyle kosztuje np 7 Gates mag, którego poziom przewyższa milion razy FF ( a tak właściwie to samo takie porównywanie mogło by być obrazą dla Hilarowicza ). Pytanie, czy jest sens robić coś takiego w kraju gdzie maniacs i tak nie śmierdzą groszem, pozostawię bez odpowiedzi. Tak naprawdę to zadecyduje o przyszłości Forbidden Freak. A może lepiej by było, gdyby o niej zadecydował ktoś uzbrojony w AK 47 i mówiący z wyczuwalnym rosyjskim akcentem ?
Więcej mojej pisaniny na poniższych stronach:
http://www.burzum88.prv.pl
http://www.duskforest.republika.pl
http://www.tartareandesire.com