Z zainteresowaniem czytałem spór zamieszczony w podkąciku "Książek" - "Waria{t}" w AM z CDA 02,2003. Z zainteresowaniem, ponieważ zawsze warto zapoznać się z cudzymi opiniami. A gdzie dwóch dyskutuje, tam trzeci może się czegoś nauczyć. Tym bardziej, że sprawa dotyczyła tego, co mnie zawsze interesuje, a czasami żenuje - przekładów pisarzy zagranicznych na nasz rodzimy język. Czytałem, czytałem i... w pewnym momencie z mojej wątłej piersi wydobył się jęk, a usta krzyknęły - litości! W mitologii nie ma magii i czarów! No tak... Same wróżby, przepowiednie i wieszczenia. Toż Mistrz Parandowski ze śmiechu tarza się w trawie na Polach Elizejskich. P. Pietrzykowski o pomstę woła, a Kinsley kwiczy, jak, nie przymierzając, ów Dzik Kaledoński. A Homer... Homer, gdy to czytał, oczy ze zdziwienia przecierał, i zarzekał się, że już nic nikomu nigdy nie opowie, bo i tak słowa jego przekręcone i opacznie zrozumiane będą.
Gdy córka Ajetesa, czarownica Madea, smarowała czarodziejską maścią Jazona, by uodpornić go ognisty oddech potwora, na poparzenia, to przepowiadała, że w przyszłości ludzie będą używać olejków do opalania. Nie, to nie były czary. Gdy Jazon oblewał smoka wywarem z czarodziejskich ziół i wypowiadał magiczne zaklęcia, to też nie były czary, to tamtejsza chemia. Kiedy czarodziejka Kirke zamieniła towarzyszy Odyseusza w świnie, to była wróżba, że jak będą się po świńsku przy stole zachowywać, to w chlewie skończą. A gdy Tetyda, matka Achillesa, obmywała go w Styksie, jeno pięty mu nie zmoczyła, to pewnie wieszczyła mu, że pod Troją piętą na gwoździa nadepnie, i na Koniu Trojańskim pojedzie, niczym doński Kozak po stepie. A to tylko parę przykładów "braku magii" w mitologii, prostych i z głowy, na poczekaniu wziętych. Bo czary, magia w mitologii są na porządku dziennym. Przeplatają się ze zwykłym życiem, jest ich tak wiele, że może z nadmiaru są niezauważalne, czy też przez niektórych autorów wręcz pomijane.
Zioła, maści, eliksiry. Może to nie jest magia, do jakiej przyzwyczaiła nas współczesna literatura traktująca o czarach i czarodziejach. Może ta magia jest pierwotna, nie taka nowoczesna, jak, na przykład u Harrego Pottera, gdzie wystarczy dwa słowa powiedzieć i patykiem machnąć, by zaklęcie utworzyć. Ale mitologię trzeba traktować jako archetyp, pierwowzór. Tu polecam "Odyseję" w przekładzie p. Lucjana Siemieńskiego, że o "Mitologii" J. Parandowskiego nie wspomnę.
Panowie, toż CDA czyta 200000 ludzi, z tego, niech chociaż 10% czyta AM. I następne 10% niech czyta kącik "Książki". Daje to nam dwa tysiące osób. Osób, które Wam uwierzą. Trochę szacunku, jeśli nie dla literatury, to przynajmniej dla czytelników.