| Spotkanie w Bagdadzie
Autor: Aghata Christie
Tytuł oryginału: They come to Bagdad
Kiedy zaczynałem czytać tą książkę, przypomniał mi się "Dlaczego nie Evans?", który nie za bardzo przypadł
mi do gustu. Otóż mamy cywila, Victorię Jones, która przypadkowo zostaje wplątana w szaloną intrygę. Ale
(na szczęście) na tym podobieństwa się kończą :). To co potem się dzieje w książce to istny James Bond,
NOLF itt. (i takie tam :)). Tzn nie mam na myśli, że Victoria dostaje kałasza ...i na ruskiiiich! Mówię o
atmosferze jaką tworzą tajne organizacje. No wiecie, podwójni agenci, tajne dokumenty, szyfry itt. to
wszystko nadaje książce taki klimat, że ...ach! Ale potem... jakby napięcie opada, a akcja zwalnia
gwałtownie... A koniec nie jest już taki "szpiegowski" jak początek. Bardziej skupia się na adventure :),
niż na zagadce, z którą mamy do czynienia przez wszystkie rozdziały. Ale to niespotykanie dobrze, ponieważ
ona się rozwiązuje razem z akcją i nie można jej rozwiązać bez niektórych zdarzeń, w których uczestniczyła
(a właściwie, w które wplątała się) pani Jones.
A wszystko zaczyna się od tego, że Victoria przedrzeźniała szefa i wyleciała z pracy... Potem spotkała
faceta, w którym się zakochała, ale okazało się, że on leci do Bagdadu i poleciała za nim. Mówiłem, że
"szpiedzy", "agenci" ale jakoś ich nie widać, co? Już, już...otóż... w Bagdadzie miała odbyć się
międzynarodowa konferencja, na której miała się zjawić spora liczba najważniejszych polityków. Organizowało
ją jakieś bractwo, które poprzez literaturę chcą zjednoczyć świat... czy coś takiego. W każdym razie
to z nimi coś nie pasuje według tych "dobrych" :). A Victoria zostaje agentką przez przypadek. ponieważ
jeden z agentów tych "dobrych" umiera w jej pokoju hotelowym (już w Bagdadzie) na łóżku... (to nie tak, jak
myślicie, zboczeńcy! :P) No i jest jeszcze tajemnicza Anna Scheele, oraz agent mający dowód, o którym nic nie
wiadomo... Słowem trochę to zagmatwane. :)
Trochę trudno mi ocenić tę książkę, ponieważ ta końcówka... Ale z drugiej strony jednak zagadka mimo
wszystko się rozwiązuje i to w bardzo fajny sposób. Niektóre perypetie Victorii nudziły trochę, ale na
szczęście nie ma tego zbyt wiele, dlatego ogółem bardzo przyjemnie się czytało tą książkę. Polecam!
|