Wstępniak .:. Demo-Testy .:. OR .:. Recenzje .:. Gadanie .:. Kąciki .:. TNT .:. Stuff .:. Listy .:. Redakcja

.::. Serious Sam

uobooz

Poważny wstęp.

Oto jedyny twardziel, który potrafi stawić czoło złym wojskom Mentala. Okulary przeciwsłoneczne, oryginalny podkoszulek, dżinsy i czerwone trampki to elementy stroju wyróżniające go spośród innych ratujących świat, którzy są dosłownie napchani bajerami. Sam to człowiek potrafiący mieć dobry humor nawet w takiej chwili jak ratowanie świata od wrednego menelstwa. Jego znakiem rozpoznawczym jest także niemała ilość masy mięśniowej. A, co? Jak superbohater, to na całego! :)

Krótki zarys całkiem poważnej fabuły.

Otóż na początku XXI wieku ludziska odnaleźli pozostałości po najstarszej cywilizacji świata. Odkryto także cywilizację jeszcze starszą. Ci drudzy posiadali sprzęt ogromnie zaawansowany technicznie. Wykorzystując go, Ziemianie odbywali różne podróże. Nagle, ni stąd ni zowąd atakować ludzi zaczęły przybywające monstra. Siły zbrojne broniły się jak mogły, lecz były zbyt słabe. Postanowiono wysłać z misją w przeszłość człowieka, który potrafiłby zrobić porządek. Zgadnijcie na kogo wypadło? :) Sam trafia do starożytnego Egiptu, w którym ma pokonać zło atakujące ludzkość przyszłości. Odwiedza kilka miejsc i trafia do najważniejszych punktów wyprawy. A mianowicie do miast: Memfis i Teb. Po drodze zbiera cztery elementy, które pozwolą mu otworzyć magicznie zamkniętą bramę do drugiego z wymienionych miast. Poznaje też kawał zawiłej historii tego jakże starego kraju. Na końcu staje do walki ze złym, studziesięciometrowym czarnoksiężnikiem, który jest już trzecią formą swojego "ja". Niestety Mental (główny czarny charakter) w tej części gry nie posmakuje ołowiu z miniguna Sama...

Grafika - twór poważnej pracy ludzi znających się na tym.

Dwa latka od premiery minęły jak z bicza trzasł, a grafa nadal wygląda olśniewająco. Toż to cudeńko! Chłopy z Croteam naprawdę się postarali! Podczas roz(g)rywki wydywało mi się, że rzeczywiście jestem w Egipcie. Z zewnętrznej strony budynków, jak i wewnątrz pełno jest malowideł. Wszystkie postaci na nich są widoczne z profilu. Coraz także przychodził mi na myśl film "Asterix i Obelix: Misja Kleopatra" (notabene równie dobry jak oprawa gry). Bronie (o których szerzej później) są bardzo fajnie zaprojektowane. Ich wygląd nie odstrasza, a wręcz przeciwnie. Przeciwnicy w tej grze to nowość w FPS-ach. Wymyślono kilkadziesiąt niespotykanych dotąd nigdzie niemilców. Ich wygląd jest dopracowany w najmniejszych detalach. W żadnym nie dostrzegłem czegoś, co trzeba by poprawić. Powracając do otoczenia, warto wspomnieć o wodzie, która odbija się na ścianach, co robi piorunujące wrażenie. Czasami zatrzymywałem się na chwilę tylko po to, aby delektować się tym wspaniałym efektem. Oaza oraz miasta wyglądają przecudnie. Palmy bujają się delikatnie na boki, dookoła pływa woda, trawka jest ślicznie zielona... To po prostu trzeba zobaczyć. Raj dla oczu. Wypas po uszy. W miastach stoją rzeźby, tu i ówdzieBo zupa była za słona wspierają konstrukcje niemałe filary, ogromne przestrzenie robią wrażenie, gdzieniegdzie stoją domostwa, zwisają z nich miłe dla oka zielone pnącze, w niektórych miejscach rosną sobie spokojnie palmy. Biedactwa nie mają nawet pojęcia, że za chwilę podczas potyczki, jaka się tu odbędzie, polegną. Pozostaną po nich tylko drzazgi... Wszędzie będzie pełno flaków, oraz ciał i rozsmarowanej posoki. Niestety, z uwagi na oszczędność pamięci, wszystko po chwili znika, a szkoda, bo są to całkiem miłe widoczki. Strzały w ściany powodują pojawienie się na nich śladów, zaiskrzenia, i odpadnięcie kawałków powierzchni w postaci małych kamyczków. To także jest miłe. Strzały z rakietnicy pozostawiają po sobie smużki dymu (powietrza?). Trafiając w przeciwnika odbierają mu kilka litrów krwi, tak samo jak reszta broni. Wybuchy także są niezgorsze. Gdy spogląda się na słońce uwidacznia się bardzo fajny efekt. Zaiste, robi wrażenie! Za samą oprawę wizualną z czystym sercem stawiam 10/10.

Dźwięki i na szczęście niepoważna muzyka. :)

Każda giwera wydaję własne dźwięki. Każde monstrum hałasuje i przedśmiertnie skowyje inaczej niż inne. Każde wydaje inne dźwięki uderzając w nawierzchnię. Tu nie mam żadnych zastrzeżeń w przeciwieństwie do głosu polskiego Serious Sama. Jest on strasznie niewyraźny i kilku wypowiedzianych przez niego kwestii nie zrozumiałem. Gratulacje dla tego, kto powie mi, co wykrzykuje Sam po pokonaniu głównego bossa podczas wciągania przez teleport. Poza kilkoma wyjątkami, odzywki naszego herosa są całkiem, całkiem. "Tak, jest fajnie póki ktoś nie straci oka.", "Robi się poważnie." i tym podobnymi zdaniami komentuje pan Serious Stone to co dzieje się na ekranie monitora. Szczególnie rozśmieszyły mnie melodyjki wygwizdywanie przez naszego Pana Poważnego. Na początku gry, gdy pada deszcz gwiżdże sobie melodię "I'm singing in the rain.", a gdy odnajduje jedno z miejsc ze wspomagaczami nuci kawałek "Indiego Jonesa". Teraz słów kilka o tym, co moim zdaniem jest jednym z głównych czynników budujących klimat, czyli o MUZYCE! Wierzcie mi lub nie, ale jest ona naprawdę super! Bardzo pasuje do tych egipskich lokacji. Przy ostrzejszych starciach z bossami (z pierwszego ze starć macie screen powyżej) przygrywa gitara o ciężkim brzmieniu (czyli to co preferuję chyba najbardziej) i co chwilkę jakiś facet podczas tego kawałka wydziera się "Mooooore!". W takich momentach odzywa się we mnie moje drugie ja, istny diabeł (hi Devil :)). Naprawdę, w tych chwilach czułem się prawdziwym twardzielem (niestety, wbrew smutnej rzeczywistości :)).

No dobra, grafa, dźwięk, muza, a co z samą rozgrywką?

Na początku jest bardzo fajnie. Ilość przeciwników jest znośna, pojedynki nie są nudne. Przechodzi się kolejne lokacje, poznaje się wrogów, ich zachowanie. Jest OK. W Memfis i Teb, pomimo tego, że są to piękne miasta, to jednak z samą w nich zabawą już nie jest tak różowo. Areny są przeogromniaste. Zatrzymać się w nich trzeba na kilka(dziesiąt) minut, biegać jak kot z pęcherzem i rżnąć w debili. I tak załatwiasz ich 50, 70, 100... Ogarnia cię nuda. Monotonia odpycha od monitora, aż chcę się tę grę zostawić i już nigdy do niej nie wracać. Mnie głupiego naszła ochota na zagranie na poziomie normalnym. Pod koniec gry, z nerw chętnie rozszarpałbym klawikorda na strzępy (gdybym tylko miał tyle siły). Pamiętam te przebrzydłe miejsce, w którym wyskoczyło na mnie pewnie ze 200 szkieletorów! O luuudzie! Strasznie posrana lokacja. Kilka aspiryn dalej znowu odchodziłem od zmysłów. Najpierw atak szkieletorów, potem kupa bydła, a na koniec tabuny maszyn kroczących. Rakiety i lasery latały po całej arenie, a ja prułem w nich kolejną setkę rakiet. Później w drodze do piramidy znowu kupa tego dziadostwa. Na całe szczęście walka z ostatnim bossem była całkiem miła, chociaż na początku wcale, a wcale nie wiedziałem, co robić, a skurdupel jest twardy, nie powiem. Niezbyt także przypadła mi do gustu historia miast Egiptu opowiedziana w grze. Chyba nic gorszego być w grach nie może jak tylko nuda. Tolerowałbym jeszcze to gdyby gra była krótsza i nie byłaby tak monotonna. Ale na to, co się rzeczywiście wyprawia oka przymknąć nie mogę i powiadam wam, to bardzo wpłynie na ocenę gry.

Krótkie podsumowanko z matematycznego (poważnego :)) punktu widzenia.

W recenzji gry, która zawiera tyle liczb i danych, grzechem by było ominąć napisania o tym. A więc gra zawiera 19 typów przeciwników, 10 różnych giwer, 6 typów amunicji, w sumie 15 poziomów, w tym dwa ukryte. Czas przejścia gry na poziomie normalnym, (czego serdecznie odradzam, to ma być relaksator, a nie szarpacz nerwów) wynosi około 10 godzin. Gra zawiera bardzo dużo danych o przeciwnikach, poziomach, broniach, co jest nawet przydatną lekturą. Wystarczy włączyć NETRIAWAB, nasz wielki pomocnik, (z czym wam się kojarzy ostatni wyraz?).

Pora na uwieńczenie całej recenzji wystawieniem obiektywnej oceny. Jak już pisałem monotonia daje się we znaki, więc ocena jest jaka jest. Może druga część jest lepsza?

I pamiętajcie: "Nie liczy się rozmiar, ale to, jak się tym posługujesz.".

OCENA: 7/10
Plusy:
+ Przepiękne krajobrazy
+ Robiące wrażenie efekty
+ Super muzyka
+ Humor Sama
+ Piekno w prostocie zasad
Minusy:
- Nuda pod koniec gry wyniszcza grywalność
- Głos polskiego Sama

.:. Wyjście do AM .:.