Wstępniak .:. Demo-Testy .:. OR .:. Recenzje .:. Gadanie .:. Kąciki .:. TNT .:. Stuff .:. Listy .:. Redakcja |
|||
|
.::.
Grouch
Tytułowy bohater to zwykły prymityw, który nawet nie potrafi słowa wypowiedzieć. Umie tylko stękać. Jego jedyną zaletą są mięśnie. Pewnego pięknego dzionka odwiedza go kobitka. Oboje siadają sobie na ławeczce i gruchają do siebie. Podjeżdżają postrzeleńcy swoim drewnianym Ferrari i porywają dziołchę. Grouch wydaje z siebie stęk i pośpiesza na ratunek swojej ukochanej, odwiedzając tym samym osiem kolejnych krain. Prawa rządzące grą Gra jest trójwymiarową platformówką z widokiem TPP, dlatego właśnie można iść tylko i wyłącznie przed siebie (odświeżenie starej formy 2D). Rzadko zdarza się, że nasz bohater staje na rozwidleniu drogi, a jeśli już, to i tak będzie musiał tu wrócić, aby pójść drugą ścieżką. Grucha wymachuje swoim ostrzem na lewo i prawo. Rżnie na kawałki wszystkich, którzy staną mu na drodze. Przeciwnicy, co jakiś czas są inni, a pułapki, jak to w platformówkach bywa, zdarzają się często. Nasz osiłek dysponuje pięcioma życiami. Gdy straci jedno, pojawia się w ostatnio miniętym checkpoint'cie (wyglądającym jak bramka), co jest bardzo denerwujące. Do tego, stan gry zgrywać można tylko na końcu każdego levelu. O zgrozo! Pokonani przeciwnicy pozostawiają po sobie różne butelki. Lecz panowie z Topware (odpowiedzialni za polską wersję) nas olali i nie napisali w instrukcji, która flaszka, co daje. Po prostu wypieli się na nas i powiedzieli "Same se, kurna, zgadnijta!". Każda z krain, które odwiedzamy, wyróżnia się spośród innych. Są to np. las, wioska, góry, podziemia itd. Na końcu każdego levelu przychodzi nam skopać dupsko bossowi. Na przykład w górach jest to dziwaczne babsko z ogromnym zadem i wieeeeelkimi... No, sami wiecie :). Świat przedstawiony Grafika wyglądała jako-tako dwa lata temu, kiedy to miała miejsce premiera gry. Teraz jest po prostu cieniutka jak postny barszczyk. Grucha, domostwa, przeciwnicy - wszystko to wygląda komicznie (z racji niskiego poziomu, jaki przedstawia, oraz dlatego, że wszystko jest wykonane z humorem). W dodatku, co jakiś czas zdarzają się miejsca niedorobione. Na przykład, w pewnym miejscu, gdy Grucha podchodzi do ściany przenika przez nią i spada w otchłań, tym samym umierając. I znowu spacerek od ostatniego checkpoint'a. W jaskini, gdy chwyta się bujającej się platformy, zawisa w powietrzu, a próba wstania kończy się kolejną odwiedziną otchłani. I znowu zasuwamy od ostatniej bramki. Nie pozostawało mi nic innego jak zgrzytanie zębami, przez co o mało nie straciłem szkilwa. To do czego się jeszcze mogę przyczepić to wbijanie broni w klocki ;) kamienne, które można przesuwać (kojarzycie Tomb Raidera)?. Nie dość, że wygląda to kiepsko, to w dodatku nie pozostawia żadnego śladu na kamieniu. Oj, chyba ktoś się nie przyłożył do swojej roboty. Możliwości Gruchy Pomimo tego, że jest gópi jak bót z levej noGi, to jednak małe, co nieco potrafi. Może nosić kilka rodzajów broni (widać tylko noszoną, reszta znika), turlać się, robić uniki, skakać, pchać i ciągnąć (!), podciągać się (!!), pozbawiać przeciwników członków (!!!) itp. Po prostu standard. Nic nowego. Bronią potrafi zadać tylko dwa cięcia (pionowo i poziomo), oraz dwa ciosy specjalne wymagające wystukania niezbyt skomplikowanej kombinacji. Sałnd end mjózjik Dźwięk jest w porządku. Nie zauważyłem jakichś braków or something. Muzyka jest jednym z niewielu dobrych elementów gry. Przygrywa nam orkiestra, czyli tu coś trąbnie, tam coś bździągnie. Przyjemnie się tych kawałków słucha, lecz niestety są krótkie, a co za tym idzie po kolejnej powtórce przestaje się na nie zwracać uwagę. Jednakże nie zmienia to faktu (autentycznego :), że są w dechę. Napisy końcowe Na początku gra się nawet miło. Później błędy zaczynają wkurzać. Grucha a to gdzieś wpadnie, albo się na coś nadzieje, następuje śmierć i grzejemy od bramki. W pierwsze trzy levele grało się znośnie, ale później miałem po prostu dosyć! Dosyć! Dosyć! Dobrze wam radzę: Avoid this crap!. A ja idę grać w Tombi (Jeszcze PsOne nie zginął, póki faaaaaani żyyyją!).
OCENA:
|
|||