Witam :). Po paromiesięcznej przerwie w pisaniu do GC postanowiłem wziąć
się do roboty i powspółpracować trochę dłużej ;). Gra, którą opiszę w tej
recenzji nosi nazwę "Deus Ex". Gra ta należy do gatunku FPP elementami cRPG.
Zacznę od fabuły. Jesteś świeżo upieczonym agentem, należącym do UNATCO.
Grupa ta zajmuje się zwalczaniem terroryzmu na świecie. Jednakże podczas gry
cała sprawa się komplikuje i nie wiadomo, kto jest tym dobrym, a kto złym. Akcja
rozgrywa się w bliżej nieokreślonej przyszłości. Na Ziemi szaleje wirus zwany
"Szarą śmiercią" (Grey Death). Lekarstwem na tą chorobę jest substancja zwana
Ambrosią. Produkcja tego cennego lekarstwa odbywa się tylko w jednym miejscu na
świecie. Najbardziej z tego powodu cierpią biedni.
Nasz agent jest człowiekiem (ale odkrycie ;)) z nanotechnologicznymi
wszczepami. Na początku ma tylko dwa wszczepy: transmiter radiowy, na którego
działanie nie mamy wpływu i "latarkę" w oczach. W czasie gry zdobędziemy
kanistry, które zawierają dwie modyfikacje (wybiera się jedną). Aby którąś
zainstalować, należy odnaleźć np. w bazie, robota medycznego (przy okazji może
nas uleczyć). Osobiście korzystałem tylko z 3-4 wszczepów (regeneracja, latarka,
jakby kamera szpiegowska z atakiem elektromagnetycznym, dobrym na roboty oraz
"niewidzialność" dla systemów mechanicznych typu kamera). Większość modyfikacji
można "upgrade'ować" po znalezieniu kanistra za to odpowiedzialnego. Każdy
nano-wszczep zużywa energię bioelektryczną, którą regeneruje się specjalnym
przedmiotem. Liczba miejsc na wszczepy jest ograniczona.
Przy tworzeniu postaci podwyższamy mu również umiejętności. Tych jest ok.
11. Pięć dotyczy uzbrojenia, a reszta takich rzeczy jak otwieranie zamków,
hackowanie terminali czy pływanie. Za doświadczenie zdobyte w przygodzie można
awansować którąś z umiejętności na wyższy poziom (max 3 razy każdą). Ci, co
preferują strzelanie będą zapewne doskonalić umiejętności militarne, a inni
takie jak wspomniane otwieranie zamków. Nic nie stoi też na przeszkodzie, żeby
doskonalić i te pierwsze, i te drugie.
Bronie i ekwipunek przypominają współczesne. Oczywiście jest kilka
nowości, takich jak chociażby działo plazmowe, czy "miecz świetlny" (niestety
nie przypomina tego ze Star Wars). Praktycznie każdy gun ma kilka rodzajów
amunicji. Kamizelki za to mają coś w stylu baterii, co ogranicza nas do używania
ich tylko w krytycznych momentach, bo jak się wyczerpią, to wiadomo ;). Na
szczęście po wytrenowaniu umiejętności używania pancerza, żywotność baterii
wzrasta. Leczymy się tradycyjnie apteczkami i, to już nietradycyjnie, czekoladą,
alkoholem itp. Co prawda użycie tego drugiego leczy o wiele mniej obrażeń, ale
czasami może okazać się pomocne (wiadomo, gorzałka uśmierza ból ;)). Przy czym
po wypiciu napojów wyskokowych ekran trochę ciemnieje, a celownik zatacza kręgi.
Lepiej nie stosować tego podczas walki ;). Ciekawostką są modyfikacje dla broni.
Dzięki tym cackom można przyspieszyć szybkość przeładowywania broni, zmniejszyć
jej odrzut, czy dorobić celownik laserowy, lub lunetę. Oczywiście w granicach
normy, bo nikt nie dorobi lunety do miotacza ognia ;).
Teraz przyszła kolej na grafikę. Ta jest ładna (nawet jak na dzisiejsze
czasy). Najlepiej wyglądają wg mnie animacje robotów. Są po prostu zajefajne :).
Ludzie też poruszają się dobrze. Jedyne, co mi się nie podoba to twarze postaci.
Jakoś tak mi nie pasują ;). Dziwne też jest to, że gdy bohater stoi blisko
siatki to gra niebezpiecznie zwalnia. Przeciwnikami dzielnego agenta będą
wspomniane roboty, ludzie, inni nanoagenci oraz takie fajne stworki (w
większości są małe, ale spotkałem jednego wielkości hipopotama, który po jednym
uderzeniu zniszczył mi nogi :)). Skoro już przy częściach ciała jestem, to
powiem, że ciało bohatera dzieli się na 6 części (głowa, tułów, kończyny) i
każda część ma własną wytrzymałość. Gdy agent straci nogi to kamera zniża się,
uświadamiając nam, że teraz się czołga :). Nie wiem, co stanie się po stracie
rąk, gdyż nigdy mi się to nie zdarzyło.
Dźwięk zasługuje na pochwałę. Muzyka zmienia się w zależności od sytuacji
(szybsza gra podczas walki, a tak to powolna). Dzięki odgłosom można zorientować
się, czy postać jest blisko, czy daleko. Warto mieć dźwięk przestrzenny, ale bez
tego też gra się dobrze.
Interfejs i sterowanie. Cóż mogę powiedzieć? Sterowanie można sobie
zmienić. Do klawiszy od 1 do 0 można podczas gry ręcznie przypisywać przedmioty.
Nanoulepszenia są pod klawiszami F1 - F12. Jest to bardzo wygodne, gdy gra się
przyciskami WASD. Ekran gry jest prosty i przejrzysty. Na dole mamy przedmioty,
w lewym górnym rogu sylwetkę postaci i oznaczone kolorami części ciała (zielony
- zdrowe, czerwony - ciężko ranne), po prawej wszczepy i klawisze je aktywujące.
Wszystko to nie przeszkadza w grze, gdyż jest pół przezroczyste.
Grę można przejść na kilka sposobów. Przykładowo, gdy budynek jest
broniony przez działo, robota i kamerę, można wysadzić robota i "na chama" walić
do drzwi. Można przeprogramować robota, kamerę i działko (zazwyczaj robi się to
w terminalach). Można przejść do budynku np. wentylacją. Możliwości jest multum.
W grze dostępne są 4 zakończenia (jeżeli dobrze myślę, to jedno jest śmiercią
;)).
I na zakończenie mogę powiedzieć, że polecam tę grę każdemu fanowi FPP.
Jest to gra praktycznie bez wad. Jedyne, jakie wychwyciłem, to spowalnianie gry
przy bliskim spoglądaniu na siatkę oraz dziwna AI wrogów. Raz, gdy zdjąłem
snajperką jednego z gości, to drugi stojący z 3 metry dalej nawet nie drgnął.
Innym mankamentem jest to, że praktycznie nie reagują na odgłosy broni.
Podsumowując jest to bardzo dobra gra i jeżeli komuś nie przeszkadza trochę
dziwna SI to będzie się świetnie bawił.