Wstępniak .:. Demo-Testy .:. OR .:. Recenzje .:. Gadanie .:. Kąciki .:. TNT .:. Stuff .:. Listy .:. Redakcja

.::. BLOOD 2 - The Chosen

Winix


Dawno, dawno temu...

  Za czasów czegoś takiego, co się zowie PC486 wyszła pierwsza część Blooda. Ogólnie była uważana za kopię Duke Nukem 3d, chociaż ja zdecydowanie tak owej produkcji nie postrzegałem. Miała on swój specyficzny klimat i bez wątpienia charakterek, którego kilka znanych gier mogłoby pozazdrościć. Sam ciosałem w Blooda całymi godzinami i wcale nie żałuje czasu spędzonego z owym produktem. Była to świetna nawalana FPP na którą naprawdę warto nawet teraz zwrócić uwagę i może napisać reckę do "Klasyka Center" :)

Spotkanie po latach...

  Co mnie skłoniło do powrotu do, co by nie mówić gry ze swym wiekiem, no cóż chyba to co przeżywałem kilka lat temu w nią grając. Bardzo miło wspominam "Blooda 2", nie tylko na swój przekaz emocjonalny :) ale na ogólną całość gry która wyróżnia się z gatunku. Pamiętam krew :)
iało ludzkie w pralce :0 (kto go tam wsadził?) To już kultowa scena, pamiętam niezłą siekę i niezwykła grywalność która nie pozwalała się oderwać od gry. Ślęczało się nocami przed 14' calowym monitorem i niszczyło oczy. Co owocuje dzisiejszymi wadami wzroku (jeszcze nie noszę okularów). Później zaspanym chodziło się do szkoły kompletnie nie kumając, co ci nauczyciele napier... mówią na lekcji. Ale (wierzcie lub nie) się opłacało.

Caleb, przyjaciele i alkohol...

  Głównym, głównianym bohaterem gry jest nadal Caleb (znany z pierwszej części Blooda i ze smakowania złotych trunków). Gość ubiera się jak strach na wróble (ma to po naszym Calebie), no cóż w piekle chyba nie mają sklepów (?) Dodatkowo plączą się tam jeszcze trzy postacie, których imion nie pamiętam, (co pierwsze to lepsze). Niestety jak to zwykle bywa w grach z przed kilku lat, niezależnie od postaci, którą gramy poziomy są takie same. Czyli przejdziemy sobie raz grę Calebem i już nam się nie będzie chciało grać inną postacią z tego względu, że kompletnie nic się nie zmienia. Ni w ząb nie zrozumiałem fabuły, wiem że są jacyś wybrańcy i przybyli z powrotem z piekła (?) do świata żywych. I chyba ścigają jakiegoś patafiana który ciągle spiep... ucieka przed Calebem i spółką. Jak go zabiją to ocalą świat. Wiem, że tam było jeszcze coś o tajnych organizacjach z mene... Calebami na czele :) ale to wszystko się rozpadło i dupa. Później jest już tylko gra i to co wszyscy fani FPP uwielbiają :P

Kolorowy świat wita nas...

Cóż mogę powiedzieć o grafice, która jest wręcz fenomenalna jak na lata Blooda 2. Włączając wszystko na przysłowiowy "max" oniemiałem i zadałem pytanie. Jak do k***y nędzy taka gra może mieć taką piękną grafikę? Czy piękna to dobre określenie? Ogólnie świat jest przedstawiony w sposób bardzo ponury, co jednocześnie tak nadaje klimatu, że ja jestem pod wrażeniem dla twórców gry, którzy potrafili stworzyć takie dzieło sztuki. Zdenerwowało mnie nieco przenikanie przez ściany postaci i cienie, które widziałem lewitujące w powietrzu. Do tego czekają nas takie smaczki jak wylatywanie łusek z broni czy dymek po wystrzale naboju, mała rzecz a cieszy i dodaje plusa grafice. Trochę śmiesznie wyglądają wybuchy. Po prostu robi się taka kulka i wybuch, raczej nie przypomina prawdziwej eksplozji.

Mocniej, mocniej, mocniej... :)

  Do tej pory mówiłem o takich drobnych elementach grafiki, teraz pora wleźć w sedno sprawy. Całe plansze graficznie zbudowane są genialnie i niezwykle klimatycznie. Miejsca, po których się poruszamy są o tyle ciekawe, co wspaniale skonstruowane. Począwszy od podłogi aż po sufit wszystko wygląda tak realistycznie (jak w rzeźni :)). Na planszach rozmieszczone są także elementy upiększające i dodające realizmu takie jak: kwiatki w doniczkach, budki telefoniczne, niezapomniana pralka z trupem w środku (na zdjęciu). Lub muzeum które zostało tak wspaniale odwzorowane: mumie, jakieś starocie, obrzyn :), trumny, wazy, tablice z hieroglifami, na dodatek wszystkie te rzeczy można posłać w pizdu :) Jak większość przedmiotów w grze, łącznie z przeciwnikami których można przerobić na szynkę, nie mówiąc o cywilach których też pełno na planszach. Spodobał mi się efekt tryskania krwi z przeciwnika szkoda, że nie w miejscu postrzału, ale cóż, zostawmy szczegóły w spokoju... a może w pokoju?
Spodobała mi się też runda w chyba jakimś zamku, była ona niezwykle klimatyczna i upiorna.

Wróg mojego wroga jest też moim wrogiem :) (?)

  Przeciwnicy to zdecydowanie szczwane bestie... może nieco przygłupawe ale czego można oczekiwać od "złych ludzi", chociaż niektórych nie można nazwać ludźmi. Prawie nikogo nie można nazwać człowiekiem, większości to jakieś upiory, duchy, magowie, komandosi, wielkie coś i temu podobne gadziny. Powiem szczerze, że poczułem się bardzo miło odsyłając ich do lucyfera (z małej dla zniewagi). Nie poruszają się sztywno, a ich ruchy podczas obrywania z uzi przypominają nieco to, co pokazał nam Neo na scenie na wieżowcu, ale zazwyczaj nie unikają kul i padają na ziemię. Czasem jeszcze już nie żywi ruszają się (skurcze pośmiertne[ale obcykany jestem]), wygląda to efektownie, a nawet można spanikować i walnąć w takiego gościa dodatkową amunicję. Fajnie też ich odrzuca. Po rozwaleniu natręta radzę go przerobić na mielonkę gdyż w jego ciele może znajdować się serce (też mi spostrzeżenie). Delikwenci nie są zbytnio rozgarnięci pod względem inteligencji, co jest raczej minusem. Chociaż czasem robią takie uniki jak np. fikołki to mało im to daje gdyż zazwyczaj stoją w miejscu i atakują od przodu (zdarzają się wyjątki). Ale co ja się czepiam, czego można oczekiwać od Zoombie z siekierą po którego rozwaleniu ręka nadal się rusza :)

Tu cicho sza, tam cicho sza, na ulicach cicho sza...

  Dźwięki są fajne. Wszystko brzmi tak jak powinno. Można paść po tekstach Caleba (nie naszego, nasz to tylko delektować się umie, nie powiem, czym). Lubię w horrorkach humorystyczne rozmowy takie, jakie były w "Od zmierzchu do świtu" ze scenariuszem Tarantino (polecam oglądnięcie, bo się opłaca jak diabli). Muzyka podobnie jak dźwięki i grafika jest adekwatna do klimatu gry, który jest genialny. Słyszymy jakieś ponure utwory.

Zabij mnie, to nic nie boli...

  A zabijać jest, czym. Nie będę wymieniał wszystkiego, bo to za dużo pisania. Giwery są świetne w swym wykonaniu. Szczególnie przypadły mi do gustu karabiny: M-16, czy nawet ten taki laserowy gun. Ogólnie giwer było ponad 20 rodzajów i o ile mi wiadomo był to rekord. Czy już mówiłem, że pukawek jest ponad 20 rodzajów? To mówię jeszcze raz :) Niektórych broni nie można nazwać giwerami jak np.: laleczka Voodoo. Dodatkowo każda maszynka do zabijania posiada drugi tryb strzału. Można też mieć podwójne bronie jak np.: beretta, uzi czy choćby pistolet na flary. Wrogów można zmienić w mięso lub pozostawić po nich jakieś resztki (ostatnio to chyba nie w modzie).

Miałem dziesięć lat gdy usłyszał o mnie świat...

  Blood 2 to genialna, fenomenalna i niepowtarzalna nawalana FPP jakich mało. Świetna, wyprzedzająca epokę grafika, równie dobra oprawa dźwiękowa włącznie z ponurą muzyką. Masa broni i wielka sieka przemawia za tą grą. Jest to wspaniała produkcja, która przed kilkoma latami zawładnęła mną, teraz jest podobnie, gra nic się nie zestarzała i wcale nie straciła na swym uroku i wdzięku. Mało jest takich strzelanin...
Ja daje w pełni zasłużoną 9, chociaż ostatnio obiecałem sobie ze dam taką ocenę tylko grze fenomenalnej i przełomowej, a Blood2 właśnie taki jest!

Podczas pisania słuchałem:
- Linkin Park "Meteora" (tak żeby zobaczyć co to jest i stwierdzam że do słuchania są jedynie dwie piosenki z całej płyty)
- Pink Floyd "The Division Bell" (Pink Floyd jak Pink Floyd zawsze genialny i niepowtarzalny, no kto się nie zgodzi?) (Jakby kogoś obchodziło co ty słuchałeś podczas pisania tej recenzji - Caleb)

Rada: Oglądnijcie film "Od Zmierzchu do Świtu" ze scenariuszem Tarantino (Dla mnie shit - Caleb)

OCENA: 9/10
Plusy:
+ Grafika
+ Dźwięki
+ Całość przesłania :)
+ Klimat i rzeź
+ Niszczenie dosłownie wszystkiego
+ A niech będzie Caleb:)
Minusy:
- Błędy przy cieniach
- IQ przeciwników
- Mordy ludzi

.:. Wyjście do AM .:.