|
|I stanie się koniec|
Teoretycznie nie mam zbyt wiele czasu na oglądanie filmów. Teoretycznie zmagania maturalne przysłaniają mi teraz cały świat. I tak jest w praktyce. Np. dnia 5 maja wybrałam się do kolegi pod szczytnym zamiarem wspólnego pisania ściąg :-). Niestety, proceder ten niecny nie doszedł do skutku, gdyż kolega pochwalił się kilkoma nowymi głośniczkami do zestawu kina domowego (naprawdę potężny sprzęt, jako, że kumpel nie jest minimalistą :-)). Ostatecznie zamiast przygotowywać się do oszukiwania na maturze zajęliśmy się oglądaniem kolejnego filmu ze Schwarzeneggerem.
Jest grudzień 1999 i właśnie w najlepsze trwają przygotowania noworoczne. Przełomowa data przyprawia o szybsze bicie serca wszystkich, ale prawdziwej apopleksji dostaje kilku księży, którzy usiłują nie dopuścić do wypełnienia starego proroctwa. Według niego szatan może powrócić raz na tysiąc lat, a gdy połączy się z wybraną przez siebie kobietą i spłodzi dziecko, to już w ogóle może zacząć sobie marzyć o panowaniu nad światem :-). Księża są oczywiście z tego powodu bardzo niezadowoleni i tak właściwie, to trudno im się dziwić :-)). Należy za wszelką cenę zabić ludzką powłokę szatana, lub też, w ostateczności, nie dopuścić do spotkania z przeznaczoną mu kobietą. Ale kim ona jest???
Christine już od dziecka czuła, że z jej zdrowiem psychicznym jest coś nie tak. No bo jak w końcu można wytłumaczyć dziwne wizje, jakie ją dręczą? Siedzi sobie na przykład w metrze, a tu nagle stojący facet zaczyna jej mówić nie dość, że po imieniu, to jeszcze takie rzeczy, że szewc by się zarumienił ;-)). Po chwili zaś rozpada się w drobny mak, jak rozbity kyształ. Oczywiście, nikt ze współpasażerów niczego nie widział... Christine stara sie mimo wszystko żyć normalnie, mieszka wraz z macochą. No, ale jak tu żyć normalnie, kiedy nagle do twojego mieszkania wpada banda księży i usiłuje cię zakatrupić twierdząc przy tym, że to dla twojego własnego dobra?
Bob nie był typowym facetem. Typowy facet nie wrzuca co rano do miksera resztek pizzy i nie wypija ich w formie koktajlu. Typowy facet nie śpi z pistoletem pod poduszką i nie ochrania jakiejś nadzianego biznesmena. Typowy facet nie goni snajpera, który jest... księdzem. Co ciekawe, ksiądz wyraźnie coś bredził o nadejściu szatana. Dziwne, bo sekcja wykazała, że facet nie ma języka (motyw jak z Lyncha :-)).
Jest oczywiście tylko kwestią czasu, kiedy losy księży, Arniego, Christine i Szatanka połączą się :-). Ściślej mówiac - to szatan chce zdybać Krysię, a Arni i księża usiłują mu w tym przeszkodzić - Arni chce bronić kobietki, duchowni wolą ja ukatrupić :-). Film byłby pewnie kolejną typową rozwałką z udziałem Arniego, gdyby nie kilka niesamowitych scen - Wspomniany już wcześniej klecha, który mówi mimo, iż nie posiada języka, przedziwne wizje Christine, wymiatające sceny w Kościele (te świece z samozapłonem... bajerek :-), do tego trzęsienie ziemi (wiecie, jak to brzmi w kinie domowym?)), a już przede wszystkim przeistoczenie się szatana w kawiarni - moja ulubiona scena! Wyobraźcie sobie tylko taką akcję - Szatan opętuje w kibelku ciało faceta, wychodzi do kawiarni, ogniście i bez żadnego ostrzeżenia całuje siedzącą przy stoliku żonę JEGO szefa, wychodzi z kawiarni i... budynek eksploduje :-) Ta scena po prostu wgniata w fotel! Oprócz tego, tym razem Arni tryumfuje nad złem w baaardzo niestandardowy sposób, no, ale to już musicie zobaczyć sami.
Za to, że nie zasnęłam, zdałam maturę bez ściągania i zobaczyłam kilka cudownych scen...
ocena: 7/10
-Caron- =:-)
|