.................|B i u l e t y n|........
..........................|F i l m o w y|.


spis treści | poprzednia strona | następna strona


|The Boondock Saints|

Czy wyobrażałeś sobie kiedykolwiek jak będzie wyglądał koniec świata? Na pewno. A czy wyobrażałeś sobie kiedykolwiek jak będą wyglądać jeźdźcy apokalipsy? Jeśli wydawało ci się, że będą to kolesie na czarnych koniach podobni do "czarnych jeźdźców" z władcy pierścieni, powinieneś obejrzeć The Boondock Saints. Zrozumiesz, na czym polegał błąd w twoim rozumowaniu.

Film opowiada o dwóch braciach, posiadających dziwną więź z Bogiem, budzą się rano i wiedzą, że to jest dzień, w którym dostaną misję. Misja polega na zabijaniu wszystkich, którzy mają na sumieniu okropne grzechy, krótko mówiąc mafiosów. Historia zaczyna się w jednym z amerykańskich miast, w którym rządzą dwie mafie, rosyjska i włoska. Jest dzień świętego Patryka do baru należącego do przyjaciela głównych bohaterów, wchodzą Rosjanie z żądaniem okupu za bezpieczeństwo. I tu akcja zatacza koło, widzimy ulicę, na której leżą dwa trupy, wokół nich kręcą się policjanci, jeden z detektywów próbuje odkryć przebieg wydarzeń. Nagle na miejsce akcji wchodzi kolejna kluczowa postać, detektyw-gej. Bardzo dobry w swoim fachu detektywistycznym, natychmiast dedukuje jak zginęli dwaj nieszczęśnicy leżący na ulicy, należący do ruskiej mafii. Detektyw zaczyna opowiadać swoją teorię zajścia. I w tedy wracamy do sceny w barze, i widzimy całą historię, bójki i w końcu śmierć Rosjan. W taki właśnie sposób opowiadań, ukazano pozostałe morderstwa w filmie.
Reszty nie opowiem, bo popsuję zabawę.
Muzyka jest doskonała, w scenach, w których chciano podkreślić świętość bohaterów, słyszymy chórki, w scenach walki w barze ostre rockowe granie, a w scenach pościgów techniczne przyspieszenie.
Gra aktorów jest dobra, zważywszy na to, że nie występują tam żadne znane twarze, przynajmniej ja ich nie znam {a Willem Dafoe? :) A tak w ogóle, głównych bohaterów grają: Sean Partick Flanery oraz Norman Reedus}. Jeden z bohaterów grał kiedyś w jakimś serialu, ale nie znam jego nazwiska.
Wspaniałe sceny walki, strzelanin, mrożące i wywołujące gęsią skórkę podniosłe hasła i modlitwy wypowiadane przed zabiciem kolejnych złoczyńców. Wszystko to podszyte mistycyzmem, obrzędami i strachem przed apokalipsą.

Dzieło jest po prostu cudne. Oglądałem je 10 razy i jeszcze mi mało. Co w przypadku filmów akcji nie zdarza się często. Równie rzadko udaje się twórcom tego typu filmów wywoływanie uczuć, które czujemy podczas oglądania .

Ocena: 9/10

Odi
metalowy_Odi@poczta.fm



"Pasterzami się staniemy, o Panie
Dzięki mocy danej w nasze dłonie
Nasze stopy niech niosą twe rozkazy
Będziem wiernie podążać Twą drogą
Na zawsze nam dane będzie poskramiać dusze
W Imię Ojca, Syna, Ducha Świętego..."

Słówko od Gregoriusa:
Tak właśnie główni bohaterowie zwykli zakańczać żywot bandziorów, którzy im podpadli. Całkiem nieźle, nie? Mi omawiany film bardzo się... podobał :). Porządne kino sensacyjne, a i daje trochę do myślenia. Obraz Troya Duffy'ego jest na swój sposób interesujący.
Historia, zdawałoby się standardowa - dwóch braci, którzy poszliby za sobą w ogień, postanawia wymierzać sprawiedliwość na własną rękę, uważając przy tym, że mają polecenie od Boga. Banał - ale wciąga. Naprawdę.
Niesamowita jest otoczka filmu, czyli zdjęcia (finałowa scena w sądzie!), klimatyczna muzyka, dialogi i zachowanie głównych bohaterów. Niby zabijają, sklinają, kradną. Ale... budzą swego rodzaju sympatię. W pokręcony sposób potrafią odbudować wiarę w człowieka, tak często pochłoniętego falą obojętności. Ciekawe spojrzenie reżysera na irlandzką mentalność, niezachwiany optymizm i wzajemne zaufanie braci udało się przenieść na taśmę filmową - pozostaje tylko oglądać. Tym bardziej, że o ile dobrze pamiętam, film powstał w 1999 roku, a przegapić go byłoby naprawdę szkoda.


|strona 4|