.................|B i u l e t y n|........
..........................|F i l m o w y|.


spis treści | poprzednia strona | następna strona


|100 Dziewczyn|

Już kilka razy w życiu widziałem filmy o młodych ludziach, którzy myśleli tylko o seksie. Niestety, były to tanie opowiastki na poziomie Playboy'a, które śmierdziały tandetą i żenującym seksizmem. Jednak ostatnio ta tendencja niżowa odwróciła się i to o 180 stopni. A to dlatego, że obejrzałem 100 Dziewczyn...

Historia jest dość ciekawa. Bo oto mamy młodego chłopaczka (ok 17 lat), który szuka tej jedynej. Nie jest jakimś tam super atletą. Co więcej, ma klatę jak gęś wyścigowa. Ot, jest po prostu zwykłym przeciętniakiem. Aż do momentu w którym...

Otóż pewnego dnia nasz nastolatek jechał sobie windą i popijał jakiś mocny trunek (wiecie... Cooler, albo coś w tym stylu). Nagle w połowie drogi drzwi do windy otworzyły się i weszła ona... nieznajoma z koszem pełnym brudnych ciuchów, który dość dobrze maskował jej twarz. W pierwszej chwili nasz boy nawet nie zwrócił nań uwagi. Jednak kiedy tak sobie sami jechali w tej windzie... zabrakło prądu i winda stanęła, a wszędzie zapadła ciemność. Aby umilić sobie czas chłopek zaczął rozmawiać z ową dziewoją. I nagle okazało się, że jest bardzo dowcipny i nie przejmuje się tym, że obok niego stoi jakaś dziewczyna (zazwyczaj był nieśmiały i jakoś nie potrafił rozmawiać z babami). W końcu po pewnym czasie dochodzi do bliższego zapoznania i... chłopak budzi się rankiem w windzie (sam) nie znając nawet imienia tej wspaniałej bogini z którą spędził cudowne chwile... Od tej pory Mattew (Jonathan Tucker) postanawia znaleźć obiekt swoich marzeń, którym jest dziewczyna z windy...

Cała fabuła jest naprawdę nieźle przemyślana i ukazuje walkę płci. Dlatego wątpię aby ta produkcja trafiła do szerszego grona. Mnie osobiście ten film podobał się i to bardzo, a to dlatego, że ukazywał w pewien sposób mnie. Czyli nastolatka, który szuka prawdziwej miłości. Kiedy wyłączyłem komputer i zacząłem myśleć o tym co przed chwilą dane mi było zobaczyć doszedłem do zaskakującego wniosku!!! Mianowicie takiego, że jestem jakby bardziej dojrzały i przygotowany do bycia w poważnym związku. W filmie, jak na dłoni widać słabości mężczyzn jak i kobiet. W stu dziewczynach zawarte jest całe piękno miłości i bliskości dwóch osób i właśnie dlatego oglądam ten film kilka razy w tygodniu.

Główną postacią jest Matt. Czyli, jak już wspomniałem, przeciętny nastolatek z wklęsłą klatą. Hormony ostro buzują w jego ciele i coraz częściej zaczyna myśleć o kobiecym ciele w sposób bardziej... zwierzęcy. Zastanawiają go np. okręgi wokół kobiecych sutków, które (według niego) wyglądają jak bycze oczy. Przyznacie, że to intrygujące stwierdzenie. Zresztą, przez cały czas przewijają się motywy z pytaniami dotyczącymi naszych ciał na które, nasz bohater niestety nie zna odpowiedzi. Drugą postacią jest kumpel Matt'a - Rod (James DeBello). Ten to jest dopiero zakręcony!!! Wyobrażacie sobie, że gość kupił ciężarki które uwiesił sobie na penisie?!! Totalny hardcore! Reszta ekipy to mniej lub bardziej (z naciskiem na to drugie) napalone laseczki. I tu muszę przyznać, że te występujące w tym filmie to totalne indywidualistki, które są jedyne w swoim rodzaju.

Podczas filmu nachodziły mnie dziwne przemyślenia i coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że faceci bez kobiet nie mieliby szans na tym padole {być może dlatego, że nie mieliby się jak rozmnażać :)}. Szczególnie polecam ów tytuł zatwardziałym feministkom i feministom. Mam nadzieję, że wyciągną wnioski i zobaczą, że wojny między płciami nie prowadzą do niczego dobrego. W końcu jesteśmy dla siebie stworzeni i nic tego nie zmieni (co za rym!!!). Naprawdę polecam z ręką na sercu!!! Jeżeli masz poniżej osiemnastu lat i nadal szukasz tej jedynej, to jest to film stworzony dla Ciebie. Jednak jeżeli masz na karku więcej niż osiemnaście wiosenek (lub co gorsze - żonę) to olej tą produkcę, bo tylko puścisz na nią rzęsitego szczocha. Ot co!

P.S. Kobiety, kocham Was i Wasze jedwabite ciała.

P.S.2 Patrycja Redo i Neve Campbell, jesteście moimi muzami!!!

OCENA: 10/10
(chyba muszę zrecenzować jakieś badziewie, bo za dużo tych dobrych ocen stawiam)

LOV(er)

Obsada:
Matt - Jonathan Tucker (to ten, który szuka swojej jedynej)
Rod - James DeBello (gość z ciężarkami na penisie)
Patty - Emmanuelle Chriqui (koleżanka Matt'a napastowana przez pewnego osiłka - puszczalska)
Wendy - Larisa Oleynik (koleżanka Matt'a, która pomaga mu w poszukiwaniach)
Cynthia - Jaime Pressly (najpiękniejsza dziewczyna w szkole)
Crick - Johhny Green (to ten co napastuje Patty i żuje gumę antynikotynową)
Arlene - Katherine Heigl (dziewczyna z którą Matt dostaje baty w piłkarzyki)



Słówko od Gregoriusa: wg mnie taki sobie, dość nietypowy kuzyn American Pie. Podobna tematyka, ale pooglądać warto. Choćby dla ciekawych dialogów.


|strona 3|