|
|Od zmierzchu do świtu|
Wstyd się przyznać, ale oglądałem ten film dopiero w tym roku. Zawsze myślałem, że jest to jakaś komedia romantyczna. Jakież było moje zdziwienie, gdy w pierwszych minutach zobaczyłem, krew i pistolety (bardzo ładna strzelanina).
Produkt ten jest bardzo dziwny, jedni lubią tego typu filmy inni nie. Ale chyba najprawdziwsze jest stwierdzenie, iż jest naciągany. Fabuła na początku rysuje się powoli, a nawet nudno. Dwóch gangsterów poszukiwanych przez rangerów i policję, stara się dostać na terytorium Meksyku (jeden z nich jest swego rodzaju paranoikiem i erotomanem, miewa zwidy i jest strasznie nerwowy). Po drodze zabijają wiele osób stróżów prawa, jak i cywili. Porywają ludzi i zabierają ich pojazdy, trafiają w końcu na rodzinę. Pastor (tracący wiarę) i dwoje dzieci, jedno z nich jest Chińczykiem. Dzięki ich pomocy przekraczają granicę. Kolejnym celem jest bar stojący w sporym oddaleniu od ludzkich osad. Tam właśnie mają zamiar spędzić noc, są tutaj umówieni z bosem mafii, który ma się pojawić nad ranem. Klub okazuje się jednym wielkim domem wszelkiego zgorszenia. Tańczą w nim piękne roznegliżowane kobiety, kręci się tu wiele zapijaczonych mord, pastor i jego dzieci czują wielkie zgorszenie, co widać po ich minach. Punktem programu jest wspaniała striptizerka, nazwana "...Pandemonium" (w tej roli Salma Hayek). Daje ona wielkie show. Jeszcze podczas jej występu wychodzi na jaw straszna prawda - ludzie, którzy są wewnątrz mają być kolacją dla wampirów. Te właśnie stworzonka są właścicielami przybytku i w taki sposób zwabiają do siebie ofiary, żywią się i powiększają swoje szeregi.
Do połowy filmu nie wiemy właściwie, o co w nim chodzi. Potem dopiero okazuje się, że ma on być kolejnym mało udanym horrorkiem, z udziałem sławnych aktorów. Których gra jest dosyć kiepska, zwłaszcza w porównaniu z innymi ich rolami. Ogólnie rzecz biorąc dzieło to jest takim samym kiczem jak znana "Martwica mózgów". Są tutaj, co prawda ciekawe i śmieszne sceny (chociażby ta, na której orkiestra zmienia się w wampiry i gra na gitarach wykonanych z ludzkich ciał), ale nie zachwycają one dostatecznie. Potworki jak przystało na film z 1996r. wyglądają na manekiny, śmieszne maski, zero realizmu, sztuczne pourywane ręce i bardzo dużo "ketchupowej" krwi.
Znam jednak i takich ludzi, którzy po obejrzeniu "Od zmierzchu do świtu" stwierdzili, że jest on cudowną próbą naśmiewania się z dennych produkcji {żeby daleko nie szukać - ja się do nich zaliczam :)} (świadectwem na to ma być chińskie dziecko pastora, bądź też nazwiska i imiona postaci oraz wiele dziwnych scen), lecz wątpię, aby tak było.
Muzyka jest nie kiepska, w pierwszej połowie słyszymy leciutkie rockowe granie, w drugiej tej bardziej dramatycznej nastrojowe horrorowe dźwięki.
Wielki minus to charakteryzacja, w porównaniu z dzisiejszymi produkcjami a nawet z tymi z roku 96' produkcja wypada blado.
Podsumowując, jeśli lubisz filmy głupie, z kiepską fabułą i wielką ilością "splugawionej" krwi jest to twór dla ciebie.
Przepraszam fanów, ale ja podczas oglądania nie czułem żadnego klimatu.
Obsada:
Harvey Keitel
George Clooney
Quentin Tarantino
Juliette Lewis
Salma Hayek
Ocena: 2/10
Odi
metalowy_Odi@poczta.fm
|