"Pisać jak elf."

by

UnionJack

Jeśli chciałeś, Czytelniku, kiedyś zostać elfem, to zadanie masz ździebko utrudnione.

Po pierwsze, nie da się niestety żadną miarą przeskoczyć tej cholernej nieśmiertelności - Eru dał nam "dar" i trzeba z niego, psia mać, korzystać! Nie pojesz też, Czytelniku, jak elf (brak książek kucharskich), nie poubierasz się jak elfka, nie postrzyżesz jak elfy uszami. Z rozmowami w Starszej Mowie też łatwo nie będzie - chyba, że nie odstraszy Cię ponad 120 stronicowy kursik quenyi - po angielsku, Times New, ósemeczka. No i rzecz najważniejsza - choćbyś nawet na stawał na szpiczastych, a niezmiernie wyczulonych uszach, nigdy, ale to nigdy, nie będziesz miał takiego brania, jakie ma Legolas! :)

Ale cóż uczynić, gdy się z Tobą, Czytelniku, tak strasznie natura obeszła? Otóż działać wedle starego porzekadła: jak się nie ma, co się lubi, to się lubi, co się ma! Czytelniku, będziesz pisał po elficku! A wszystko to, bo Ciebie koch.... wróć... bo dziś zaczynamy lekcję tengwaru. Gotowi na lekcji początek? Taaaaak?

No to na dzień dobry: wyciągamy karteczki! :)

Aha - wszystkie zawarte tu informacje poznałem dzięki nieocenionej stronce pana Mimasa (www.tengwar.art.pl). Drogi Mimasie, choć tego z pewnością nie czytasz: wielkie, staropolskie thank you!  

[NA POCZĄTKU BYŁO SŁOWO, CZYLI ŹDZIEBKO HISTORII]

Od razu zaznaczmy - będziemy się uczyć alfabetu elfów, które zwie inaczej się tengwarem. Będziemy pisać literami elfów, co nie znaczy, że w ich (Ich?) języku. Alfabetem Eldarów bowiem - tengwarem, pisać można z równym powiedzeniem w sindarinie, po polsku, czy w suahili. Języki się zmieniają - litery pozostają takie same. Takie same od czasów słynnego Fëanora.

Kimże był Fëanor, twórca tego pisma? Otóż z pana Fëanora to był niezły, że się tak wyrażę, ananas. Fëanor (quenya - Spirit of Fire) pochodził z tak zwanego "dobrego domu". Był bowiem synem króla Noldorów, Finwëgo, oraz pierwszej z jego żon, Miriel. Z Fëanora nie było porządnego elfa - w sumie to z perspektywy historii można go śmiało nazwać kawałem mąciwody. Fëanor bowiem jest odpowiedzialny za wielki bunt Noldorów, za wyjście z Amanu, przelanie krwi bratniej i szereg pomniejszych łajdactw. Ogólnie to Matka Teresa z niego nie była.

Fëanor był jednak także dość utalentowany manualnie: jest bowiem twórcą Silmarilli, czyli wcale ślicznych kamieni szlachetnych (jeślibyś, Czytelniku, chciał jakiegoś sobie obejrzeć, to spójrz za okno - to nie Wenus, to jeden z tych właśnie klejnocików). Jest - jak już się wspomniało - także twórcą własnego alfabetu, ulepszonej wersji Sarati, pisma Rumila (będącego - w wersji tolkienowskiej - pierwszym pismem powstałym na naszej planecie). Sarati specjalnie udane jednak nie było, toteż w - jak podaje Mimas - 1250 Roku Valarów Fëanor bierze się do roboty i stwarza tengwar, jakim znamy go dzisiaj.

A byłbym zapomniał: w 2003 roku tengwaru uczy się imć Czytelnik, co również odnotować należy.

 [TTT - TERAZ TROCHĘ TEORII]

Tengwar składa się z dwóch podstawowych rodzajów znaków: tengw i teht.


<<-- tehty, oznaczające samogłoski zapisujemy w języku polskim zawsze nad lub pod poprzedzającą je tengwą. Teht nie było wiele, w języku polskim wystarczy ich tylko 7.

<-- tengwy oznaczają spółgłoski, jedną dla jednego dźwięku. Podstawowy tengwar, ten   stworzony przez Fëanora, zawierał ich 24. Dopiero później wzbogacono go o dodatkowe litery.

I to właśnie tengwami zajmiemy się na początku.

Sprytne elfy podzieliły spółgłoski na kilka kategorii: na temary, czyli serie (w zależności od miejsca artykulacji głoski), oraz na tyellery, znaczy stopnie, wyróżniane ze względu na jej rodzaj.

W tengwarze mamy 4 temary (serie):
    I   - tincotémę, serię zębową, zaczynającą się w języku polskim od
    II  - parmatémę, serię ekhm... labialną (nie patrzcie tak na mnie, ja podaję za Mimasem...),
          początek na literze p
    III
- calmatémę, serię, której nazwy nie udało mi się odnaleźć, ale która, zapewniam państwa,
          zaczyna się od głoski cz.
    IV 
- quessetémę, serię paralabialną, początek to głoska k.

Jeśli chodzi o tyellery, to w podstawowym tengwarze było ich 6. Wkrótce jednak 24 spółgłoski przestały wystarczać i liczba stopni troszkę się zwiększyła...

Jak zapisujemy tengwy? Cóż, przede wszystkim, wyraźnie! :) I od lewej do prawej, co wcale nie jest tak oczywiste, jakby się komu zdawało. Pismo Rumila było bowiem pisane z góry do dołu).

[A TERAZ ANATOMIA - CZYLI JAK ZBUDOWANE SĄ TENGWY?]

Tengwa zbudowana jest zawsze z dwóch elementów: telco, rdzenia, czyli linii pionowej, oraz lúvy, czyli łuku. Co by jednak nie było za łatwo, to każda z tych części ma cztery własne, odrębne typy:

Rdzeń, telco, nie różni się od siebie niczym
innym, jak tylko długością owej linijki: nie
dziw więc, że mamy cztery rodzaje rdzeni:
 

Jeśli chodzi o łuki, to tu sprawa jest równie (nie)skomplikowana: lúva może być otwarta lub
zamknięta oraz pojedyncza lub podwójna. 2x2=4:
 

 - rdzeń zwany normalnym (w ogólnym
 zarysie) charakterystyczny dla I i II 
 stopnia

 - łuk pojedynczy, lecz otwarty. Seria numer
 I.

 - rdzeń podwyższony, niekoniecznie
 normalny, stopień III i IV

 - łuk nie dość, że solo (pojedynczy) to
 jeszcze w sobie zamknięty! II seria, bez
 dwóch zdań.

 - rdzeń skrócony, uczciwszy uszy -
 przykurcz, stopień V i VI

 - łuk podwójny, na oścież otwarty. III
 seria.

 - rdzeń przedłużony, taki warszawski
 wieżowiec centrum wśród tengwarów,
 porównanie tym trafniejsze, że w polskim
 nie używany. 
 - łuk podwójny zamknięty, występujący w
 serii IV.

Cóż, tyle teorii, drogi uczniu, studencie, padawaninie, whatever... Weź głęboki oddech, bo teraz...

 [IDZIEM NA PRAKTYKĘ - CZYLI UCZYMY SIĘ LITEREK]

Ano tak! Filozofia, filozofią, ale jak mawia mój dziadek: mężczyzna musi mieć zawód. Skryba zaś to zawód niezły, choć niepopularny. Ale, gdy elfowie powrócą wreszcie zza morza, odzyska renomę. Czas się, Czytelniku, przygotować. Zaczynamy praktykę, profil: spółgłoski.

Ale jak tu pisać, jak się literek nie zna? Nie bój nic, Czytelniku, literki za chwilę ujrzysz. Pod spodem wszak słynna tablica Fëanora, zawierająca listę 24 spółgłosek używanych przez pierwszych elfów, oraz parę spółgłosek, które wprowadzone zostały później. Koło każdej z nich polski odpowiednik, oraz jej znaczenie.
Zaraz, zaraz... znaczenie?

Hmmm.... no tak! Z literami elfów to było tak, że każda z nich oznaczała - poza dźwiękiem - także jakiś rzeczownik. Było to z pewnością echo czasów Rumila i istniejącego być może w przeszłości pisma obrazkowego (to teoria mojego autorstwa - co jeszcze nie znaczy, że jest nieprawdziwa! :).
Jako całych wyrazów, najczęściej używano czterech tengw. Tych, oznaczających kierunki świata. Możecie je jeszcze dojrzeć na mapie Thurina Dębowej Tarczy, w Hobbicie, na wewnętrznej stronie okładki. Innych liter używano w ten sposób bardzo rzadko. Co nie znaczy, że wcale.

Ale, ale - my tu gadu, gadu, a tablice Fëanora czekają: 

    seria
stopień
I - tincotéma II - parmatéma III - calmatéma IV  - quessetéma
I 1.
 
tinco: "metal"
w j. polskim:
T
2.
 
parma: "księga"
w j. polskim:
P
3.
 
calma: "lampa"
w j. polskim:
CZ
4.
 
quesse: "piórko"
w j. polskim:
K
II 5.
 
ando: "brama"
w j. polskim:
D
6.
 
umbar: "los"
w j. polskim:
B
7.
 
anga: "żelazo"
w j. polskim:
8.
 
ungwe: "pajęczyna"
w j. polskim:
G
III 9.
 
thúle: "duch"
w j. polskim:
C
10.
 
formen: "północ"
w j. polskim:
F
11.
 
harma -> aha: "skarb" -> gniew
w j. polskim:
SZ
12.
 
hwesta: "podmuch wiatru"
w j. pol.:
H/CH
IV 13.
 
anto: "usta"
w j. polskim:
DZ
14.
 
ampa: "haczyk"
w j. polskim:
W
15.
 
anca: "szczęki"
w j. pol.:
Ż/RZ
16.
 
unque: "dziupla"
w j. polskim:
-
V 17.
 
númen: "zachód"
w j. polskim:
N
18.
 
malta: "złoto"
w j. polskim:
M
19.
 
noldo: "obdarzony wiedzą"
w j. polskim:
-
20.
 
nwalme: "cierpienie"
w j. polskim:
-
VI 21.
 
óre: "serce, sumienie"
w j. polskim:
R
22.
 
vala: "pełen mocy"
w j. polskim:
Ł
23.
 
anna: "podarunek"
w j. polskim:
J
24.
 
vilja: "niebo"
w j. polskim:
-
"A" 25.
 
rómen: "wschód"
w j. polskim:
R
26.
 
arda: "ziemia"
w j. polskim:
-
27.
 
lambe: "język"
w j. polskim:
L
28.
 
alda: "drzewo"
w j. polskim:
-
"B" 29.
 
silme:
 
"światło gwiazd"
w j. polskim:
S
30.
 
silme noquerna: "światło gwiazd"
w j. polskim:
S
31.
 
esse/áre: "imię światło słoneczne"
w j. polskim:
Z
32.
 
esse/áre noquerna:
"światło słon."
w j. polskim:
Z
"C" 33.
 
hyarmen: "południe"
w j. polskim:
H
34.
 
hwesta sindarindwa: "podmuch wiatru"
w j. polskim:
-
35.
 
yanta: "most"
w j. polskim:
J
36.
 
úre: "żar"
w j. polskim:
-

Na pierwszy rzut oka widać, że wszystko jasne jeszcze nie jest. No bo jak to? Dwa z są, dwa j. A cóż to za herezje, cóż to za język przedziwny? Ano, jakie elfy, taki język, chciałoby się powiedzieć :)

Rozwiejmy zaraz nieścisłość pierwszą: mamy dwie spółgłoski z i dwie s po prostu z wygody. Nad numerami 21 i 23 ciężko by było zapisać samogłoskę - do tego celu idealnie nadają się numery 22 i 24. Słowo "noquerna" w nazwie to w takim razie nic innego niż "odwrócony".
W tengwarze zapisujemy wszystko fonetycznie, toteż jednemu dźwiękowi odpowiada jedna litera. Gdyby jednak zachować staropolski, a niezauważalny już dziś podział na h i ch, to numer 33 byłby dźwiękiem twardym (h), a hwesta oznaczała by ch. Ale, ponieważ podział jest, jak już rzekło, niezauważalny, to zalecane jest używanie tengwy z zakresu podstawowego dla zapisu obu głosek.
Jeśli chodzi o dwa r, to zakres podstawowy pasuje do wibrującego, angielskiego "r". Rómen to twarde, polskie r. Rozróżnienie to jest tym ważniejsze, że - jak podaje Galadhorn, członek towarzystwa lingwistycznego Gwaith-i-Phethdain - różnie się też r w języku polskim winno zapisywać. Jeśli po r następuje samogłoska należy owo r zapisywać przez rómen (tengwa 25). W przeciwnym przypadku pisze óre (tengwa 21).
Różnica między "j" numer 23 i numer 35 jest niezauważalna. No, może byłaby wyczuwalna dla wprawionego ucha elfów - ale dla człowieka niestety nie.
No i na koniec ciekawostka, smakołyczek taki: tengwa jedenasta i jej nazwa. Wpierw nazywała się harma, skarb, ale pod wpływem Przysięgi Fëanora przestała się ze skarbem kojarzyć. Zaczęła za to kojarzyć się z gniewem, furią - i stąd zmiana nazwy tengwy.

I już :) Spółgłoski znamy, znaczy w połowie jesteśmy szczęśliwi. W połowie, bo do szczęścia brakuje nam:

 [POWIEDZ 'A' - CZYLI RZECZ O SAMOGŁOSKACH]

Tak, samogłoski, temat-rzeka... Definicję wspomnianych pozwolę sobie na wstępie przemilczeć - skoro umiecie czytać, znaczy to, że wiecie kto zacz i do czego służy. Ale, nim zaczniecie używać, spójrzcie na poniższą ulotkę.

W tengwarze do zapisu samogłosek służą tehty, o których zdaje się już gdzieś napomknęliśmy. Tehty te, przypominające  w kształcie kropeczki i kreseczki, zapisujemy zawsze nad spółgłoską poprzedzającą zapisywaną samogłoskę. Na ten przykład: w wyrazie krasnolud, samogłoskę a zapiszemy nad tengwą r, o nad n, u zaś nad n.

Ale teraz dość cierpień i znoju! Trza oczy nacieszyć! Nacieszmy je więc samogłoskową aparycją:

 

Ta małą czarna kropeczka jest w istocie niczym innym, jak samogłoską i.
I
już.

 

A tu już wyższa szkoła jazdy: nie jedna kropka,
a aż dwie! Znaczy, drogie dzieci, powitajmy literkę y
!

 

No, teraz ćwiczenie z gwiazdką, czyli kropki
trzy
. Samogłoska a jak ambitne zadanie.

 

Od kropeczek do kreseczek - tym razem mamy do czynienia z samogłoską e.

 

Samogłoska o, dość podobna jest do e, z tym, że jej górna krawędź zakrzywiona jest w prawo. Gratka dla prawicowców.

 

Na koniec zaś lustrzane odbicie poprzedniej samogłoski, czyli literka u. Na u zaczyna się na przykład UnionJack, co prosiłbym zanotować.

Jaka jest samogłoska, każdy już widzi. Ale z odpowiedzi zwykło wynikać jeszcze więcej pytań. Bo cóż to, na Eru, jest ten dziwny, bladozielony znak pod tehtami? Przybłęda jakiś, gość nieproszony?

Otóż nie i bynajmniej, i wcale wcale! Powyżej bowiem umieszczony został jeden z dwu nośników. Nazwa dość enigmatyczna, lecz zastosowanie proste. Nośników bowiem używa się, gdy jaki wyraz ma czelność zaczynać się od samogłoski. Wówczas to stawiamy wspomniany nośnik, samogłoskę zaś zapisujemy nad nim. A później ciągniemy dalej.

Jak już się wspomniało, nośniki są dwa:

- nośnik krótki, stosowane niemal zawsze, za wyjątkiem chwil, gdy stosowany jest nośnik długi :)

- nośnik długi, który stosuje się wówczas, gdy samogłoska jest "długa", np. w okrzykach typu "Oooch!", "Aaach" czy "Eeeru!".

 [TEHTA JAK SZWAJCARSKI SCYZORYK]

... czyli o teht innych zastosowaniach. Te bowiem, poza oznaczaniem samogłosek pełnią jeszcze kilka ważnych, a potrzebnych przeciętnemu skrybie funkcji. Funkcji, które tu sobie zaraz, wszystkie po kolei i każdą z osobna, wymienimy.

Po pierwsze, tehtami oznaczamy także nasalizację dźwięku. Znaczy to, że dźwięk jakiś wydajemy przez nos. Przy zapisie na język polski przydaje się to do zapisu dwu pozostałych, nie wymienionych jeszcze, samogłosek, czyli ą i ę. Te dwie zapisujemy w sposób następujący:

- samogłoskę ą, jako, że pochodzi wbrew pozorem od o, zapisujemy jak owo o, z tym, że dodajemy tyldę symbolizującą mówienie przez nos.

- samogłoskę ę zaś, jako, że pochodzi od e i jest nosowa zapisujemy pod postaci tyldy połączonej z tehtą e. I już po kłopocie :)

Ale nie samą nasalizacją tylda żyje, chciałoby się powiedzieć! Jest bowiem wykorzystywana do jeszcze jednej przyjemności: do zaznaczenia, że dźwięk jest podwójny lub przedłużony. Wówczas to tyldę zapisujemy bezpośrednio pod przedłużającą się niemiłosiernie spółgłoską, na przykład pod n w wyrazie konnica.

Nie koniec jednak z funkcjami teht! Dzięki nim bowiem możemy także zmiękczać spółgłoski. I to na 3 sposoby:

Przede wszystkim możemy dzięki tehtom zapisywać spółgłoski miękkie, czyli ś, ć,
ń, ź
i dź. Robimy to w sposób prosty, a wygodny: zwyczajnie dopisujemy nad tymi spółgłoskami tehtę i. I wszystko jasne :)

Nietrudno będzie też zapisać głoski si, ci, ni, zi i dzi występujące przed spółgłoskami, tak jak w wyrazach: siła, ciżba, Niniwa, zima, czy dziwy. W
przypadku takowej komplikacji piszemy wpierw spółgłoskę zmiękczaną, dopisujemy
nad nią tehtę i, piszemy krótki nośnik i ponownie stawiamy i. Z lewej przykład,
głoska ni.

I wreszcie, last but not least, możemy też pisać zmiękczenia występujące przed samogłoskami, jak pia w piasku czy zie w zieleni. Aby to zrobić, piszemy wpierw spółgłoskę, zaznaczamy pod nią dwie kropki symbolizujące takowe zmiękczenie, a następnie dopisujemy samogłoskę następującą po spółgłosce. Z lewej nia w niani.

 [MAŁY PRZERYWNIK, CZYLI INTERPUNKCJA]

Teraz, gdy poznaliśmy już litery wszelakie, wypada pomyśleć o interpunkcji. Z tą zaś jest bardzo różnie. Prawdę mówiąc, co źródło, to inne stosowanie przecinków proponuje... Ja będę oryginalny, zaproponuję swoją interpretację. W końcu, jak nie ma wyraźnych reguł to i nowa reguła się przyjmie.

Tak więc, ekhm, proponuję co następuje:

<- czyli przecinek, ewentualnie myślnik

<- jako nawias

<- czyli kropka lub średnik

<- wykrzyknik, na czarno, bo mi się właśnie Paint popsuł (naprawdę...)

<- dla oznaczenia końca myśli lub akapitu

<- znak zapytania, jak wyżej
oraz <- jako początek i koniec cudzysłowu

Ok, dość już tej zdrożnej inwencji! Trzeba znów się w ryzy włożyć! Czas na nauki ścisłe. Ściślej - na matematykę...

 [UN, DEUX, TROIS, CZYLI KILKA SŁÓW O CYFERKACH]

Matematyka, choć, jak się rzekło, jest nauką ścisłą, to i trochę teorii potrzebuje. Zwłaszcza matematyka w wykonaniu - jakże ukochanych przez nas - elfów i (ukochanych przed wszystkim) elfek. Ci bowiem i rzecz najprostszą musieli urozmaicić, na pohybel młodzieży się uczącej. Elfowie proszę państwa stosowali dwa systemy liczbowe: dziesiątkowy i dwunastkowy.

Nie dziw więc, że wśród cyfr elfów znajdowały się i takie, które oznaczały 10 (A) i 11 (B). Ale, nim do takich sum dojdziemy, zacznijmy od majątkowej średniej krajowej. Od zera znaczy.

Cyfry elfów, kolejność wcale nie przypadkowa:

0 - 4 canta 8 tolto
1 mine 5 lempe 9 nerte
2 atta 6 enque A cainen
3 nelde 7 otso B minque

Jak to już się powiedziało, elfowie posługiwali się dwoma systemami rachowania, liczenia i księgowania. Dziesiętnym i dwunastkowym. I teraz się nad każdym z osobna, po równo i z jednakowym entuzjazmem poznęcamy. Tak, by ani jeden, ani drugi nie poczuł się niedoceniony.

Postąpimy wedle zasady "Najpierw przyjemność, potem obowiązek". Innymi słowy zaczniemy od systemu dziesiątkowego. Bo prostszy.

System dziesiątkowy, jeśli chodzi o same liczenie, nie różni się niczym od tego, jaki znamy dziś, a każdy z nas, lepiej lub gorzej, ale rachuje. Właściwie od systemu arabskiego odróżniają go tylko trzy, jakby to rzec mądrze, aspekty. Po pierwsze, co widać na pierwszy rzut oka, cyfry są inne. Po drugie, cyfry w liczbie zapisuje się w nim od jedności do setek i tysięcy - odwrotnie niż u nas (przykład: liczbę sto trzydzieści sześć zapisalibyśmy na elficką modę jako 631). I wreszcie, po trzecie, nad każdą liczbą zapisujemy ciągłą linię. Ewentualnie, jeśli jesteśmy pracowici, możemy nad każdą cyfrą z osobna stawiać kształtną kropkę.

Komplikacje pojawiają się dopiero przy systemie dwunastkowym. Tu bowiem nie tylko zmieniają się cyfry - zmienia się także sposób liczenia! Po prostu, liczba 23 (pomińmy odwrócenie szyku) w systemie dwunastkowym, to nie 23 w dziesiątkach! To 2*12+3, czyli 27! Podobnie ma się rzecz w drugą stronę: 23 w dziesiątkach, to 23/12=1 i reszty 11! Znaczy, wychodzi 1B (B to odpowiednik 11, tak jak A wynosi w systemie dwunastkowym 10). Ludzi obeznani z heksami wiedzą o czym piszę. Ludzie z nimi nie obeznani właśnie się "obeznują" :)
Ale to nie jedyna zamiana. Tu również liczby zapisujemy, uczciwszy uszy, rzycią do przodu. Czyli od Z do A.
Poza tym, i w tym przypadku stawiamy przy liczbie kropki lub kreskę. Z tym, że dla odróżnienia, robimy to na pod naszą liczbą.

Bystry Czytelnik zauważy z pewnością, że wspominając różnego rodzaju matematyczne przyjemności skrzętnie omijamy pewną - jakże intrygujący i frapującą - część języka pisanego. Ani słowem bowiem, czego przeoczyć było nie sposób, nie wspomnieliśmy jeszcze o liczbach porządkowych.
Zaległości pora odrobić. Czas na wymienianki roczne, litera P jak porządek.

Z liczbami porządkowymi [takie nasze a) b) c)] jest sprawa na tyle przyjemna, że już je, Czytelniku, znasz. W ich roli występują bowiem kolejne tengwary: znakowi a) odpowiada więc tengwa tinco, b) to parma, c) - calma... itepe, itede, itepe...

 [DWIE MINUTY DO DZWONKA]

I tym sposobem, powoli a nieubłaganie zbliżyli się do końca naszej tengwarowej lekcji. Teraz wystarczy już wiedzę przećwiczyć w praktyce, kaligrafię potrenować i pióro dobre sobie sprawić. A potem już tylko sława wiekuista, wino, śpiew, kobiety, pieniądze, Hollywood, Pałac Prezydencki i zasłużone miejsce w podręcznikach historii.

Niby zwykłe literki, a ile radości :)

UnionJack