Zielona karta

Ameryka dla ponad 10 mln. Polaków stała się drugą ojczyzną. Wielu z nich wyjechało do "drugiej ziemi obiecanej" w poszukiwaniu lepszego życia, w poszukiwaniu tego, czego niestety nie mógł dać im ich własny kraj... Lecz aby można było podjąć legalną pracę w Stanach trzeba mieć pewien dokument, dokument zwany "zieloną kartą". Ową kartę można zdobyć poprzez losowanie w ambasadzie. Co roku w ten sposób Polskę opuszcza kilka tysięcy obywateli. Czy znajdują za granicą to, czego szukali i jak wyglądają ich pierwsze kroki na obczyźnie? Odpowiedz na to pytanie udziela serial dokumentalny "Zielona karta". Nie tak dawno temu TVP 2 wyemitowała ostatni 31. odcinek, powtórki lecą na TV Polonia.

Po obejrzeniu wszystkich części jak najbardziej szczerze powiem, że był to dla mnie najlepszy serial dokumentalny jaki widziałem. Być może było tak dlatego, że w przyszłości sam chciałbym wyjechać do Ameryki. Zawsze chciałem zobaczyć, jak bardzo różnią się Stany, które oglądam w filmach, od tych widzianych oczami Polaka emigranta. I owa "Zielona karta" spełniła moje oczekiwania. Im dłużej oglądałem, tym bardziej nie mogłem się doczekać kolejnego odcinka. Muszę powiedzieć, że w pewien sposób zżyłem się w tymi rodzinami. To było niczym rytuał, zawsze w niedziele o 21. zasiadałem przed TV i zachodziłem w głowę, co też tam słychać za oceanem. Serial zdecydowanie bardziej przypadł mi do gustu niż "Chicago" emitowane przez TVN. Było tak dlatego, że pokazywał bardziej prozę życia codziennego. Zdawać by się mogło, że to mało istotne sprawy. Otóż nie, właśnie takie drobiazgi sprawiają, że ten dokument odcinkowy nabrał realizmu. Przez cały czas rolę narratora w profesjonalny sposób pełni Bruno z "Na dobre i na złe". Program nie jest reżyserowany, ludzie nie mają gotowych dialogów ani scen. Powoduje to wyczuwalny klimat "prawdziwości" tego, co ogląda się na ekranie.

Można powiedzieć, że "Zielona karta" to w pewien sposób Polaka i Stanów portret własny, który ukazuje nam prawdziwe oblicze "amerykańskiego snu". Życzę z całego serca wszystkim bohaterom dokumentu, aby nigdy ten sen nie zamienił się w koszmar, a sobie, abym może jeszcze kiedyś mógł obejrzeć kontynuację i sam na własnej skórze przekonać się, jak to jest być "Amerykaninem" ;)

Mako
makooo@tenbit.pl