Telewizja i promowanie młodych talentów (Droga do gwiazd, Idol): droga do sławy czy utrata indywidualności?

Programy pokazujące zwykłych ludzi (reality–shows) są codziennością telewizyjną w Polsce i na świecie. Jednym z ich odłamów są programy pokazujące młodych i utalentowanych, dające im szansę kariery. Mamy Idola" i "Drogę do gwiazd" – najnowsze pomysły stacji komercyjnych oraz "Szansę na sukces" – program z dziesięcioletnim stażem w telewizji państwowej.

Czy ich zwycięzcy rzeczywiście robią karierę – tak jak to szumnie obiecują producenci? Zwyciężczyni "Idola" Alicja Janosz płyty jeszcze nie wydała {Hmm...}, a więc sprawa w tym przypadku jest otwarta, ale takowa Jarka Webera ("Droga do gwiazd") już się ukazała i przeszła praktycznie bez echa, a singiel z niej "Mamy czas" nie wdarł się szturmem na listy przebojów. Najlepiej jednak rozwój karier "konkursowych gwiazd" prześledzić można na podstawie zwycięzców "Szansy na sukces" – było ich dotychczas 10 i jako jedyna z tego grona do panteonu "sławnych i bogatych" weszła Justyna Steczkowska, chociaż jej piosenek już od dosyć długa nie słychać na listach przebojów. {Tu bym polemizowała i to podwójnie - po pierwsze Justyna wydała ostatnio płytę, która zebrała całkiem dobre recenzje, choć nie znalazła się "na topie" (pewnie ze względu na jej charakter), po drugie "Szansa na sukces" to nie tylko owych dziesięciu zwycięzców - jest to też między innymi Kasia Stankiewicz, Maciej Molenda, Anna Wyszkoni (to ta od zespołu "Łzy" :)) i kilka innych nazwisk...}

A więc czy można powiedzieć, że oni nie są sławni? Chyba nie - przecież większość Polaków wie, kim jest Alicja czy Jarek (domeną reality - shows jest nazywanie ich uczestników tylko imieniem), młode dziewczyny obcinają włosy a’la Alicja Janosz czy starają się ubierać tak jak ona. Możemy więc pokusić się o stwierdzenie, że istnieje sława i SŁAWA. Ta pierwsza to sława krótkotrwała, szybko zdobywana i jeszcze szybciej tracona. Ta druga to sława, na którą muzycy pracują swoim talentem, pasją, przez lata czy miesiące i jeżeli naprawdę są wybitnie utalentowani nie przeminie ona tak szybko jak szybko zmieniają się gusta muzyczne (np. The Beatels, Elvis Presley czy polski Perfect, Lady Pank).

Jaka jest przyczyna tego, że uczestnicy, zwycięzcy takich konkursów najczęściej tej prawdziwej sławy przez duże "S" nie zdobywają? Jest nią chyba tytułowa utrata indywidualności. Aby wygrać program telewizyjny trzeba spodobać się publiczności czy jury i nikt nie zaryzykuje czymś oryginalnym ze strachu, że nie przypadnie do gustu odbiorców. Stara się odtworzyć jak najlepiej stare, sprawdzone sposoby śpiewania czy interpretacji tekstów. Trudno im się dziwić – chcą wygrać, nie myślą, czy będą znani za 5 lat czy nawet za pół roku. Jednak takie zachowanie przynosi konsekwencje – jeżeli uda im się wygrać taki program i stają przed szansą nagrania płyty, wydawcy nie pozwolą im na zbyt dużą zmianę stylu śpiewania. Oni chcą zarobić – a sprzeda się taka Alicja Janosz czy Jarek Weber, jakiego publiczność już słyszała – to logiczne. I tutaj znów mogą się przekonać, że świat wcale nie musi być logiczny, a polski rynek muzyczny jest bardzo chimeryczny. Nawet jeżeli ludziom się ktoś podobał, chętnie słuchali i oglądali go w telewizji, to wcale nie znaczy, że kupią płytę z jego muzyką, szczególnie, jeżeli była to mniej lub bardziej jawna kopia jakiegoś wokalisty. Po co kupować podróbkę, jeżeli można mieć oryginał? {Pytanie dla wszystkich piratów ;))).}

Dlatego też jeżeli młody człowiek chce zdobyć prawdziwa sławę i pozycję na jakimkolwiek rynku medialnym, w tym muzycznym, nie załatwi mu tego jakikolwiek konkurs. Może mu co najwyżej pomóc. Podstawą do odniesienia prawdziwego sukcesu jest przede wszystkim talent, dużo ciężkiej pracy i jeszcze więcej szczęścia. I co równie ważne, własny styl, osobowość, chęć przekazania jakiegoś przesłania swoją muzyką. Ludzie wyczuwają fałsz i puste "śpiewanie dla śpiewania".

Tylko tak można zdobyć prawdziwą wieloletnią sławę. Ale tutaj młody człowiek znów staje przed wyborem. Może się okazać, ze SŁAWA i sława nie idą w parze. Przyszły artysta musi wybrać, czy chce być na ustach całej Polski, znany i kupowany, ale tylko przez jakiś krótki okres, czy uwielbiany przez jakieś wąskie grono subkulturowe czy inną swoistą "elitę" i przetrwać w tym gronie na szczycie przez lata, ale nie być tym z pierwszych stron brukowych gazet. Jeżeli pociąga ich ta pierwsza ewentualność to telewizyjne konkursy talentów są idealne, żeby to marzenie zrealizować.

Helen
helenatrojanska@wp.pl