Sport w TV - inne spojrzenie
Ale ja mam farta - jestem pierwszym czytelnikiem AMTV i dzięki temu mogę natychmiast skomentować każdy tekst. A ten wymaga troszkę większego komentarza niż kilka wpisów w nawiasach "kolczastych" ;) - bo ja się z Wookie'm nie zgadzam... Dlaczego? Przeczytajcie sami :). Dla wyjaśnienia - moje wpisy są na czerwono.
"Adam, leć!!! Adam, kochamy cię!!!" - to teksty większości 14-letnich podrostków w czasie emitowania przez naszą ukochaną TVP :p skoków narciarskich. A mnie można uznać za antypartiotę...
Tu od razu może skomentuję myśl, która przewija się przez cały artykuł. Nie, nie można uznac za antypatriotę kogoś, kto nie kibicuje rodzimym (ani tym bardziej - żadnym) sportowcom. Bo patriotyzm to nie tylko sport i nikogo chyba do tego nie muszę przekonywać.
Dlaczego? Ponieważ gó... ups, przepraszam:) zupełnie nic mnie nie obchodzi, czy Adaś Małysz wygra skoki czy też będzie ostatni. Nic mnie nie obchodzi też, czy Matysek lub Siadaczka kopną tak celnie tę dziwną kulkę, żeby wpadła ona do tego dziwnego prostokąta zasłoniętego z jednej strony siatką. Takie właśnie jest moje wyobrażenie o sporcie, a raczej o gapieniu się w ekran telewizora na to, jak ci głupi zawodnicy (których nawet nie znam!)
Jak nie oglądasz to nie znasz. I vice versa.
latają w przepoconych i śmierdzących koszulach po wielkim boisku! Na dodatek na jego budowę poszła kupa pieniedzy, którą można by było przeznaczyć na np. pomoc bezrobotnym.
Taaak, w Polsce przeznacza się cały majątek na sport. Tylko dlaczego nadal nie ma stadionu z podgrzewaną płytą? A połowa zespołów (i to tych z "górnej półki" nieustannie boryka się z problemami finansowymi? A jeśli chodzi o nakłady na pomoc bezrobotnym - nie, nie i jeszcze raz nie, jeśli miałyby pójść na zasiłki i dodatki pieniężne. W Polsce - przynajmniej moim zdaniem - potrzeba kompleksowego programu pomocy bezrobotnym, a takiego na razie nie ma (choć są różne interesujące inicjatywy w poszczególnych regionach). Bez programu pieniądze zostaną najzwyczajniej w świecie zmarnowane. A powinny być wydane na działania prowadzące do zmniejszenia bezrobocia, a nie na doraźną pomoc bezrobotnym jak to bywa najczęściej.
Nie mam nic przeciwko pobieganiu sobie rano wokół bloku lub porannej gimnastyce, ale nie mówimy o sporcie, jeśli wpatrujemy się w ekran jak biegają inni (i to jeszcze w tak idiotycznym celu jak przejęcie piłki).
Jasne, że to nie jest sport w takim rozumieniu, jak ty postrzegasz to pojęcie. To po prostu niekończący się serial. I jako taki można go oglądać. (Fanatycy mogą się ze mną nie zgodzić, ale zastrzegam, że to bardzo uproszczone rozumowanie.)
No bo powiedzcie - co ja lub co wy będziecie mieli z tego, że reprezentacja Polski wbije bramkę do kosza przeciwnika.
Radość? Satysfakcję? Dumę? Wszystko zależy od poziomu naszego zaangażowania emocjonalnego.
Wzbogacicie się od tego? A może znikną wojny?
A co mamy z oglądania seriali z TV? Z czytania książek? Z grania w gry na komputerze? Z surfowania po Internecie? Nie uratujemy świata , to jasne, ale czy wszystko robi się dla wyższych celów? Tak jak ja czytam książkę, gdy chcę się zrelaksować, odpocząć, mieć jakąś rozrywkę - tak inni oglądają piłkę nożną w TV albo robią tysiąc innych rzeczy. Ja nie muszę ratować świata w każdej chwili mojego życia!
Nie, przez to, że patrzycie na tych głupoli, tracicie czas!! Poza tym sport został wymyślony dla zdrowia. Sory, ale jakoś nic zdrowego nie widzę w przesiadywaniu przed telewizorem na czterogodzinnym meczu, albo na dwugodzinnych skokach. A tak poza tym to i tak można zobaczyć w po "Faktach" albo "Wiadomościa" najciekawsze urywki z meczów czy innych imprez sportowych, na których polska reprezentacja zwyciężyła.
A ja nie widzę nic zdrowego w przesiadywaniu przez telewizorem i oglądaniu "Faktów". Albo "Wiadomości". Albo siedzeniu przy komputerze. Albo...
A kibole łażący i rozwalający się nawzajem za pomocą siekier, tasaków itp. tylko dlatego, że nie lubią "takiej a takiej" drużyny to już dla mnie jest wielka paranoja.
Dla mnie też. Tyle że moim zdaniem to nie są kibice, tylko zwyczajni wandale, dla których walka "za drużynę" to tylko pretekst do zabawienia się kijem baseballowym. Prawdziwi kibice tak się nie zachowują. Zresztą, teraz chuligani to już specjalnie umawiają się na bijatyki, nawet nie wchodzą na stadion, no bo i po co? Żeby jakiś mecz sobie pooglądać?
Zauważcie, jakim trzeba być frajerem, wariatem i debilem, żeby latać za gościem z innej drużyny tylko dlatego, żeby im przywalić.
Prawdziwy kibic nie idzie na mecz, żeby się bić, ale żeby oglądać wydarzenia na boisku. I nie będzie okładał się z kimś noszącym szalik w innych barwach, bo nie będzie chciał przepuścić żadnej ciekawej akcji.
Podobne zdanie mam co do innych "sportów".
A ja mam inne. I tu mały przykład ze skoków narciarskich - udało się poprawić stosunki między polskimi a niemieckimi fanami tej dyscypliny. Polacy kibicują Szwabowi, no nie! Może to drobiazg, ale to mały kroczek w stronę wypracowywania lepszych kontaktów między Polakami a Niemcami - nie naprawimy świata, ale po troszeczku możemy zmienić nasze podwórko.
Niektórzy mówią do mnie: "Nie chcesz, żeby Polacy wygrali? To ty jesteś antypatriotą". W odpowiedzi powiem tak: może i jestem, ale co mi z tego, że będę tym patriotą? Powtarzam, czy to, że Polacy wygrają na meczu, uratuje świat????
A powinno?
Pozdrówka
WOOKIE
PS: Idźcie pobiegać;))