Bao-Bab czyli zielono mi

Jest to pierwszy z seriali jaki opisuję, zobaczymy, jak mi się to uda...

Motywem przewodnim serialu jest "kobiece wojsko" (batalion zapewne, co wnioskuję po tytule, jednak sam stan liczebny pasowałby raczej do małej drużyny). Żeby nie było nieporozumień, kobiety służące w WP nie są już niczym niezwykłym, ale zazwyczaj są one tłumaczkami, sanitariuszkami itp. Kobiet w jednostkach liniowych "jak na lekarstwo". W serialu tym można spotkać wielu znanych aktorów, może nie tych "z pierwszych stron gazet", ale takie osoby jak Wiktor Zborowski, Mirosław Baka, Małgorzata Socha, gościnnie występujący Krzysztof Kowalewski czy jedna z moich ulubionych aktorek Katarzyna Skrzynecka w roli pułkownik Kovalsky – sojusznika z USA, który ma za zadanie przystosować "nasze wojsko" do standardów NATO-wskich. Można chyba o nich powiedzieć, że są to osoby o "wyrobionej już renomie i marce w świecie aktorskim" Jeśli miałbym wskazać w serialu parę zgrzytów to stopnie wojskowe nie zawsze są wiernie oddane. Wprawdzie dla większości może się to wydawać mało istotnym, ale akurat ja gdy widzę np. chorążego, którego tytułuje się podporucznikiem to powiedzmym że lekko się złoszczę. Rzecz druga to właśnie pani Skrzynecka i jej rola sojusznika z USA, który wprowadza normy NATO-wskie. Troszkę to może dziwne, zwłaszcza w obliczu wojny z Irakiem, ale nijak ma się pokojowe NATO do agresywnej polityki USA. I proszę mi nie pisać tekstów w stylu "nie wyskakuj z polityką, to serial komediowy". Skoro ma być obiektywnie to muszę rozważyć wszystkie "za" i "przeciw"

Nowatorski pomysł jakim jest "polskie kobiece wojsko" wypadł zabawnie, a każdy odcinek ogląda się z nieskrywaną ciekawością "zobaczę, co dzisiaj dziewczyny wymyślą". Jeśli miałbym się pokusić o oceną w szkolnej skali to dałbym mu oczywiście 5 (pięć gwiazdek), ale uprzedzam, że bez colonel Kovalsky-Skrzyneckiej ocena byłaby niższa... Ile? Nie wiem!!!

Zlotto
zlotto@interia.pl