Bajka o wielkiej kasie

SZkodek w arcie OGŁUP MNIE - TEGO CHCĘ! zapytuje się o... a zresztą zacytuję fragment tego tekstu:

"W tym miejscu rodzą się dwa pytania - jedno z czystej ciekawości: na jakiej zasadzie przeprowadza się eliminacje do tego typu teleturniejów? Czy wystarczy jeden sms (koszt 9 zł + vat, oczywiście), który, choć sygnalizuje chęć wystąpienia w tv, nie daje możliwości weryfikacji poziomu intelektualnego człowieka pragnącego wystąpić w show i zgarnąć kasę?"

Chodziło tu o "Życiową szansę", ale ja odpowiem na nie na przykładzie "Awantury o Kasę", bo to jeden pikuś :-). A odpowiem na nie na podstawie własnego doświadczenia i żeby było ciekawiej w formie bajki :P

Więc tak: Za siedmioma górami, za siedmioma rzekami w pewnej podmiejskiej miejscowości koło Poznania mieszkał pewien prawie dziewiętnastolatek, który oglądał w poniedziałki, środy i piątki teleturniej pochodzący z lepszego świata, ponieważ prowadził go sam Krzysztof Ibisz. Oglądał go z zainteresowaniem i młodzieńczym entuzjazmem zawsze zastanawiając się, co on by w danym momencie zrobił i jak by licytował żeby wygrać. Pewnego wieczora mistrzami została ekipa (jej zdjęcie w Wizjach nr 12 dop. GDF), która to długo wygrywała z różnymi drużynami, a której klęski oczekiwał GDF, ponieważ owa ekipa go strasznie irytowała. Bohater nasz pewnego wieczora widząc nieporadność licytowania n-tej już drużyny, która walczyła z tymi mistrzami, postanowił wziąć sprawę w swoje ręce i wysłał SMS-a za 6 złotych, żeby rozpykać tych frajerów.

Ale mijały dni i tygodnie, a ze strony "Awantury" nie było żadnej odpowiedzi. Nawet ci mistrzowie już zdążyli odpaść (ku mojemu zadowoleniu :P). Nadchodziła kolejna niedziela wieczór, a co za tym idzie przez gardło przelewało się znowu dużo browarków. Punktualnie o godzinie 21 zaczęła dzwonić komórka. Po chwili zamroczenia nasz bohater odebrał:

- Halo!
- (miły głos jakiegoś pana, nie Krzysia) czy to pan ... GDF :)
- Yyy... tak!
- Czy może pan teraz rozmawiać?
- Nooo :-)
- "Awantura o Kasę", mamy dla pana 7 pytań, jak na pięć pan odpowie to przechodzi pan do następnego etapu.
- (przez głowę naszego bohatera przeszyła się straszna myśl: o kur.. w TV nie było mowy o żadnych pytaniach :P) Dobrze, OK
- Pytanie 1: W jakiej powieści Szekspirowskiej występował (tutaj nazwa jakiegoś gościa, którą zapomniałem)?
- Makbet?
- Niestety nie, w Otellu. Pytanie 2: Do jakiej grupy zwierząt należy (tutaj nazwa jakiegoś zwierzęcia, którą także już zapomniałem)?
- ssaków?
- Niestety nie, do psowatych, pytanie 3: Jaka nazywa się stolica Estonii?
- yyyyyyyyyy 15 sek. yyyyyyyyyyyyy 45 sek. yyyyyyyyy 1 minuta 30 sekund
- Wie pan?
- Nie wiem :-)
- Dziękujemy bardzo, może następnym razem się uda. Dobranoc.

Morały bajki:
1) Nie wysyłaj żadnych smsów na teleturnieje, bo wtedy możesz oglądać je w przekonaniu, że ty zrobiłbyś coś tam lepiej, a wysłanie takiego smsa praktycznie weryfikuje twój poziom intelektualny równy w 99% przypadków zeru :-)
A tak na poważnie to gdybym dostał jakieś pytanie ze sportu albo Kiepskich to bym dał radę, więc nie jest ze mną chyba jeszcze tak źle ;-)
2) Jak już wyślesz SMS-a to chodź wszędzie z encyklopedią, a najlepiej z multimedialną na laptopie.
3) W czasie rozmowy, gdy już się domyślisz, że poległeś, to przeciągaj ile wlezie - tylko dla użytkowników Tak-Taka mających włączoną usługę "Bonus tak-tak", która za każdą minutę rozmowy z połączeniem przychodzącym napełnia ci siankiem konto :-).
4) I jeszcze dziesiątki innych nieodkrytych morałów, nad którymi pracują filozofowie świata. A może Taw też jakiegoś dla nas wyciągnie? :-)

p.s. Mam nadzieję, że udzieliłem wystarczającą odpowiedź na pytanie zadane na początku.
p.s.2 Jak ktoś z czytelników się zgłosi do Awantury i przejdzie dalej to się polecam: świetnie licytuję i lubię się bawić kolorowymi karteczkami :).

GDF
gdf@op.pl