POLSKA W UNII EUROPEJSKIEJ

Za niespełna miesiąc zadecydujemy o wejściu Polski do Unii Europej-
skiej. Będzie to decyzja historyczna. Każdy bystry obserwator życia
widzi, w jakich warunkach przyjdzie nam ją podjąć. W warunkach bardzo
specyficznych i bardzo charakterystycznych dla naszego kraju i naszej
rzeczywistoćsi. Każdy z Polaków pyta sam siebie - czy będzie nam le-
piej? Czy naprawdę nie ma innej drogi? Czy wstępując do Unii stracimy
suwerenność i korzenie? Czy nie będziemy ubogim krewnym dla bogatszych
państw? Postaram się zastanowić nad owymi zagadnieniami.
Wielu z nas zastanawia się czy Polakom będzie się żyło lepiej i czy
naprawdę nie ma dla nas innej drogi. Nie będę pisał tu o obiecankach,
nowych miejscach pracy czy szansach dla studentów, dopłatach dla rolni-
ków itp. Każdy o tym wie, gdyż wszędzie pełno jest informacji na ten
temat. Proponuję natomiast cofnąć się w przeszłość o kilkadziesiąt lat.
Po drugiej wojnie światowej Europa leżała w gruzach, gdy Zachód zgodził
się przyjąć pomoc Stanów Zjednoczonych - Plan Marshalla. Dzieki ogrom-
nym pieniądzom i nowym technologiom obszar późniejszych Wspólnot Euro-
pejskich podniósł się ze zgliszcz w bardzo krótkim czasie. Nowa Europa
nabrała wiatru w żagle - i podziękowała Ameryce. Postanowiłą sama
zadbać o swoją przyszłość. Stworzono wspólnoty, z tysiącami przepisów
i standardów. Z ogromnym aparatem biurokratycznym. Niemcy, Francja
i inne państwa jakby zapomniały kto jeszcze niedawno im pomógł.
Zapomniały też dlaczego w tak krótkim czasie była możliwość pomocy
na taką skalę. Moim zdaniem dlatego, że to w USA zbudowano najlepszą
demokrację i najprężniej działający wolny rynek na świecie. Ludzie,
którzy niemal od początku żyli w demokracji, tej demokracji się nie
bali. Nie obawiali się jej udźwignąć ani wykorzystać szans jakie ona
daje. Nie bali się wolnego rynku. A gdy nadarzyła się sytuacja - dzięki
własnej, ciężko wypracowanej pozycji USA stały się najpotęzniejszym
państwem świata, którym są do dziś. Czy nie warto zatem tworzyć Unii
Europejskiej w oparciu o wzorce z Amreyki? Stary kontynent woli jednak
drogę inną. Jest ona może bezpieczniejsza, ale idąc nią nie zbuduje się
dobrobytu takiego jak w Stanach. Bo wszyscy widzą, iż w Europie Zachod-
niej dobrobyt co prawda jest - ale mniejszy. Unia w obecnym kształcie
przypomina mi - i nie tylko mnie - Związek Radziecki, oczywiście jeśli
chodzi o biurokrację. Jest to jednak szansa dla Polski. Jeśli nie
pójdziemy drogą Ameryki, możemy dojść przynajmniej do poziomu najbogat-
szych państ Europejskich. Tutaj nasuwa się kolejne pytanie - za ile lat
uda nam się to osiągnąć. Jesteśmy młodą demokracją, bez większych doś-
wiadczeń z tym ustrojem. Obecnie borykamy się z kryzysem gospodarczym
i politycznym. I o tym nie muszę pisać - to widzi każdy. Ludziom żyje
się coraz gorzej i z coraz większą nostalgią wspominają lata realnego
socjalizmu, w którym było im w pewien sposób lepiej. Z poprzedniej
epoki pozostał też sposób myślenia. Niektórzy dalej uważają że pewne
rzeczy im się po prostu należą. Nie dostając ich, tracą wiarę w państwo
i poddają się rozpaczy. Im ubożsi, tym łatwiej im to przychodzi. Swój
sposób myślenia "pozostawiają" młodszym i błędne koło się zamyka.
Sądzę, iż trzeba przede wszystkim zmiany sposobu myślenia. Tu leży
klucz do dobrobytu. Należy nauczyć ludzi myśleć długofalowo, sprawić,
aby uwierzyli że starania poczynione w pierwszych latach członkostwa
zaowocują dopiero w dalszej przyszłości. Szczególnie rolników, których
zajęcie znacznie się zmieni, trzeba uświadomić, że w postaci dopłat
daje się im wędkę a nie rybę. Należy to zrobić tym bardziej, że - jak
napisałem - na początku mogą im się przypomnieć czasy socjalizmu. Moim
zdaniem sytuacja najwsześniej zmieni się tam, gdzie świadomość szans,
jakie daje Unia, jest największa. Pełny dobrobyt, w najszerszych możli-
wych granicach, zapanuje według mnie może za około 50 lat. Wtedy młodzi
i zdolni ludzie oraz inni którzy nie mogą znaleźć obecnie pracy, nie
będą już musieli wyjeżdżać na zachód, jak to się niechybnie stanie po
naszym przystąpieniu. Wyrównają się szanse i Polska stanie się
państwem silnym gospodarczo i stabilnym. Klucz do tego leży w zmianie
sposobu myślenia.
Czy za ów dobrobyt nie przyjdzie nam jednak zapłacić utratą suweren-
ności? Moim zdaniem róznież nie. Oczywiście część kompetencji z niej
wynikających Polska będzie zmuszona oddać organom Unii. Popatrzmy
jednak na państwa, które zrobiły to wcześniej. Czy - mimo tego że już
we wspólnocie - zatraciły swój narodowy charakter? Wcale nie. Są rzą-
dzone przez organ wspólny, ale nie narzucony im z góry, a taki, który
tworzą obywatele poszczególnych państw. Sami zgodzili się na jego
powołanie. Była to więc suwerenna decyzja suwerennych państw, innymi
słowy nic innego jak wyraz suwerenności, a nie jej utrata. Wielu
Polaków boi się, że zatracimy tożsamość kulturową i religijną. To też
moim zdaniem płonne nadzieje. Czy Bóg kiedykolwiek zapomniał o Polsce?
Stracilismy niepodległość - podnieśliśmy się. Po drugiej wojnie świa-
towej - podnieśliśmy się. Popadliśmy w zależność od ZSRR - podnieśliśmy
się. Dlatego że Polacy nigdy nie tracili wiary w Boga i nigdy nie dali
sobie powiedzieć, że Boga nie ma. Zatem - gdy tylko nie dadzą sobie
powiedzieć tego i teraz, nie stracą wiary ani kultury. O to jestem tak
spokojny jak o nic innego.
Reasumując, widzę Polskę w Unii Europejskiej jako państwo silne gospo-
darczo i kulturowo. Widzę że to nie jedyna droga do dobrobytu, że można
pójść śladem USA. Ale to, co daje nam Unia - to też szansa. Nade wszys-
tko widzę iż to, czy tak będzie naprawdę, zależy tylko od nas Polaków.
Od tego czy będziemy umieli to zrozumieć i przedłożyć ogólny długofalo-
wy interes nad własne doraźne korzyści. O to ostatnie najbardziej się
boję. O wiarę nie, gdyż zawsze byliśmy nią silni. Boję się o to czy
ludzie będą mieć rozwagę i rozsądek. Ale wierzę że tak, bo jestem opty-
mistą. I prawicowcem. Dlatego uważam że mimo wszystko warto przystępo-
wać do Unii Europejskiej.

Donald
advocat@interia.pl

4-03-2003

PS1. Ani eurosceptyk, ani euroentuzjasta. Ani eurorealista. EuroDonald.
PS2. Tak trochę z innej beczki: Pasibrzuchu, nie odniosłeś wrażenia że
Action Mag był dla Ciebie za głupi?
PS3. Już po referendum...