O jednej z moich dobrych koleżanek usłyszałam ostatnio: "dajka". Od faceta, z którym ona nigdy w życiu by się nie przespała. Powtórzył idiota czyjąś mądrą myśl i myśli, że wszystko mu wolno.
Wkurzyłam się. Przecież to faceci DAJĄ, a nie kobiety. Nawet słowo "oczywiste" nie oddaje ewidentności powyższego stwierdzenia. Faceci dają, a kobiety biorą. To wynika z budowy ciała. Wystarczy w końcu popatrzeć, a nie gadać głupoty i od razu staje się jasne o kim można mówić "dajka" (czy może raczej "dajek"). Wedle tych faktów o mojej koleżance można by powiedzieć "biorka" i w dodatku bez tego chorego potępienia.
Faceci dają ciała - to jest jedyna prawda świata. Więc słowo "dziwka" albo "kurwa" (z łaciny oznacza krzywą, niech mi więc ktoś wyjaśni czemu tak się mówi o paniach, które stoją prosto) zarezerwowane powinno być dla mężczyzny.
W dodatku faceta jest dużo łatwiej zbałamucić niż kobietę. Człowiekowi wystarczy kiwnąć palcem - a czasem to nawet tyle nie potrzeba, bo facet sam skamle o łaskę - żeby go mieć.
No i kto tu jest dajka, co???
A tak mniej ironicznie. Dajmy sobie spokój z ocenianiem kobiet po stopniu zużycia macicy. I mężczyznom też odpuśćmy, choć nie ukrywam, że z chęcią poegzystowałabym sobie w kulturze, w której to facet jest oceniany negatywnie przez pryzmat ilości odbytych stosunków. Niechby sobie zobaczyli jak łatwo jest rzucić oskarżenie i jak trudno żyć, kiedy wszyscy plują z pogardą. W końcu, jak na to nie patrzeć, to oni dają. Nie rozkosz, a ciałko.
Czemu nie może być jednego prawa dla wszystkich? Albo wszyscy mamy prawo sypiać z kim, kiedy i ile chcemy (nawet znając go od pięciu minut) albo wszyscy pilnujemy cnoty dla małżonka. Toż to jakieś porąbane uważać, że "mężczyzna ma zdobywać doświadczenie, a kobieta czekać na pierwszy raz do ślubu". Porąbane oczekiwać, że kobieta będzie dziewicą. I porąbane nazywać "dajką" dziewczynę tylko dlatego, że wykorzystuje okazję (znaczy mężczyznę, który, jak wiemy, jest łatwą zdobyczą), która sama pcha się jej w ręce (i inne części ciała).