Mądrość narodów
BrightWitch
Zachciało mi się ostatnio poprzeglądać tomidło nazwane dumnie (i zgodnie z zawartością)
"Przysłowia polskie i obce od A do Z". Pomyślałam sobie, że może warto by było zapoznać się z innymi przysłowiami dotyczącymi kobiet, bo może będzie jakieś ciekawe? Jak pomyślałam, tak zrobiłam, wiem teraz, że niepotrzebnie, bo niczego nowego się nie dowiedziałam...
- Łatwiej widzieć kobietę we łzach niż gęś w trzewikach.
Ja to nic nie mówię, ale faceta też chyba łatwiej zobaczyć we łzach niż wyżej wymienioną gęś w wyżej wymienionej sytuacji :)? Niemniej jednak to przysłowie ma nam uświadomić, że kobiety to beksy... To zresztą potwierdza następne przysłowie, które głosi, że:
- Łzy kobiece to codzienna rosa.
- Przyjaźń dwóch kobiet to tylko złość przeciw trzeciej.
Jeden z moich ulubionych tekstów... Pewnie, kobieca przyjaźń to taki sam mit jak yeti albo inteligentna blondynka... Jak świat światem kobiety będą ze sobą rywalizowały. Najlepiej o względy faceta, a co! Grrrrrr... - nic więcej nie jestem w stanie z siebie wydać słysząc takie teksty.
- Zaspokoić ciekawość kobiety to jak napełnić wodą przetak.
Kobieta zawsze chce wszystko wiedzieć. Miesza się niepotrzebnie, nie ma pojęcia o niczym, nie zrozumie za żadne skarby świata, ale wiedzieć musi. Bo umrze inaczej. Nie lubię się powtarzać, ale... grrrrrrrr.
- Co wiedzą trzy kobiety wiedzą wszyscy.
Ach, plotkary, plotkary... Najśmieszniejsze jest to, że to faceci plotkują więcej... Ale może to tylko ja znam jakichś dziwnych kolesi?
- Gust kobiety i wiatr zimowy często się zmieniają.
A mnie się zawsze wydawało, że to moda jest taka zmienna... Zapewniam, że nie jestem owłosionym obojnakiem, wyglądam raczej na kobietę (i też nie za bardzo owłosioną), a jakoś nie narzekam na zmienność upodobań. I inne znane mi panie też nie. Jedyne możliwe wytłumaczenie tego zatrważającego swą dziwnością zjawiska to zapewne niewieścia przekora?
- Jeśli chcesz nadać rozgłos pewnej sprawie, powierz ją kobiecie jako tajemnicę.
W tym miejscu chcę pozdrowić moją kochaną psiapsiółę Agusię, która rok temu usłyszała ode mnie pewne słowa i zastrzeżenie "Tylko nikomu nie mów!". Jak łatwo się domyślić te słowa nadal są tajemnicą... i pewnie jeszcze długo pozostaną...
- Język jest najlepszą bronią kobiety, dba więc by nie rdzewiał.
Mniemam, że chodzi tu o nadmierną gadatliwość... Chociaż ja osobiście znam lepsze sposoby wykorzystywania języczka...
- Kobieta bez dzieci podobna jest do drzewa bez owoców.
Taaa... A facet bez dzieci = eunuch (wszak każdy chłop z jajami musi spłodzić dzieci, by potwierdzić swoją męskość, nie?).
To oczywiście nieliczne przykłady, wszystkiego jest dużo więcej, ale nie mam siły (i nerw mi nie starcza) żeby je wszystkie wklepywać. Zresztą już te powyższe oddają charakter wywodów o kobietach. Najbardziej lubię to, że i kobiety je powtarzają z uśmiechem, jako żart. Żart z założenia nieszkodliwy, przecież wszyscy wiemy, że tak nie jest, że kobieta też człowiek, a plotkarstwo, gadatliwość, zrzędliwość, itp. są cechami niezależnymi od płci. A jednak te nieszkodliwe żarty niosą za sobą niebezpieczne przesłanki, dodatkowo utrwalając obraz kobiety jako stworzenia negatywnego (aczkolwiek czasem potrzebnego, o tym jest m.in. takie przysłowie: Kobieta jest wielbłądem, który ułatwia meżczyźnie przejście przez pustynię życia. Kobieta staje się więc przedmiotem, służy do zaspakajania potrzeb - podaj, pozmywaj, ugotuj, wskakuj do łóżka.) albo powabnego dodatku do mężczyzny.
Jesteście takie, miłe kobiety? Nie jesteście, oczywiście. Ale musicie grać tą rolę, bo przecież mogłybyście się stać niechciane. Lepiej być przedmiotem codziennego użytku niż być zakurzonym, niepotrzebnym śmieciem, tak? Musicie śmiać się z takich porównań, musicie się tłumaczyć za pomocą stereotypów. Ja się odcinam, wam polecam to samo.