O Karze, pt
I
Witam. Tym razem postanowiłem napisać o
karze w sensie społeczno/prawnym - o jej zasadności, celu i środkach do jej
wymierzania. Na początku może czym jest właściwie kara:
„Kara, sytuacja przykra dla jednostki będąca konsekwencją czynów
niepożądanych i mająca spowodować zmianę zachowania jednostki. Kara wiąże się
ściśle z funkcjonowaniem społecznej kontroli w ramach której grupy i inne
zbiorowości społeczne zmierzają do podporządkowania sobie poszczególnych
jednostek i wywołania pożądanych zachowań. Kara zmniejsza prawdopodobieństwo
wystąpienia określonych zachowań w innych podobnych sytuacjach, chociaż czasami
kara jest stosowana również celem wywołania określonych zachowań.”
Tak wygląda definicja kary wg MEP ’02. Ta definicyja nie tylko
wyjaśniła, czym jest kara, ale i wskazała ogólnie jej cel. Ostatnio zauważyłem,
że wielu ludzi chce, aby podwyższyć kary (np. wprowadzić karę śmierci). Uważają,
że takie coś sprawi, że w naszej plugawej ojczyźnie będzie się żyło bezpieczniej
i lepiej. Zastanówmy się teraz, czy takie zaostrzenie faktycznie coś da. Kara ma
chronić przed pewnymi zachowaniami. Tak - ale ta kara musi zostawać wymierzana.
Ktoś, kto złamał prawo, musi zostać w miarę szybko złapany oraz ponieść
konsekwencję swych czynów. Musi dostrzegać powiązanie przestępstwo-kara. Jeżeli
zaś, tak jak w naszym kraju, „łapalność”;))) bandytów będzie niska, a na wyroki
będzie trzeba czekać miesiącami(a nawet latami) – to choćby nie wiem jak wysokie
kary – i tak nic nie dadzą. Wymiar sprawiedliwości funkcjonuje u nas zbyt
nieporadnie, by efektownie spełniać swoje obowiązki. Zatem doszliśmy do wniosku,
że aby polepszyć sytuację w Polsce, nie należy zaostrzać kodeksu karnego, ale
usprawnić działanie policji i sądów – przestępca powinien wiedzieć, że jeżeli
popełni przestępstwo, to jest OGROMNA szansa, że zostanie złapany, osądzony i
ukarany. W naszych czasach bandyta, gdy zamiaruje popełnić przestępstwo, w ogóle
nie myśli o czekającej go karze - nie bierze jej pod uwagę. Gdyby organy państwa
działały efektowniej, przyszły bandzior pomyślałby także o czekającej go
‘nieuchronnie’;) karze i być może to by go ‘umotywowało’ do porzucenia swych
niecnych planów.
Dobra, koniec polityki i smęcenia o tym, jak w naszym
kraju jest szaro-buro-i-ponuro;) Pora przejść do artu właściwego: Otóż w
definicji kary zostało napisane, że jej celem jest wywołanie pewnych zachowań
lub też ich ograniczenie. A ja zauważyłem, że ‘niektórzy’ nie dostrzegają tego
celu kary. Traktują ją jako swego rodzaju „wyrównanie rachunków” z bandytą, np.
jeżeli ktoś zgwałcił i zabił młodą kobietę, to tacy ludzie, działając pod
wpływem emocji, wykrzykują, że należało by takiemu uciąć genitalia, a później
łamać kołem, żeby krew tryskała aż po sam sufit(Tu chciałbym pozdrowić
niejakiego Eddiego;)) Chcą, aby ten człowiek cierpiał, ponieważ wcześniej zadał
cierpienie – a powinni chcieć kary, by odstraszyć innych od tego typu czynów
oraz oduczyć takiego delikwenta złych nawyków. Celem kary nie jest zadawanie
bólu we wszelkich formach, by skazany poznał, co czuła jego ofiara. Jej celem
jest udowadnianie, że „zbrodnia nie popłaca”. Cierpienie tego człowieka dla
samego cierpienia(„on zadał cierpienie, to niech posmakuje, jak to jest!!!”)
jest bezsensowne – powinien cierpieć, aby na przyszłość myśl o podobnej karze
odpędzała od niego chęć popełnienia przestępstwa.
Zatem kara powinna być
„straszakiem”. Ale tutaj pojawia się pewien problem – przestraszyć można tylko w
miarę ‘normalne’ jednostki, ale na takie stwory jak np. pedofile, gwałciciele,
psychopaci itp. – takie coś nie działa. Tak samo kara nie zadziała na osoby,
które są święcie przekonane o tym, że działały dobrze, a cały świat jest zepsuty
i zły – wiecie, kogo mam na myśli? Tak! Dokładnie, chodzi mi o faciów po
chemioterapii ubranych w glany oraz oczywiście ofiary sekt (pamiętacie jak
skończyła Sharon Tate? A z czyjej ręki została jej zadana śmierć?).
W
przypadku pedofili sądzę, że należałoby zastosować kastrację oraz założyć
blokadę psychiczną za pomocą hipnozy(to jedyny sposób – choćbyście zamknęli taką
osobę na 20 lat to i tak po wyjściu z więzienia dalej będzie krzywdził dzieci).
W przypadku gwałcicieli należy zastosować BARDZO mocne blokady psychiczne oraz
wizyty u psychiatry, bo kastracja tutaj nic nie da – czytałem niegdyś artykuł,
chyba w „Polityce”(ale szpan, nie?;), o pewnym gwałcicielu, który właśnie został
wykastrowany. I wiecie co? Już drugiego dnia po wyjściu zgwałcił kobietę za
pomocą... butelki. Wiecie, skąd wzięła się u niego dążność do gwałtu? Stąd, że
gwałt jest najczęściej formą pokazania swej siły, dominacji. Seks jest tylko
jego, hmmm, „ukoronowaniem”, a nie celem samym w sobie. Chodzi o pokazanie, „kto
tu rządzi”. Gwałciciele mają niską ocenę samego siebie i kompleksy, a ich niecne
czyny są sposobem podbudowania ego.
Psychopatów natomiast należy umieszczać
w zakładach i w miarę możliwości leczyć. Jeżeli to nie jest możliwe, to zostaje
tylko strzykawka z trucizną(wiem wiem, okrutne, ale macie lepszy pomysł? –
takich ludzi oraz ich otoczenie w przyszłości czeka tylko niekończący się ból.
Sad but true).
Zaś ofiary sekt należy przebadać w celu sprawdzenia, jakie
zniszczenia w ich umyśle sprawiła indoktrynacja – i w zależności od wyników
tegoż badania zastosować spotkania z psychologiem, zakład psychiatryczny lub
hipnozę.
Na panów lubiących filozofię imć Hitlera i jemu podobnych niestety
nie mam pomysłu – prywatnie bym ich wieszał za kciuki i „pieścił” prądem
elektrycznym, ale to chyba nie jest w pełni poprawne politycznie i humanitarne
rozwiązanie tego problemu;)))
Doszliśmy zatem do wniosku, że kara w
WIĘKSZOŚCI przypadków powinna spełniać zadanie odstraszania od przestępstw.
Jednakże taką karę należy połączyć z resocjalizacją. Często kara, nawet bardzo
wysoka, nie daje nic. Jednostka wychodzi z więzienia i znowu wkracza na „ciemną
ścieżkę mocy”, ponieważ po prostu nie zna innego sposobu na życie – zatem nie ma
też innego wyjścia. Częstokroć należy bandytę nauczyć podstaw etyki i empatii,
ukazać, że swoim zachowaniem krzywdzi innych, uwrażliwić go. Pokazać, że ich
czyny prowadzą do cierpienia innych i że są złe moralnie. Jeśli chodzi o nasz
kraj, to z tego, co pamiętam, na jednego specjalistę od resocjalizacji przypada
50, a czasem i 100 więźniów(dane z głowy – jak się mylę, możecie mnie zbluzgać;)
– w takiej sytuacji proces resocjalizacji nie jest możliwy, to tylko tracenie
pieniędzy. Dla przykładu w krajach Unii na jednego więźnia przypada jeden
specjalista(a czasami i dwóch). Niestety w naszych obecnych warunkach skuteczna
resocjalizacja to tylko marzenia.
Jest jeszcze jeden problem: powyżej
podałem, że można niektóre „przypadki” potraktować hipnozą – ale jeszcze nie
opanowaliśmy sztuki hipnozy do tego stopnia, by przewidzieć, jakie efekty
powoduje. Nie tylko te pożądane, ale i niepożądane. Szczerze mówiąc nigdy nie
interesowałem się „głębiej” hipnozą, a w Internecie raczej trudno znaleźć coś
naprawdę pożytecznego, więc jeśli popełniłem jakąś gafę, to mnie poprawcie.
Do tego nie wiemy, czy hipnoza podziała odpowiednio silnie na jednostkę, by
ją odwieść od złych zamiarów. Już nie wspominając, że po jej zastosowaniu
zaczęlibyśmy żyć w świecie pełnym ludzi zmanipulowanych za jej pomocą – co nie
jest chyba szczytem marzeń nikogo. Ponadto jednostka nie zmienia się z własnej
woli, ale jest do takiej zmiany zmuszana. A poza tym przyzwolenie moralne na
manipulację ludźmi może doprowadzić do tego, że „pewni ludzie” postanowią
zmanipulować całą ludzkość, by myślała „odpowiednio” – te i parę innych
argumentów stawiają hipnozę pod potężnym znakiem zapytania. Naprawdę POTĘŻNYM
znakiem zapytania...
Kolejna sprawa: jednostki, które są złe z wyboru i nie
da się ich zresocjalizować. To bardzo rzadkie przypadki, ponieważ człowiek
zazwyczaj gdy czyni coś złego, to świadomość zła spycha na granice postrzegania
– wierzcie mi, rzadko kto jest zły i w pełni zdaje sobie z tego sprawę. Jest to
związane z mechanizmem tzw. samooszukiwania się i wybiórczej percepcji. Każdy
człowiek takie mechanizmy posiada w umyśle. To właśnie one blokują myślenie
„robisz źle, jesteś zły”. Ale czasami zdarzają się jednostki, które potrafią na
siebie spojrzeć w miarę bezstronnie, dostrzec swoje zło i zaakceptować je. Co z
takimi istotami robić? Hmmm, wiecie co? Kara śmierci się kłania. Jeżeli taka
jednostka świadomie wybiera zło i oświadcza, że będzie pasożytować na
społeczeństwie, że ma wszystkich w d****, że chce krzywdzić innych z powodu
swego egoizmu to wg mnie nie ma innego wyboru.
Koniec dywagacji! Dość!
Za dużo tego dobrego. Prawdopodobnie napiszę jeszcze jednego art dotyczący kary,
dla którego ów czytany teraz przez was będzie w pewnym sensie podstawą. Tyle, że
kolejny art będzie już mocno filozoficznie-teologiczny... No cóż, zobaczymy.
Del (np. Lux Occulta -
"Forever alone. Immortal)
dhellan@op.pl