Ie im melin le

 Przyszła do mnie nieproszona. Zastanawiałam się czy otworzyć jej furtkę. Postanowiłam zaryzykować. "Nie wejdę." powiedziała jakby od niechcenia, widząc moje otwarte ramiona. "Nie znasz mnie, nie pragniesz... Ale nie martw się. Powrócę gdy nadejdzie czas.".......

"A więc będę czekać..."

Ie im melin le....?

Czekam... czekam... czekam.... Wyczekuję Jej już od prawie osiemnastu lat. Pierwszy raz spotkałam Ją tuż po swoich narodzinach i jakąś Jej cząstkę mam do dzisiaj. Nie pamiętam... Ale wiem, że została mi dana wraz z pierwszym tchnieniem. Razem z poczęciem. Później dostawałam Ją w różnej formie: na małej dłoni, w torebce pełnej cukierków i wraz z drewnianym krzyżem. I tak uczyłam się Jej... z dnia na dzień... z roku na rok... w przeciągu chwil - gdy Szept nawiedzał bramy Zrozumienia.

Myślałam, że poszukiwania przyniosą efekty. Jeszcze wtedy nie wiedziałam jak bardzo się myliłam, i jak trudno znaleźć to prawdziwe i jedyne Źródło. Ale nie rezygnowałam.

Niektórzy myślą, że pozwalam Jej sobą manipulować. Nawet nie wiedzą jak bardzo się mylą. Ja Jej do niczego nie zmuszam! Źle napisane. Źle powiedziane. Ja Jej nie szukam. Nie wypatruję na zakręcie, w załomie budynku, na szyldach, wśród morza samochodów i... ludzi. Ja spokojnie czekam na chwilę, w której uzna, że dojrzałam, że jestem już gotowa i że Ona może do mnie przyjść i uczynić mnie szczęśliwą. 

Może jeszcze sobie nie zasłużyłam? A może... Mogłabym tak wymyślać w nieskończoność. Ale przecież tu nie o to chodzi. Więc o co? .........

Ie im melin le.... ?

Wczoraj nie wytrzymałam. Postanowiłam coś z tym zrobić. Doszłam do wniosku, że czekanie wcale nie jest takie przyjemne wbrew temu co mówią inni. Więc zaczęłam szukać... Skakałam po chodniku, tańczyłam na studzienkach, chodziłam po murkach, robiłam pajacyki i dziwne miny do przechodniów... Byłam już porządnie zmęczona, gdy dotarło do mnie, że to przecież nie tędy droga... Zmarnowałam cały dzień... kolejny dzień.

A Ona cierpliwie czekała na moment, w którym będę gotowa.

Nazajutrz cały dzień siedziałam w domu i wołałam Ją po imieniu. Prosiłam... A Ona nic. Czy robiłam coś nie tak? Przecież tak bardzo Jej pragnęłam. Dlaczego nie chciała przyjść ?! Robiłam wszystko z myślą o Niej. Jeszcze kilka dni temu była mi obojętna. A teraz? Teraz pragnę Jej z całej mojej duszy. Wołam Cię!!! Nie słyszysz? Słucham?

Ie im melin le....?

Jestem niewidoma. Jestem niema. Jestem głucha. 

I właśnie dlatego nie mogłam Jej znaleźć ani przedwczoraj na ulicy, ani wczoraj w zaciszu mojego domu. Jedyna droga wiodła przez pokonanie ułomności. Obiecałam, że uda mi się...

Mijając rzędy kolorowych kamienic nie obserwowałam, jak to miałam w zwyczaju czubków własnych butów. Nieśmiało rozglądałam się dokoła siebie. Nagle zobaczyłam. Przetarłam powieki. Obraz nie znikł. To Ona! Stała w czarnych, wytartych spodniach, jasnoniebieskiej koszuli, ciężkich butach, z zielono-czarnym plecakiem na ramieniu i uśmiechem na twarzy. Miała ciemne włosy i takiej samej barwy oczy. Przyjrzałam się Jej niepewnie. Było mi głupio a tak bardzo chciałam znaleźć się w Jej objęciach choćby na chwilę. Zrobiłam kilka kroków naprzód. Ona widziała moje niezdecydowanie. Wyciągnęła dłoń. Podałam Jej swoją.

Nie jestem niewidoma.

Chciałam Jej powiedzieć jak długo czekałam i jak bardzo chciałam się spotkać Widziałam zdania układające się w podświadomości, ale żaden dźwięk nie przechodził przez moje zaciśnięte gardło. A Ona nadal cudownie się uśmiechała. Skupiłam w sobie całą wolę... "Ja..." Przemówiłam. Słowa płynęły z mojego serca przez bramy Uczuć. Wiedziała, że na Nią czekałam. Ona na mnie też...

Nie jestem niema.

Nagle zobaczyłam, że i Ona stara się coś mi przekazać. Jakie było moje przerażenie, gdy zrozumiałam, że nic nie słyszę. Zaczęłam płakać. A Ona przygarnęła mnie do piersi. I wtedy... "Nie płacz. Już zawsze będę przy Tobie". Usłyszałam Ją! 

Nie jestem głucha.

Ie im melin le! Znalazłam JĄ. Znalazłam siostrę Nadziei i Wiary. 

Ie im melin le  - Masz moją Miłość 

 

 

nabuchodonoZorka