Usiadłem o godzinie 16:30 na kanapie
w salonie. Zasłoniłem żaluzje w oknach. Na stole postawiłem popielniczkę,
po
wcześniejszym nalaniu do niej kapki
wody. Nalałem sobie czegoś do picia, czegoś dobrego - ale nie alkoholu.
Postawiłem
magnetofon, wrzuciłem kopiowaną
płytę i puściłem czternasty utwór. Usiadłem na kanapie. Z paczki wyciągnąłem
długiego
papierosa. Muzyka zaczęła grać.
Podpaliłem fajkę.
Byłem w silnym zamotaniu. Przez ostatnie
dni brak mi było spokoju, jednakże nic sie wielkiego nie wydarzyło. Nic
się nie stało - nic
widocznego, nic fizycznego. Nikt
niczego nie zauważył. Coś zmieniało się we mnie. Uświadomiłem sobie mianowicie,
że coś miłego
mnie omija. Moje życie, możnaby
powiedzieć, jest smutne - szkoła, dom, papierosek i sesja w weekend. Zbliża
sie ważny
egzamin, ale jestem spokojny. Codziennie
widzę te same miejsca, te same twarze. Nie odczuwam tego jak dejavu. Na
oko
wszystko jest ok. Nie zmienia sie
nic.
Ale w środku, coś ostro kręci mnie
w serce. Tak mocno, że niedługo przebije.
I tak już zostanie.
Nikt nie umarł, nikt nie został
skrzywdzony.
Nikt mi niczego złego nie powiedział
Ktoś jest, a kogoś nie ma.
Ktoś jest piękny, a kogoś znać nie
możesz.
C'mon! Sing with me (Sing!)
Sing for the year (Sing it)
Sing for the laughter, sing for
the tear (C'mon!)
Sing it with me, Just for today
Maybe tomorrow, the good Lord will
take you away...
Może jutro, może. A może nie? Bo
kogoś bym przecież zostawil, ktoś by zapłakał. Chyba.
Dlatego śpiewajmy, śpiewajmy razem
ze mną. Może jutro, ale póki co - śpiewajmy.
Muzyka koi i sprawia, że złe rzeczy
odchodzą. Muzyka nie wywołuje agresji - więc wszyscy 'psychologowie' którzy
w swoich
programach pokazujecie pokoje samobójców
obwieszone plakatami z tymi 'satanistycznymi' zespołami - pocałujcie mnie
w
dupę.Muzyka przemawia, ale nie namawia.
Jasne?
Jestem przy połowie papierosa. Jeszcze trochę ponudzę, bo to jest 100's.
Może siedząc teraz i pisząc ten tekst
tracę czas. Co jednak mógłbym zrobić innego? To chociaż może ktoś przeczyta,
skomentuje. Może wyśle mi maila
ze słowami pokrzepienia? Ale ciekawi Was, co mnie boli? Samotność. Kogoś
kochasz, ale tego
kogoś nie ma. Wydawalo ci sie że
masz dobrych kumpli ( pozdrowienia Żaku, Kacper, Banan i reszta.. Ha ha
- ziemianka )? Tylko ci
sie wydawało.
Złudzenia to piękna rzecz - szkoda
tylko że się kończą.
Mieliście kiedyś marzenie? Takie
naprawdę wielkie? Mieliście? Ja mam. Marzenia żyją nadzieją. Nawet jeśli
nadzieja ta jest głupia i na
pozór niemożliwa. Wszyscy wy, którzy
macie marzenia i nadzieję - pozdrawiam was. Ja mam jedno i drugie.
Look at the times/ Sick is the mind
of the mothafucking child
Look at me now/ I'l bet you're probably
sick of me now
Przeszywający ból, bo piosenka jest
smutna. Dym unosi się pod sufit i rozmywa na nim. Brak chęci na cokolwiek.
Miałem się uczyć,
ale tego nie zrobię - oddam się
ukojeniu.
Nienawidzę swojego kraju - za jego
tradycjonalizm. Za jego brud i smutek, do jakiego doprowadza codziennie
wielu ludzi.
Nienawidzę kurwa! Chcę stąd uciec
- ale to tylko impulsy, momenty. Spowodowane bólem. Ból jednak idzie u
mnie w parze z
pięknem. Gdy czuję ból, widzę piękno.
Ja nie opowiadam konkretnej historii, ja wyrzucam myśli ze swojej głowy
i pluję nimi w ten
tekst. Dlatego pewnie nie zostanie
on opublikowany? Bo jest bezcelowy? Bo nie powiem wam w czym rzecz, tylko
będę kręcił i
pisał bzdury.
Piosenka robi się weselsza. Za to
ja lubię. Przez 3/4 jej czasu jest dość smutna, ale na koniec pomaga wstać.
Gaszę papierosa w
mokrej popiołce. Gaśnie z sykiem.
Muzyka cichnie, ale ja wstać nie mogę.
Mówię do was: którzy jesteście daleko
i nic nie wiecie. Mówię do ciebie! Tak, do ciebie. Obróć głowę i spojrzysz
swoimi pięknymi
oczami na mnie. Stoję i mówię -
nie słyszysz(cie) bo dzieli nas ocean. Ocean który dzieli nie tylko mnie
i ciebie, ale jeszcze miliony
innych ludzi. Dzieli ich na różne
sposoby. Brud jest na wschodzie tego oceanu, a piękno i klimat na zachodzie.
Wiecie o co mi
chodzi? Nie wiecie. Raczej nie wiecie.
Sprawiałeś kiedyś komuś ból na odległość?
Ty skurwysynu, robiłeś to. Ale nie, przepraszam - nic nie wiedziałeś. Zadawałeś
komuś
ból i nic o tym nie wiedziałeś.
Spoko, w takim razie. Kto wie, może ja też sprawiałem komuś ból na odległość
i nie wiedziałem. Nie
winię cię wiec. Nie chodzi mi o
odległość jak z końca do końca mojego miasta. Chodzi o tysiące kilometrów.
Piszę bzdury, myślę o bzdurach. Ale
wiem. Wiem że będzie lepiej. Bo kiedyś w końcu lepiej być musi, prawda?
Kiedy? Nie wiem, ale
czekam. Ale zobaczycie.
POJADĘ TAM I BĘDĘ KRĘCIŁ NAIWNE SERIALE. ZOBACZYCIE ŻE TO ZROBIĘ! SAM DOBIORĘ SOBIE AKTORÓW.
I to pozwala mi żyć.
A jutro pójdę do szkoły. Wrócę Znów wpadnę w złudzenia, że mam kumpli. Bo do zmian, to ja mam jeszcze dłuuugo...
27.04.2003
Prozac, któremu prozac by się przydał
Posłuchajcie mnie wy, którzy myśleliście
że mieliście kumpli. I którzy macie kogoś, kto stanowi dla was ucieleśnienie
dobra - ale tej
osoby nie znacie. Jestem kurwa z
wami, a wy bądźcie ze mną. Przeżyjemy to?