"Skazani na zapomnienie..."
by
Z daleka wygląda na więzienie. Otoczone jest wysokim, drucianym płotem. Wjazd zamyka ciężka, metalowa brama; wejście - a może wyjście? - zagradza zaś blaszana furtka. To przez nią wejść można na surowy, piaszczysty dziedziniec. Stąd widać już wszystko. Rzędy małych, metalowych cel. Zmęczone twarze skazańców. Strażnika grabiącego spokojnie niewielki trawniczek, tuż przy odrapanym baraku, zwanym dumnie budynkiem biurowym. To takie małe, domowe można powiedzieć, więzienie.
Tylko osadzeni są nieco inni.
Jeśli ktoś kiedyś zwątpił w to, że zwierzęta naprawdę czują i cierpią, to z chwilą, gdy po raz pierwszy przekroczy próg schroniska, przestanie wątpić raz na zawsze. Dziesiątki psich twarzyczek, wciśniętych między kraty swych przymusowych M-1, dziesiątki postawionych na sztorc uszu, dziesiątki wpatrzonych w ciebie oczu... Boże, te oczy!
Jeśli będziecie kiedyś w schronisku patrzcie na wszystko uważnie. Zapamiętajcie odrapany budynek, przyjrzyjcie się metalowym klatkom, rzućcie okiem na piaszczysty dziedziniec. Obejrzyjcie wszystko dokładnie. Ale nigdy, nigdy nie patrzcie zwierzętom w oczy... te oczy nie dadzą Wam spokoju.
Nie bez powodu mówi się, że są zwierciadłem duszy. A gdy jesteś takim prostym, szczerym stworzeniem, w twoich oczach znajdzie się wszystko... Krótkie chwile szczęścia. Ból i upokorzenie. Nadzieja. Strach. Strach przez zawiedzonymi nadziejami. Niema prośba... nie, nie niema... to skowyt, krzyk o litość...
Czasem ktoś się zlituje. Ale częściej odwróci głowę.
A wystarczy tak niewiele, by dać im choć chwilę szczęścia, jeśli już nie można więcej. Wystarczy wziąć z biura smycz i otworzyć klatkę. Zabrać jednego, chociaż na krótki, godzinny spacer. Pierwszego z brzegu, choć okrutna to loteria. Ważne jednak, że ktoś wygrywa, nawet jeśli tylko nagrodę pocieszenia.
Gdy wyjdziesz za bramę schroniska, ujrzysz prawdziwe szczęście. Śmiech na twarzy, która - zdawałoby się - do śmiechu nie była stworzona. Poczujesz energię i psią chęć do życia. Poczujesz, ile radości dajesz tym istotom. I może sam poczujesz się szczęśliwy?
Ale w życiu schroniska niewiele jest takich wesołych momentów. Bo spacery kiedyś się kończą. A życie w długich rzędach M-1 szybko powraca do swej upiornej normy. I biegnie stałym rytmem, od porannego do wieczornego karmienia, powoli, lecz nieuchronnie zbliżając się do swojego końca.
A wtedy pani kierownik zapisuje w swoim grubym, kraciastym brulionie:
"Cezar. 1997-2003. Skazany na śmierć. Wyrok wykonano przez zapomnienie..."
Czytelniku, pamiętaj, że masz prawo łaski. Tylko czy z niego skorzystasz? Czy z niego skorzystasz...