Uczymy się dla szkoły
 

Po przeczytaniu arta Slavika na temat przybliżony do mojego naszły mi się podobne do niego refleksje. (do Slavika, nie tematu)
Po co się uczymy? Dlaczego się uczymy? Dla życia? O, nie! Nie bądźmy śmieszni! Podam przykład. Zamierzam wybrać się na studia medyczne albo pochodne. A więc potrzebne mi będą fiza, chemia i biola. No to po jakiego grzyba ja w szkole uczę się jakiś zbędnych pierdół, które w życiu mi się w ogóle nie przydadzą. Powiesz mi: "Co on chrzani! Przecież trzeba mieć ogólne wykształcenie, jakieś pojęcie ze wszystkich dziedzin wiedzy!"
A ja ci odpowiem tak: "Guzik!! Wcale nie! Teraz nastały takie czasy, że powinno się uczyć tylko tego co przydatne, a nie tego co niepotrzebne i jeszcze marnuje cenny czas." Po co mam się uczyć sztuki? Wkuwać życiorysy artystów? Przecież ja mam swój gust i jak mi się coś lub ktoś podoba, to chyba sam się tym interesuję, nie??
My uczymy się tylko i wyłącznie dla szkoły! Takie czasy, niestety! Zanim wszyscy się na mnie rzucą, to szybko zapytuję: Po jaką cholerę są oceny?? Pytanie o tyle głupie co ciekawe. No po co? No właśnie po nic! Przecież powinniśmy uczyć się dla życia, a nie dla ocen i szkoły! Czyż nie? Wcale nie przekonuje mnie argument, że bez ocen nikt by się nie uczył. Powiem wam coś: Jak ktoś chce się uczyć, to będzie się uczyć, nawet bez tych głupich ocen! Zresztą proszę bardzo, przecież można zostawić egzaminy. Niech to będzie jakiś motor napędzający uczniów do zdobywania wiedzy. Jak ktoś chce to będzie się uczył i zda. A jak nie to nie... Do widzenia! Brutalne? Ale tak powinno być. Nie można się ciągle łudzić. Nie uczymy się dla siebie, uczymy się dla szkoły. Uff! Ale mi się gorąco zrobiło! :)
Wracając do tych ocen. Gdyby je usunąć, to zobaczmy ja zmienia się sytuacja. Uczeń idzie do szkoły bez żadnego stresu. Jest rozluźniony i w takim stanie na pewno jest mu łatwiej przyswajać wiedzę. Na lekcjach czuje się o wiele lepiej, nie ucieka ze szkoły, no bo po co? Jak nie można dostać pały? To posiedzę sobie! A może jeszcze się czegoś nauczę, ale tak dla siebie, dla samego siebie. A więc widzimy, że uczeń zaczyna poprawnie rozumować.
Ja jestem teraz w LO w pierwszej klasie. Średnią mam średnią.:) Ale mogę wam z całą pewnością powiedzieć, że zasługuję na więcej (bez fałszywej skromności). W Gimnazjum byłem prymusem (rany sorry, już kończę się chwalić):)) W szkole oceny często nie są tak naprawdę faktycznym wykładnikiem wiedzy tylko kaprysem nauczyciela. Te same oceny później liczą się przy wyborze szkoły, tjaa...

Kregore

PS. Ten tekst pisałem na gorąco, pod nagłym napływem weny.
Ps2. A ty dla czego się uczysz? Grzezol@poczta.onet.pl