Jak przeżyć własne życie?
(aby potem tego nie żałować)

UWAGA!!!!!! Ja wyznaję zasadę, że życie jest tylko jedno, więc nie wierzę w reinkarnację i tym podobne wierzenia.
 

Niedawno przeczytałem ciekawy artykuł w Angorze (notabene bardzo dobre pismo), o pewnej kobiecie, której całe życie było pozbawione sensu. Otóż gdy miała lat naście, lekarze powiedzieli jej, że ma jeszcze rok życia gdyż wykryto u niej raka, największego mordercę ludzkości. I żyła ona w świadomości niespodziewanej śmierci ponad 40 lat. Teraz jakiś przytomny lekarz stwierdził, że nie był to nowotwór, tylko jakaś tam drobna wada. Naturalnie kobieta wytoczyła proces lekarzom o odszkodowanie (podejrzewam że i tak nie wygra ponieważ nasze 'kochane' sądy taką sprawę badają lat kilka, a potem sprawa ulega przedawnieniu). Nawet jeśli pokrzywdzona doczeka się pieniędzy, to kto zwróci jej stracone lata. Zauważcie, że jako osoba z nowotworem była z góry nastawiona na straty, no bo po co się uczyć i iść do pracy jak zaraz koniec. Kto jej zwróci straconą młodość, radość życia w wieku lat 30-tu,40-tu , radość macierzyństwa itp.? Nikt. Ogólnie rzecz biorąc całe życie do dupy!!! Co to jest za życie jeżeli żyje się ze świadomością, że zaraz się upadnie na ulicy i nigdy nie wstanie.

Ja uważam że życie jest tylko jedno i trzeba robić wszystko aby wyciągnąć z niego jak najwięcej satysfakcji. Za młodego trzeba się wyszaleć (oczywiście w granicach zdrowego rozsądku!!!), zresztą człowiek całe życie jest młody. Później taki staruszek (jeżeli dalej nie korzysta z życia), będzie miał co wspominać i opowiadać wnukom. Będzie miał satysfakcję z tego co robił, ze nigdy sobie nie żałował, bo w życiu należy spróbować wszystkiego. Najbardziej jest mi żal dzieci, które od małego są przymuszone do nadmiernej nauki ( co nie znaczy, że nie należy się uczyć, wręcz przeciwnie, bo za co spełniamy potem nasz życie), od podstawówki po studia ciągłe zakazy i nakazy, a ta bida patrzy jak jego znajomi dobrze się bawią, mogą chodzić na całonocne imprezy, a oceny mają podobne. Później w pracy zawsze bierze nadgodziny, bo jest już za późno aby rozwinąć skrzydła. I czym on się może potem cieszyć. Chyba nie tym że wie co to jest macierz o wykładniku naturalnym:) Z drugiej strony są ludzie, którzy z młodości korzystają aż nadto, a potem są bezdomnymi, bądź w lepszym razie mieszkają w melinie i chleją na umór i płaczą nad swym życiem. Jeszcze gorzej mają nałogi. Jeśli ktoś jest bardzo podatny na nałogi, to też jego życie nie jest ciekawe na przykład taki palacz: jak się obudzi to pali. I tak od rana do wieczora. Żyje tylko dla fajek, a potem umiera na raka. Dlatego apel : Ludzie !!!!! Nie marnujcie życia, korzystajcie z niego pełnymi garściami (ale bez przesady, nie idź i nie zastrzel kogoś bo masz taką ochotę). Nie bądźcie nieśmiali! Nieśmiałość niszczy wasze życie! Spróbujcie być kimś o kim później inni będą mówić!

Słuchałem "Cradle of Filth" a dokładnie płyty "Damnation and a day"
ManiaC