W tym arcie chciałbym wypowiedzieć się
na temat naszego wspaniałego, bądź co bądź, języka. Ale nie martwcie się.
Mam trochę inne zdanie niż osoby, które do tej pory ten temat temat poruszały.
Jakby ktoś nie zrozumiał tytułu - to nazwa kategorii z pewnego popularnego
teleturnieju.
Zacznijmy od tekstu, którego głupota najbardziej
mnie poraziła. Muszę jednak uważać z tą krytyką, bo niejeden mój art już
za to wyleciał. O tym za chwilę. Otóż niejaki Ecik, małolat zresztą, prowadzi
w swojej wypocinie (Szarik, spokój! Nie powiedziałem "wymiocinie") pseudonaukowe
wywody nad "dziwnością" języka polskiego. A niejaki, może Wam znany, Qn'ik,
dorzuca do tego jeszcze literackie przykłady, zamiast od razu zwolnić sobie
trochę miejsca na dysku. Otóż wspomiany Ecik koncentruje się nad jednym,
niewyjaśnionym zagadnieniem. Uwaga: dlaczego mówimy "ta noc", a nie "ten
noc". Zadziwiające, nieprawdaż? Niewiedza autora jest porażająca. Przecież
końcówka rzeczownika nie ma najmniejszego wpływu na jego rodzaj, np. "męzczyznA"
- "kobietA". W polskim to pół biedy, ale w niemieckim trzeba jeszcze dodać
z pamięci rodzajnik. Ecik (śląska ksywa, co nie?) natomiast opiera swój
wywód tylko na tym, że słowa "noc" i "koc" mają różne rodzaje. Trudno mu
nawet postarać się o inny przykład, jak np. "moc". Co, Ecik, oświeciłem?
Jak widzimy, jego art jest skrajnym przejawem (chwilowego, mam nadzieję)
zaćmienia świadomości, a autor zaczął go na dodatek od swojej biografii,
jakby był jakimś Kochanowskim, czy inną Konopnicką.
Teraz inny artykuł, w którym koleś, który
o naszym języku pojęcie ma raczej niewielkie, buntuje się przeciwko używaniu
pisowni typu "jush". Sam osobiście prawie jej nie używam (o tym już naprawdę
za chwilę). Jego tekst ma mniej więcej taki charakter: "walić gramatykę
i ortografię, tego nie musicie znać, ale nie użwajcie emoticonek i w/w
skrótów". Może to i nawet słuszne, ale nie chcę, żeby pouczał mnie koleś,
który nawet nie wie, gdzie się stawia przecinki (nie użył ani jednego!).
Pewnie wielu z Was również nie życzyłoby sobie, aby jakiś "analfabeta"
Was "oświecał". Mówię tu o niejakim Killmanie.
No to się jeszcze trochę wyżyję... Gość
nazywa się Woock (fajna ksywa :). I opisuje w swoim tekście kilka błędów
dotyczących nawiasów. Co do pierwszego - zgadzam się bez gadania. Ale jeśli
mówimy o emoticonkach zbudowanych z nawiasów, to one przecież nie są częścią
gramatyki i możemy je stawiać, gdzie chcemy i jak nam pasuje. Spójrzcie
teraz parę linijek w górę, gdzie napisałem "fajna ksywa". Właśnie takie
łączenie nawiasu i smiley'a przeszkadza jej właścicielowi. Ale mnie pasuje
to o wiele bardziej niż "(fajna ksywa :))", bo przecież to oznacza podwójny
uśmieszek. Poza tym, Woock, możesz to sobie tłumaczyć oszczędnością miejsca
w AM. Teraz postawiłem smiley'a za kropką. To też nie podoba się autorowi.
Ale poprawna zasada jest taka: kropki nie oddziela się spacją (np. Notatnik
może przenieść ją wtedy do nowego wiersza - bez sensu, więc ja wolę by
zrobił to jednak z emoticonką). Nie lubię też stawiać "uśmieszków" bez
spacji, bo łączą się wtedy z wyrazem - a to mi się nie podoba.
Najbardziej jednak zdenerwowała mnie odpowiedź
Eddiego (zawołać!) [Eddie: A co to, do cholery, koncert zyczen?
] na jeden z moich artów. Wybacz, że się powtarzam. Aby pominąć przekleństwo
użyłem w nim raz słówka "wqrza", pisząc je oczywiście w cudzysłowie, by
nikogo ta "anglikańska" pisownia nie raziła. Dostałem odpowiedź, że tekstów
z takimi wyrazami nie przyjmują. Załamać się można. Gdyby połowa Waszych
textwriterów pisała na tyle poprawnie co np. ja (no i oczywiście, jeszcze
sporo innych osób), byłoby już zupełnie dobrze. [Eddie: Ale niestety
nie jest, a szkoda - swiadczy to jednak tylko o piszacych. Sami na siebie
baty kreca. ]
A takich różnych udziwnień nauczyłem się
właśnie z Waszego maga i chciałem, żeby mój tekst pasował.
[Eddie: No to my teraz bardzo
ladnie tego oduczamy tlumaczac, ze sa to zle nawyki i robic tak nie nalezy.
]
Co do teorii, dlaczego naprawdę odrzucono
mój art, mam pewną hipotezę. Eddie już jedną czytał. Uwaga, zaczynam wykład.
Po prostu ten tekst był tak samo krytyczny, jak to, co w tej chwili czytacie.
W AM jest, jak widać, cenzura. Prawdę mówiąc, spodziewałem się takiej reakcji,
bo "ośmieliłem się" skrytykować tekst jednego ze znajomych Królika... tfu...
Qn'ika.
[Eddie: No, tu zes troche przesadzil. Zacznijmy jednak od cenzury - ta jest zawsze i wszedzie, niestety. Z pewnoscia jednak odrzucenie Twojego tekstu nie bylo spowodowane krytykowaniem w nim znajomego Qnia, bo takich metod nie stosujemy. Jesli ktos wjezdza na ludzi nam bliskich lub znajomych, to mamy duzo lepsze metody karania... a zreszta, idz za chwile drzwi otworzyc... ]
P.S.1. Dla tych, co nie zrozumieli powyższego żartu: to był tekst z "Kubusia Puchatka". To taka książka, podobnie jak "Encyklopedia Powszechna PWN".
P.S.2. Jeśli odrzucą jeszcze tego arta, to tam jest naprawdę mocna cenzura.
[Eddie: Staralem sie znalezc jakis powod, ale sie nie udalo. Z zemsty powycinalem Ci prawie wszystkie 'mordki', bo nasadziles ich troche za duzo. ]
Z celi w wieżowcu AM ) pisał do Was
Mr.S.
for_am@wp.pl
P.S.3. Po prostu rzygać mi się chce! Szarik, na obiad! )) [to możecie wyciąć, pod koniec artów zawsze mi coś odbija ]
P.S.4. Jak się komuś odbija, wcale nie musi to znaczyć, że będzie zwracać [j.w.]