Zacznijmy zmieniać świat...
Zacznijmy zmieniać świat... Słowa ciekawe, poniekąd fascynujące. Dlaczego?
Choćby dlatego, że tak wielu ludzi o tym mówi (co nie jest oczywiście
wyznacznikiem tego, że jeśli dużo ludzi o tym mówi, to musi to być coś
wartościowego), ale czy słowa te w dzisiejszych czasach nie pozostają
pustymi?
Może przeanalizujmy pokrótce to stwierdzenie: "Zacznijmy zmieniać
świat...". "Zacznijmy" - oznacza zapoczątkowanie jakiejś czynności,
prawdopodobnie takiej, która wcześniej nie była wykonywana. Choć niekoniecznie
takiej. Mogła to być czynność zapoczątkowana i przerwana z jakiegoś powodu.
"Zmieniać" - przemieniać, odmieniać, oznacza czynność polegającą na
uaktualnieniu, unowocześnieniu jakiegoś przedmiotu, poglądu, wiedzy na określony
temat, sposobu postępowania. "Świat" - byłoby ignorancją tłumaczyć to
słowo, ale też pewną niekonsekwencją nie robienie tego. Świat to jest to co nas
otacza; inni ludzie, ich poglądy, wierzenia, zachowania, nauka, technika,
sytuacja polityczna, itp.
(Oczywiście moje wyjaśnienia nie są doskonałe, ale nie ślęczałem nad tym
artem ze słownikiem pojęć w ręku, lecz wszystko tłumaczyłem na swój
sposób.)
Właściwie to o czym chce on powiedzieć? - prawdopodobnie się teraz
zapytacie;) Już zamierzam przejść do sedna. W dzisiejszych czasach to
stwierdzenie jest nadużywane, może niekoniecznie w takiej formie, ale w innych
zakamuflowanych. Najprościej byłoby podać przykład wojny w Iraku, która jeszcze
się toczy (stan na 13.04.2003 r.). Czyż Bush Jr. nie stwierdził, że należy coś
zmienić? Owszem stwierdził. Tak jak i on wielu innych ludzi dzisiaj nadużywa
prawdziwego sensu tych słów. (To nie miało dotyczyć wojny, ani czegoś
konkretnego w ogóle) Chodzi mi o zwykłych szarych ludzi, którzy tak jak ja i
TY zastanawiamy się co zmienić w swoim (i nie tylko) życiu i czy w
ogóle mamy taką moc. Moim zdaniem tak, ale... chyba jeszcze nie wszyscy dorośli
do tego, aby to sobie uświadomić. To jest jak pytanie: "Co jest ważniejsze,
jednostka czy społeczność?". Myślę, że jednostka, bo przecież bez tej (tych)
jednostek nie byłoby społeczności. I tak samo jest z ludźmi chcącymi coś
zmienić. Większość z nich cechuje słomiany zapał (tak jak mnie:(). Owszem chcą
coś zmienić, ale gdy tylko natrafią na kłopoty, trudności, ich zamierzenia
ulegają zaktualizowaniu. Myślą sobie: Zacznijmy zmieniać świat..., a po
chwili namysłu dodają od jutra! Dlaczego?!? Przecież jutro to też dzisiaj
tylko jutro (co to ma właściwie znaczyć?). Przekładanie tego (co w rezultacie
daje wszystko) na jutro powoduje tylko jedno: zrodzenie się lenistwa.
I właśnie o tym chciałem napisać. To ludzie tacy jak MY,
powodują to, że świat mógłby się zmienić, ale się nie zmienia, bo my nie
wkładamy w to siebie. "Ktoś inny zmienia świat za Ciebie", jak głoszą
słowa piosenki, "A Ty z daleka, bo tak lepiej", ale czy aby napewno? Do
kogo później będziesz miał pretensję, że jest źle? Że nie możesz żyć w takich
warunkach? Dlaczego jak byłeś młody odkładałeś wszystko na jutro? Jutro się
pouczę! Jutro to zrobię! Od jutra się zmienię! Od jutro nie będę
pił/palił/.../przeklinał/kradł (niepotrzebne skreślić, lub dopisać swoje).
Dlaczego?
Tak jest łatwiej prawda? Tak jest lepiej, lżej. Więcej czasu dla siebie.
Więcej czasu na myślenie, na analizę. Coś Ci powiem: "DOŚĆ". Już
tego starczy! Czas zacząć działać! Wziąć się w garść. Zmieniać świat od teraz,
poczynając od siebie. Powiesz prawdopodobnie: "tyle razy już próbowałem,
dlaczego ten miałby być inny od poprzednich". Jeżeli chcesz odpowiedzi na to
pytanie to... Ci nie pomogę. Mogę zacytować jedynie postać z książki "Lot nad
kukułczym gniazdem": "Owszem! Nie udało mi się! ALE PRZYNAJMNIEJ
PRÓBOWAŁEM!!!" Tak! Bez walki nie ma zwycięstwa.
Oczywiście ja też nie jestem doskonały i nie chcę tutaj moralizować.
(Zbierałem się do napisania tego artu ponad tydzień, a na napisanie czegokolwiek
do AM zbierałem się od dawien dawna). Chciałbym właśnie tym artem, swoistym
epitafium mojego poprzedniego leniwego i niekreatywnego życia, zacząć
działalność publicystyczną. Myślę, że ten temat jest bardzo prawdziwy. I to nie
dlatego, że ja taki jestem, ale dlatego, że tacy ludzie jak ja są wszędzie. I
trzeba być właśnie takim człowiekiem, aby zrozumieć taki punkt widzenia.
Na zakończenie chciałbym powiedzieć (tzn. napisać), że to tylko jeden z
tematów jakimi dręczę swój umysł. Jako słowa otuchy dla czytających pragnę
powiedzieć: "Zacznijmy zmieniać świat... od jutra". Ale wtedy i tylko wtedy,
kiedy to jutro zaczęło się wczoraj;)
E-mail: reeburne@o2.pl
Dane: 23 lata, student
informatyki, myśliciel i niepoprawny romantyk.
"Człowiek może się bogacić kosztem bliźnich, ale ubożeje na
własny rachunek."
# Horacy Safrin #