Absurd Życia Codziennego 
by DreamWalker

Wypadek mojego mózgu

    Drogi Czytelniku. Mam do Ciebie szacunek i dlatego lojalnie ostrzegam Cię już na samym początku, że treści zawarte w tym artykule mogą Cię zbulwersować, zszokować, a w niektórych przypadkach nawet... rozśmieszyć (będą elementy komediowe). Nie będzie to jednak artykuł śmieszny - przynajmniej nie dla mnie... Z góry też przepraszam za mój totalny ekshibicjonizm. 

    Długo zastanawiałem się, zanim postawiłem pierwszą literę w tym pliku, który teraz świeci otwarty na Twoim monitorze. Dlaczego? Dlatego, gdyż to, co za chwilę przeczytasz, będzie dla mnie dowodem albo mojej głupoty albo... odwagi. Dla Ciebie jednak będzie to być może coś, na widok czego zbluzgasz lub wyśmiejesz mój pseudonim i na zawsze o mnie zapomnisz. Choć pokładam nadzieję, że jednak nie. Wierzę, że wygra Twoja tolerancja i światłość umysłu. 

    Najgorsza, a zarazem najwspanialsza rzecz, jaka mi się w życiu przytrafiła, zaczęła się całkiem niedawno. Sam bym się nie spodziewał, iż będzie to miało coś wspólnego z programem Idol. Jak już wiemy, laureatem programu został K. Zalewski. Jednak ja obstawiałem za kimś innym. Za kimś, kto ostatecznie zajął trzecie miejsce - za Bartkiem Homem. Posłałem mu nawet SMS-a na szczęście, jednak nie wygrał. Trudno. Minęło trochę czasu, jednak mój mózg nie pozwolił mi o nim zapomnieć. Coś dziwnego zaczęło się ze mną dziać. Bartek zaczął pojawiać się w moich snach, czasem w myślach. Wkrótce okazało się, że popadłem w swoistą obsesję. Homomania zmusiła mnie do szukania informacji o niedoszłym Idolu. Najbardziej liczyły się zdjęcia. Pamiętam, jak skakało mi tętno, gdy w wyszukiwarce internetowej wyskakiwało jego nazwisko. Nie potrafię dokładnie opowiedzieć, dlaczego to robiłem. Po prostu, niczym zwierzę, kierowałem się jakby instynktem, wewnętrznym głosem. Jednak najgorsze było dopiero przede mną. Powoli bowiem zbliżał się do mnie dzień, godzina, sekunda, milisekunda, w której to coś sobie uświadomiłem. Uświadomiłem sobie, że... go kocham. Tak, dobrze przeczytałeś - kocham Bartka Homa. Proszę bardzo - śmiej się do woli albo wymiotuj, ale dla mnie to był początek najgorszych dni w moim życiu. Nie pamiętam dokładnie, co się ze mną działo. Wiem tylko, że mój mózg popełnił błąd krytyczny - zakochałem się w człowieku, którego właściwie nie znam, w człowieku tak odległym od mojego życia, jak nieznany ląd. Tyle lat mój umysł pracował bez zarzutu, a tu nagle stała się rzecz, w którą tydzień wcześniej nigdy nie dałbym wiary. Padłem na kolana i płakałem. Płakałem godzinę, dwie, trzy, dwa dni, trzy dni, płakałem nawet przez sen. Stałem się gejem... albo zawsze nim byłem, tylko o tym nie wiedziałem. Ta gorzka prawda o sobie samym była niczym strzał ostrzegawczy... w tył głowy. Słowo homoseksualista nabrało dla mnie nowego, strasznego znaczenia. 

    Na świecie, wg różnych źródeł, homoseksualiści stanowią od 6 do nawet 20% społeczeństwa. Oznacza to, że (przyjmując nawet najmniejszą liczbę) na 20 Twoich znajomych, jeden to homoseksualista.

    Moje życie zmieniło się w horror. Musiałem uporać się nie tylko ze swoją zdruzgotaną w jednej sekundzie psychiką, ale również z moją chorą miłością, obowiązkami, które na mnie spoczywają i trzymaniem wszystkiego w tajemnicy przed innymi. Przez trzy dni płakałem niemal bez przerwy, jak małe dziecko. Z jednej strony ponieważ byłem załamany, z drugiej, gdyż byłem niesamowicie szczęśliwy. Dowiedziałem się, że miłość to uczucie, którego nie można zlekceważyć i powiedzieć sobie "dość". Miłość jest uczuciem, które zniewala, zupełnie jakby się zostało pojmanym na wojnie. Z drugiej strony to uczucie tak piękne, że ma się wrażenie, iż jednym palcem można przenosić góry. Świat nie tyle zachwyca swoim pięknem, co wręcz miażdży psychikę i każe jej dziękować za każdą sekundę istnienia. Ćpałem chemię, która wytworzyła się w moim mózgu, i czasem, choć przez krótką chwilę, zdawało mi się, że siedzę na szczycie świata i mogę dokonać wszystkiego, na co mam ochotę (jakkolwiek naiwnie by to nie zabrzmiało). O piątym żywiole, jakim jest miłość można by pisać jeszcze długo i jeszcze piękniej. 

    95% homoseksualistów NICZYM (prócz swojej orientacji) nie różni się od innych ludzi. Nie można poznać po np. wyglądzie czy zachowaniu, czy ktoś jest homo, czy nie. Uleganiem XIX - wiecznym stereotypom jest twierdzenie, że gej to zmanierowany facet w spódniczce, a lesbijka to gruba baba z wąsami. 

    Nie myślałem racjonalnie. Z czasem najgorszą myślą stawała się świadomość, że nigdy nie spotkam Bartka. Nigdy wcześniej nie miałem takiego uczucia - mieszanki smutku, szczęścia, błogości, psychicznego zdruzgotania, tęsknoty i bezsilności. Błagałem Boga o szybką i bezbolesną śmierć. Mało tego - błagałem Go o to, by po śmierci nie było nic, gdyż nie ma takiego miejsca, w którym mógłbym być szczęśliwy. Chciałem rozpłynąć się w niebycie, nie czuć i nie myśleć, bo nawet sama statyczna egzystencja stała się dla mnie koszmarem, którego nie mogłem udźwignąć. Na dzień po "wielkim uświadomieniu" nie mogłem sobie wyobrazić reszty swojego życia. Fakt, iż będę musiał żyć jeszcze być może wiele lat z tym ciężarem, stawał się wręcz niewyobrażalny. Przestałem jeść. Myślałem o samobójstwie. Ba! Nawet je zaplanowałem. Samobójstwo postrzegałem jako ostatnią drogę ucieczki. Dzięki tej możliwości czułem się lepiej, bo wiedziałem, że gdy zostanę przyparty do muru, zawsze będzie wyjście ewakuacyjne. 

    Zjawisko homoseksualizmu jest w świecie natury rzeczą bardzo pospolitą (u niektórych gatunków zwierząt wynosi nawet 92%!) Doszło nawet do tego, że japońscy naukowcy chcą podważyć teorię ewolucji Darwina, której jednym z silników napędowych jest przecież dobór płciowy oparty na heteroseksualizmie.

    Czas goi rany. Zaakceptowałem siebie takim, jaki jestem. Musiałem to zrobić, choć było to niesamowicie trudne. Jestem homo. Koniec kropka. Nic już się nie da zrobić, bo to nieuleczalne. Pytanie tylko, czy zaakceptują mnie inni? Czy społeczeństwo jest na tyle gotowe, by znieść i tolerować istnienie homoseksualizmu? Co mam zrobić ze sobą? Czy mam udawać do końca życia, że wszystko jest OK i przy tym cierpieć, czy może wszystkim powiedzieć i patrzeć, jak ich brak zrozumienia wymazuje mnie z ich pamięci? Konflikt tragiczny, zupełnie jak w starożytnej sztuce. Każdy wybór prowadzi do klęski bohatera, tyle że cały dramat rozgrywa się w jego głowie. Ja nie mogę wybierać tego, co mnie podnieca, a co nie. Mój mózg robi to za mnie i nie mam na to wpływu. Czy to jest choroba?

    W latach 70' homoseksualizm został skreślony ze światowej listy chorób. W świetle prawa nie jest to więc zboczenie, lecz "alternatywny sposób życia". Homoseksualizmem nie da się zarazić, ale nie da się go też wyzbyć - nauka rozkłada przy nim ręce. 

    Czy moja miłość do Bartka H., którego właściwie nie znam, jest miłością silną? Powiem to w taki sposób - kiedyś wydawało mi się, że kocham swoich rodziców, rodzinę, pewną dziewczynę (dawno temu), lecz teraz mam wrażenie, że tak naprawdę nigdy nikogo nie kochałem, bo przy tym uczuciu każde inne przygasa, niemal ginie, jak światła latarni przy wschodzie słońca. Ten artykuł, który wręcz obnażył mnie publicznie, jest moim manifestem. Nie mam ochoty robić wokół siebie szumu i atmosfery skandalu, ale wiedzcie, że tacy jak ja są wszędzie, pełnią różne funkcje na różnych stanowiskach, są robotnikami, urzędnikami w biurach, nauczycielami. Mogą być Waszymi najlepszymi przyjaciółmi, kolegami z ławki szkolnej. Możecie homoseksualizm spychać na bok, możecie go nie tolerować i o nim nie myśleć, ale on i tak wyjdzie na jaw i wy, heteroseksualiści, musicie się nauczyć z tym żyć, tak jak i my musieliśmy, bo nie mamy na to wpływu. I nie chciałem, aby to zabrzmiało jak groźba. Ten artykuł jest też ostrzeżeniem. Ostrzeżeniem przed miłością, która może spłynąć na Was nagle i niespodziewanie, z dnia na dzień, zmieniając Wasze życie w piekło i raj zarazem. 

    Nieprawdą jest, że HIV roznoszą (wyłącznie) homoseksualiści. Okazuje się, że zdecydowanie największym procentem nosicieli tego wirusa są heteroseksualiści. Podobnie mitem jest, że homoseksualiści to zazwyczaj pedofile - na 10 przestępstw seksualnych popełnionych na nieletnich, sprawcami dziewięciu z nich są heteroseksualiści.

    HomoCiekawostki:

PS. Bartku, jeżeli jakimś cudem czytasz ten artykuł (śmieszny jestem... to przecież prawie niemożliwe! - to jest właśnie ten element komediowy), to wiedz, że mógłby się dla Ciebie skończyć świat, ale ja zawsze będę żył. Żył nadzieją i żył dla Ciebie. I czekał...

DreamWalker
dreamwalker@poczta.fm