Upadek Kuchni
       

         Człowiek jak czasem rozejrzy się wokół siebie, to normalnie ręce załamie, a zęby cofną mu się do przysadki. Otóż właśnie...

         Co się stało z jedzeniem?!

         W Polsce i chyba na świecie (wyłączając USA, bo ja się do nich nie przyznaję), kuchnia cofa się do czasów kamienia łupanego. Ponieważ uwielbiam jeść, bardzo mi się taka sytuacja nie podoba. A więc, mikrofon w dłoń, czapki z głów, do dziela.

TEMAT-LEGENDA: KWESTIA MARGARYNY

         O margarynę toczono w Polsce boje od wielkiego wybuchu. Setki razy "specjaliści" zmieniali zdanie, co do jej pożyteczności, szkodliwości, twardości, miękkości. Dowiadywaliśmy się też o niszczycielskim działaniu masła, pełnym cholesterolu, tuczących tłuszczów itp. itd.
         Ile w tym wszystkim prawdy? Diabli wiedzą. Jednak wieści głoszą, iż pracownicy zakładów produkujących margarynę nie chcą jej jeść. Sam jestem wielkim przeciwnikiem margaryny. Jej zdrowotne argumenty to między innymi emulgatory, barwniki, aromaty... Nie mówiąc już o samym procesie produkcji, podczas którego utwardza się olej tak, żeby zrobić z niego piękną, lśniącą ramę albo inne masło roślinne.
         Tymczasem nie ma to jak smaczne, maślane masełko... :)

CIASTA CON... COŚTAM

         Trzy lata uczę się niemieckiego, a nie umiem tego napisać. Ale chyba wiadomo o co chodzi - ciasta zawsze świeże, torty śmietanowe...
Zawsze świeże... No dobra, z pewnością te ciasta są smaczne (nie próbowałem, na szczęście). Ale jest tak sprawa... torty śmietanowe... Jak myślicie, ile wytrzyma w lodówce śmietana? Taka w butelce, z bazaru vel targu? Tydzień? Półtora? A ta w plastikowych kartonikach :)? Trzy tygodnie? Dwa miesiące?
         No to jakim cudem ta zawsze świeeeeeeża! śmietana w ciastach C. wytrzymuje... dwa lata? A jajka? No dobrze, były w proszku... Ale wszystko się kiedyś psuje! Tym samym, łatwo zadać kłam twierdzeniu, iż ciasta C. są zrobione z naturalnych składnikow.
         No i wisienka na czubku: co to za ciasto z zamrażalnika?! Świeży tort, schłodzony po upieczeniu... to rozumiem. Ale betonowa bryła ze sklepowej chłodni?!

CHAMburger

         O osiągającym wyżyny poziomie gastromicznego bezguścia świadczą hamburgery. Ulubione, tradycyjnye danie Amerykanów ma tyle kalorii, ile solidny, zdrowy obiad. A do tego ogromną liczbę tłuszczu i mało witamin. Naprawdę nie wiem, co jest takiego w tym świństwie, że wszyscy je jedzą. Że robią to małe dzieci - zrozumiałe, ale dlaczego młodzież i dorośli?! Przecież nie dla zabawek w Happy Meal'u :P.

KISIEL

         Większość ludzi kisiel kojarzy się z wstrętną breją z przedszkolnej lub "kolonijnej" stołówki. Ja w każdym razie pamiętam tego wtrętnego gluta, który prześladował mnie po nocach :P.
         Faktem jest jednak, że wszyscy robią taki kisiel z oszczędności. Ale dlaczego ludzie kupują (kupujecie?) kisiel w proszku?! Prawdziwy bowiem kisiel to dobre, zmielone owoce (ewentualnie rozcieńczone wodą) z dodatkiem mąki ziemianiczanej. Do tego świeże owoce, bita śmietana, lody... ech. Ci, którzy nie spróbują, stracą wiele!

WEDEL

         Zauważyliście, że firma E.Wedel zmieniła się prze ostatnie kilka lat? Ja tak i myślę że jest to zasługa Coca-Coli (o ile pamięć nie myli), która ją wykupiła. Oczywiście na niekorzyść. Po pierwsze: w telewizji pojawia się teraz masa beznadziejnych, tandetnych reklam. Nieważne czy reklama dotyczy czekolady czy mieszanki wedlowskiej - wszystkie są równi głupie. Po drugie: smak wyrobów został totalnie zepsuty. Czekolady zaczęły smakować niemal jak tzw. wyroby czekoladopodobne, w mieszance zabrakło wielu najlepszych cukierków a nawet delicje smakują gorzej.

JOGURCIKI

         ... i wcale nie mam na myśli Danone'a czy Bakomy. Ci podciągneli się wysoko w górę. Ale Zott... co do reklam, to zarzut jest taki sam jak u Wedla. Ale produkty tej firmy... Pomijając jogurty z Ekstra Dużymi Kawałkami Owoców, na moim celowniku znajdują się chociażby desery ryżowe (których jakoś ostatnio nie widuję). Raz że mają konsystencję rozmrożonej owsianki, dwa - smakują niczym siemię lniane z dodatkiem kefiru.

SERY

         Dzisiaj trudno wskazać po smaku gatunek sera. W zasadzie jedyne sery możliwe do zidentyfikowania to rokpol, brie, oscypek i ser wędzony. No bo jak niby rozróżnić radamer od edamskiego? Na rynku do wyboru mamy na ogół dwa smaki: obrzydliwie ostry i łagodny z małymi dziurami (co to za ser bez dziur?!). Rzadko zdarza się coś z prawdziwego zdarzenia, biały ser wędzony o którym wspomniałem pojawia się u mnie raz na kilka tygodni. Co do oscypka do bez komentarza (czyt. nie lubię jeździć do Zakopanego po 500g sera Tylko Dlatego Że Wszędzie Indziej Jest Niesmaczny).

GORĄCY KUBEK

         Zastanawiam się, ile zobaczę jeszcze reklam zupek w proszku, owsianek, zup owocowych w stanie spoczynku i tak dalej. Przyznam się, że sam wiele razy jadłem różne gorące kubki (więcej tego błędu nie popełnię), z braku laku. Ale jeśli ktoś się tym żywi codziennie, to ja idę na jakiegoś gastrologa - już niedługo będzie zawodem z przyszłością :). Nie wiem też, jak komuś może smakować owsianka z kubka. Nie dość, że jest paskudna sama z siebie, to jeszcze wcinać sztuczną?!
         Za to zupkom owocowym należy poświęcić osobny akapit. Jak wszyscy wiemy, wszystkie troskliwe babcie katują swe wszystkie wnuczęta wszelkimi odmianami kompotów. Na zdrowie. Oczywiście wiemy też, że podczas gotowania marnieje większość witamin w owocach, wobec czego zostaje tylko woda z dużą ilościa cukrów. Wszyscy zas naukowcy dowodzą obecnie, że to przede wszystkim nadmiar cukru, a nie tłuszczu powoduje otyłość. Co znaleźć można w sproszkowane zupce z cukrem i makaronem, pozostawiam Waszemu osądowi...

WIECZNOŚĆ

         Mógłbym tak pisać dalej: o chipsach, przesłodzonych batonikach snickers, o tym że niektórzy wcinają psie chrupki bez opamiętania (okropne). Zrzędzić na jakość jabłek w sklepach też jest miło. Ale wolę pooglądać nowy odcinek Makłowicza :P.

 

Marmach
(
If the summer change to winter, yours is no disgrace)
(
marmach@polbox.com)(GG:2175350)