Zabiję człowieka - to będzie nas dwóch...
     Wrzesień 2002, godzina.... jakoś koło 9 rano. Syców - miasto 15km od mojego. Komisariat policji. Nie będę tu szczegółowo opisywał przebiegu przesłuchania. Wystarczy jak powiem że godzinę wcześniej przyjechała policja, zakuła mnie w kajdanki, wsadziła do suki i odwiozła na komisariat. Przyczyna? Ciężkie pobicie z użyciem niebezpiecznego narzędzia. 

    Praktycznie przez cały rok mieszkam sam z siostrą gdyż moi rodzice pracują za granicą. Mam 18 lat, uczę się w liceum. Siostra ma 11 lat. Mieszkamy w.... jakby to powiedzieć.... nieciekawej okolicy. Miasteczko z którego pochodzę ma niecałe 4 tyś mieszkańców, do szkoły dojeżdżam 34 km a meneli jest taka masa że aż wierzyć się nie chce. Siostra, jak każda młodsza siostra, potrafi doprowadzić do białej gorączki - a to głupim tekstem lub nie przyjściem na czas do domu. A mimo to martwię się o nią. Zawsze gdy wracałem po południu ze szkoły a jej nie było, dzwoniłem do jej koleżanek i wypatrywałem przez okno czy już wraca. Można rzec że mam na jej punkcie małą obsesję, nie zawahałem się nawet podnieść ręki na ojca gdy po pijaku na nią wrzeszczał. Obok mojego domu jest kort tenisowy - taki zwykły, w niektórych miastach można spotkać je przy domach kultury. Szkoda tylko że najczęściej wykorzystywany on jest do innych celów niż został przeznaczony. Po prostu banda żuli urządza sobie na nim imprezki, a jak nie mają co pić to siedzą na ławeczkach i zaczepiają ludzi. Nigdy mnie ot za bardzo nie ruszało - do grzecznych ludzi nie należałem, miałem już kilka zatargów z prawem (głównie zakłócanie porządku czy ciszy nocnej - same pierdoły) i wypić też potrafię. Wiem jak smakuje jabol, a od innych darów natury też nie stronię. Właśnie przez moje zachowanie już dwa razy przeszło mi koło nosa stypendium. Ale mniejsza o to. Najgorsze w tym wszystkim było to, że ci kolesie z ławeczek to moi byli kumple z ulicy, podwórka czy klasy. Różnica polega na tym, że ja wiedziałem gdzie się kończy zabawa a zaczyna życie. Dla mnie był to okres kiedy zdałem egzaminy i poszedłem do liceum. A oni kończą zawodówki i całe życie spędzą pod monopolowym przepijając wypłatę zarobioną w jednym ogromnym zakładzie stolarskim. Towarzystwo nieciekawe, toteż nie dziwi fakt że zerwałem z tym klimatem wszelkie kontakty - w końcu do szczęścia potrzebni mi nie byli. Żyłem sobie spokojnie, nie wadząc nikomu do pewnego, wrześniowego dnia, kiedy moja siostra wracała pod wieczór z jakichś dodatkowych zajęć. Weszła do mieszkania cała rozdygotana. "Co się stało? Młoda?" - a ona zaczęła płakać. Gdy przestała szlochać powiedziała mi że te skurwysyny opluły ją za to, że jej brat się odizolował od nich i że przyjdzie czas kiedy mi spuszczą wpierdol, a jej pokażą co to znaczy facet. Jakbyście zareagowali gdybyście coś takiego usłyszeli? Bo ja bardzo spokojnie. W pierwszej chwili zrobiło mi się ciemno przed oczyma. Potem poszedłem do pokoju i wyciągnąłem z szafki mój wysłużony łańcuch - taki całkiem gruby, z małą kłódką zatrzaskową. Wyszedłem przed dom, podszedłem do nich (akurat siedziało ich czterech) i bez żadnego słowa przejechałem jednemu po zębach. Kiedy zalał się krwią to samo spotkało drugiego. Reszta oniemiała i uciekła. Tym którzy już dostali nie darowałem tak łatwo i tu muszę przyznać że zachowałem się nie lepiej niż oni. Jak zwierzę które borni swego stada przed hienami - czyli dokładnie tak jak wymagała tego sytuacja. Gdzieś miałem te frazesy o miłości do bliźniego, nadstawianiu drugiego policzka. Dobrze wiedziałem że jak poczują co to ból to zaczną się bać. A ból jaki wtedy poczuli sprawił że boją się do tej pory. Ciężkie, spadochroniarskie buty naprawdę  nadają się do butowania. Jak już się zmęczyłem naplułem im w twarze i poszedłem do domu. Rano podjechał radiowóz.....

Powiem tylko tyle że .... pouczyli mnie i puścili. Miałem szczęście - kolesie nie mieli żadnych złamań czy obrażeń wewnętrznych, nie mieliśmy ukończonych 18, a oni byli częściej notowani. Zresztą jak się okazało, kiedy ja na przesłuchaniu opowiedziałem dlaczego to zrobiłem, oni nie powiedzieli nic. Wobec tego policja odwiozła mnie do domu.  Od tamtej pory nikt nic mojej siostrze nie powiedział. 

Jaki był sens tego arta? Jest ich nawet kilka :) Solidaryzuję się z 7-Małym-7 - kontrowersyjne masz niektóre teksty, a za te o kobietach to powinno się Ciebie odciąć od klawiatury, ale artem "zabiję człowieka" obudziłeś we mnie wspomnienia. Ja gdybym miał broń też bym strzelił. Innym ukrytym sensem było pokazanie jak gówno warte są te wszystkie pacyfistyczne postawy, hasła o jedności i walce z agresją.  Zapamiętajcie co powiem, nie musicie się ze mną zgadzać, po prostu zapamiętajcie: NA AGRESJĘ ODPOWIADA SIĘ WIĘKSZĄ AGRESJĄ, A DRAPIEŻNIKA NIE PRZEKONAJĄ WYŻSZE WARTOŚCI ROŚLINOŻERCY. PRZEKONA GO DOPIERO SPOTKANIE Z WIĘKSZYM I BARDZIEJ OKRUTNYM DRAPIEŻCĄ!!!

NP: Blind Guardian - Imaginations from the other Side (polecam ten album!)

[Eddie: Podpisuję się pod tym, najlepszy album, jaki wyszedł z rąk BG. ]

PS1: Eddie, proszę żebyś nie cenzurował tych nielicznych bluzgów, ani nie umieszczał tego w "kontrowersyjnych..." będę Ci bardzo wdzięczny.

[Eddie: Dobra, tym razem Ci się upiekło, ale naprawdę wyjątkowo. Reszta, która będzie chciała 
używać podobnych epitetów, niech pamięta, że cenzura litości nie zna.]

PS2: Oczywgipsie czekam na mejle, również na te w których zostanę określony dzikusem przez którego i jego współplemieńców nasz świat czeka zagłada. Przypominam - jestem tylko drapieżnikiem, zwierzęciem które atakuje tylko by zdobyć pokarm lub w obronie swych pobratymców. Człowiek atakuje dla zabawy i kaprysu, nie przejmując się zachwianiami w naturze! W rzeczywistości całkiem miły ze mnie facet :)

[Eddie: Jasne, pewnie... a tego łańcucha z kłódką używasz do podwiązywania kwiatków? ;) ]
 

..::MORTEN::..