Normalna dupa jedna wielka. Myślisz sobie, że taki sam dół, jak zawsze, ale to co innego. Naszły mnie pewne przemyślenia o rodzicielstwie w dzisiejszych czasach. Starzy są albo za młodzi żeby w ogóle rozumieć potrzeby dziecka, albo zapomnieli, co sami czuli w danym wieku, albo są ludźmi zgorzkniałymi, pełnymi poniżeń z dawnych lat, pragnących rządzić.
Nawet głupi pies jest ogromnie wielką odpowiedzialnością, na którą ludzie decydują się zbyt często traktując życie jak zabawkę. A co dopiero dzieciak? Jesteś na studiach, masz przed sobą życie, świat chyli się do twych stóp, a tu nagle pojawia się gdzieś ciąża, okazuje się gdzieś tam jesteś w to zamieszany i koniec ze wszystkim. Ja nie wiem, ja bym się chyba załamał. W ogóle takie coś niszczy młodych facetów. Jeżeli jesteś jakimś skurwysynem to spoko - pójdziesz sobie w cholerę i żaden sąd cię nie złapie. Ale jeżeli jesteś zwykłym człowiekiem, to przykro mi. Musisz zrezygnować z życia. Wielka odpowiedzialność taki bachor. Możesz go kochać najmocniej w świecie, ale nie zapewnisz mu przyszłości w takim wieku. Chyba, że jesteś milionerem, twoi starzy to świetni ludzie i ci pomogą.
Ale starzy zazwyczaj nie pomagają. Heh, proza życia. Więc nie masz forsy = musisz iść do pracy. Albo studia albo robota. Możesz ciągnąć obie rzeczy na raz, ale długo nie pociągniesz. Chyba, że pójdziesz komórki kraść, no to jest zarobek łatwy, będziesz odpalał kaskę większemu kumplowi, co będzie za tobą stał i spoko. Niech frajerzy płacą. Jeżeli byłeś dobrym człowiekiem i nigdy nie pomyślałeś o takim rozwiązaniu to znaczy, że musisz bardzo uważać. Wiesz, jaki jest świat - albo ty, albo oni. Nie żebym lubił prawo dżungli, to przecież ja wciąż namiętnie gram - wiesz, inaczej nie mam szans. Jeżeli nie potrafisz być zły dla swojego dziecka, jeżeli dla niego nie potrafisz krzywdzić innych to lepiej poczekaj. Nie spiesz się z byciem ojcem.
Pomyśl, kim będziesz w przyszłości. Jeżeli osiągniesz wiele uważaj, żebyś nie dotknął szczytu i na nim nie został. Żebyś miał czas dla tego nic nie znaczącego póki co smarka. Bo kiedyś, jeżeli nie poświęcisz mu czasu, zajebie cię on w twoim własnym domu. Nie będzie miał pieniędzy, a ciebie nie będzie prawie znał, więc co tam. Uważaj, żebyś nie wychował go na jedynaka. Żeby potrafił żyć. Żeby nie musiał ci pomagać w wieku, w którym mało może jeszcze zrobić. Chyba, że chcesz żyć pod jednym dachem z człowiekiem, którego nienawiść do ciebie wciąż wzbiera i rośnie, coraz bliżej wybuchu. To poniżające, kiedy ktoś wypomina, że się ma wszystko tylko dzięki niemu. Że będziesz musiał za to wszystko zapłacić. Za tą herbatę, którą teraz pijesz, za tą kanapkę, za ten jeden chrzaniony impuls na modemie - jesteś zależny od swoich starych. Czujesz to na co dzień? Jak nie to fajnie. Ale może lepiej wzbudź w sobie tę ambicję? Żeby nie prosić. Bo to może być zbyt proste, a życie będzie coraz trudniejsze.
Nie cierpię, kiedy ktoś mi rozkazuje. Nie w żartach, nie kiedy nie doda na końcu proszę. Nie o to chodzi. Chodzi o rozkaz, jakbyś miał władzę nade mną. Jakbym musiał bać się twojego odejścia. Nie wyzywaj od gnojów, nie udowadniaj swej wielkości, bo dzieciak ci nie odda. Fizycznie - może, ale będzie płakał w poduszkę. To geny. Wiesz, co się dzieje, kiedy rozkazujesz, kiedy się wywyższasz i grozisz dziecku? Na początku nic, potem zaczynają się bluzgi, starcia w każdym aspekcie życia. Potem tracisz z nim kontakt, jesteście sobie obcy. A na końcu ono odchodzi. Ma już własne mieszkanie, własną rodzinę i zapomni o tobie. A raczej będzie próbował. Będzie pamiętał o tobie, tylko nie jako o matce, ojcu, ale jako kolejnym kroku, jako życiowym doświadczeniu, przez które przeszedł i które uczyniło go twardszym.
Myślisz, że kiedy drzesz się na małego to coś daje? Nic, on się ciebie boi. Nie traktujesz go poważnie, bo jest niższy i możesz rzucić nim o ścianę. Ale powinieneś się bać dziecka. Bo one wciąż rośnie, a ty nie. Twoje kości są coraz słabsze, twoje oczy nie są już zwierciadłem duszy pełnej witalności. Widziałeś wiele okropnych rzeczy, rzeczy przez które rzygałeś i uciekałeś od nich w panice. Chcesz żeby pierwszym widokiem obrazującym zło tego świata była twoja krew na jego pięści? Myślisz, że dzieciak jest jak pies? Nie ugryzie, jeżeli będzie się ciebie bał? Psy są zaprogramowane na pasterzy. Dzieci są ludźmi. A każdy człowiek ma wybór. Nie wybieramy na całe życie. Wybieramy w danej chwili. Może ono wybierze bestię, wilka? Pies nie podejdzie do ciebie w nocy, nie będzie cierpliwie czekał na twoją słabość, nie będzie nienawidził. Ono będzie. Będzie czekało, a ty musisz spać.
Czego chcesz? Żeby jak wyglądało twoje życie z tym małym gnojkiem? Chcesz go uczyć i się uczyć, czy chcesz go deptać z ziemią, równać z poziomem, jaki być może sam już osiągnąłeś? I w ogóle czego chcesz uczyć? Rzeczy zwykłych? Czy chciałbyś może żeby był taki, jak ty? Taki, jak ty, jeżeli poszedłeś dobrą drogą i czujesz szczęście albo taki, jak ty, kiedy jeszcze miałeś wybór i czujesz szczęście myśląc o alternatywnej rzeczywistości, w której wędrujesz po plażach i górach, a czas nie jest żadną przeszkodą? Może chciałbyś pokazać mu swoje ideały z młodych lat? Kim wtedy byłeś? I nie wstydź się, jeżeli byłeś łysym fanem Hitlera. Ono to zrozumie, a w najgorszym wypadku uzna to za chory wybryk starego, kiedy był jeszcze durnym ćpunem. Heh, dzieci. Myślę, że czasem nie doceniamy ich, że nie traktujemy poważnie, że nie myślimy o nich jak równych sobie. Z prozaicznych powodów. Bo szczerze mówiąc, z dzieckiem nie mamy wspólnych tematów, a przynajmniej trudno je znaleźć. Ale jeżeli wytrwasz do dnia, w którym będzie miało 16 lat. Wtedy zobaczysz, jak je wychowałeś. Nie będzie już wtedy żadnych szlifów, bo ono samo weźmie w swoje ręce swoje życie.
Odpowiedzialność to cecha mężczyzny. Nie możesz napisać liściku <"nara, kochani">, rzucić kluczy na stół i sobie zniknąć. Po dwóch tygodniach się odezwać i mieć wyjebane, bo nikt cię nie złapie. Głupi dupek z ciebie, jak to zrobisz. Jasne, że dziecko będzie płakało, gadało z tatusiem przez telefonik, ale po kilku latach zaczniesz zauważać zmianę w jego głosie, kiedy dotrze do niego wiele rzeczy. Zaczniesz zauważać, że tracisz możliwość bycia z nim. Może to i śmieszne, ale chłopcy powinni mieć ojców, kiedy idą do nowej szkoły, kiedy jest pierwsza miłość, kiedy zaczynają się golić. Dziewczynki też powinny mieć matki w momentach dla nich przełomowych. Wkurwiają mnie faceci, co to na wszystko wyjebane mają, wszystko w dupie, którzy myślą - a kim ja jestem? Poradzą sobie beze mnie! Przecież będę im czasem kasę słał, a dzieciakowi prezent, wyluzowane. I to jest, kurwa, ojciec, mężczyzna? Mały, niedojrzały chłopiec. Oczywiście dziecko nigdy ci tego nie powie, ale może kiedyś się zdziwisz...
Matka? Co ona powinna dać? Nie wiem. Może spokój, zrozumienie? Może coś takiego, że kiedy wracasz ze szkoły czujesz się bezpiecznie, że to twój dom, że tu nic się nie stanie, stres znika, a wszystko jest ci przychylne. Matka powinna mieć własne życie, nie powinna się spalać, poświęcać dziecku. Wiem to na pewno, że nie powinna. Bo potem wynika, że dzieciak ma być wdzięczny za to co kiedyś tam zrobiła. Ale ja tam o matkach wypowiadać się nie będę. Niech same odpowiedzą.
Z dzieckiem każdy twój dzień będzie wyglądał tak samo. Praca, żeby je wyżywić. Hałas jak jest małe, problemy jak duże. Za każdym porankiem będzie wstawać słońce i ty. Jak anioł stróż albo jego demon. Za każdym wieczorem będzie budził się księżyc, a ty czekać będziesz jak pies albo jak cień w kącie kuchni, żeby wypaść i uderzyć z furią na zaspaną ofiarę, co i tak ma cię w dupie, jeżeli do tego doprowadzisz.
Ludzie, pomyślcie zanim zdecydujecie się na dziecko. To jest chyba poważna sprawa. Ja sam, kiedy to piszę, nie mam, ale dużo o tym myślę. Nie jestem gotowy na wiele rzeczy, nie jestem na nic gotowy, heh. Nie mam pojęcia o byciu ojcem. Ale postanawiam sobie nie zapomnieć kim jestem w tym momencie. Kim jestem w życiu. Jakie mam teraz ideały i czym się kieruję w wyborze dróg, ludzi. Będę pamiętał o swoich rodzicach. Będę pamiętał, co złego zrobili i będę się tego wystrzegał. Będę pamiętał, co dobrego i spróbuję to powtórzyć. Myślę, że trzeba dawać dziecku do myślenia, traktować jak partnera, który o wiele mniej wie o życiu. Trzeba mu jednak dać go spróbować. Niektóre dzieci są odpowiedzialne, wiedzą co dla nich dobre, naprawdę. Nie trzeba ich pilnować, dawać rad, bo one i tak zrobią swoje, nawet jeżeli wiesz, że skończy się to źle. Jeżeli spróbujesz powstrzymać, to wyrwą się z twojej opieki. Wiem, bo sam jestem dzieckiem. Mimo, że czasem myślę, że byłem. Widziałem rzeczy, doświadczyłem ich w ilościach wystarczających na dorosłe życie, ale co tam. Jestem dzieciak, chcę się uczyć od ludzi.
Jeżeli nawet jesteś nieczułym samcem to wiem, że w głębi duszy wszyscy
jesteśmy tacy sami. Faceci to dziwne stworzenia, czasem sam się dziwię swoim
uczuciom. Heh, dałny takie z nas, ale nie szkodzi. Wszyscy bylibyśmy gdzieś tam
dumni z ojcostwa, z miłości. Wszyscy chcielibyśmy rodziny, a wolni strzelcy
wcale nie są szczęśliwi. Nie da się żyć samemu, nie da się być długo samotnym
wilkiem. Każdy z nas dąży do stada. Do ciepła, troski, szczęścia, zwykłej
boskości, spokoju i wolności. Każdy chciałby bronić tego, co osiągnął, chciałby
umrzeć z miłości. Ale ciii...
:)
Piccolo